W poprzednim sezonie porażka w San Sebastián na początku stycznia okazała się punktem zwrotnym dla FC Barcelony. Od tego momentu wydarzyło się niemal wszystko, ale drużyna pięła się w górę i zaliczyła spektakularny sezon.
W tym roku "kryzys" przyszedł wcześniej, ale nie był tak głęboki. W siódmej kolejce ligowej Barça uległa na wyjeździe Sevilli 1:2, prezentując słabą grę. Powróciła krytyka, jednak nie taka jak po porażce z Realem Sociedad.
Od tego momentu Barça zaczęła osiągać świetne rezultaty, zakłócone jedynie remisami, które przytrafiły się w okresie, kiedy drużyna skupiała się bardziej na Klubowych Mistrzostwach Świata w Japonii niż na tym, co działo się w lidze.
Po meczu z Sevillą przyszło sześć zwycięstw z rzędu - z Rayo (5:2), Eibarem (3:1), Villarrealem (3:0), Realem Sociedad (4:0), Getafe (2:0) i Realem Madryt (4:0). Przed KMŚ drużynie przytrafiły się dwa remisy - 1:1 z Valencią i 2:2 z Deportivo. Po powrocie do Hiszpanii Barça wygrała z Betisem 4:0 i zremisowała w derbach z Espanyolem 0:0.
Od tego momentu do wczorajszego meczu z Sevillą - osiem zwycięstw z rzędu. 4:0 z Granadą, 6:0 z Athletikiem, 2:1 z Atlético, 6:1 z Celtą, 2:1 z Málagą, 2:0 z Levante, 3:1 ze Sportingiem i 2:1 z Las Palmas. To już 19 spotkań, w tym 16 wygranych. Barcelona strzeliła w nich 57 goli, tracąc 12. Jedynie w meczu z Espanyolem nie udało jej się trafić do siatki, podczas gdy jej bramkarze kończyli spotkanie z czystym kontem 9 razy.
Komentarze (27)