Aleix Vidal podzielił się swoimi wrażeniami z tygodnia, który minął od jego debiutu w Barcelonie. Hiszpan najpierw był zmiennikiem w meczu z Espanyolem, a następnie zagrał już w pierwszym składzie w spotkaniu z Granadą. Vidal rozmawiał z Bernatem Solerem w programie "Hat trick Barça" w TV3.
- Do tej pory mogłem spacerować po Barcelonie i przyjaciele mówili mi, że nikt mnie nie pozdrawiał - przyznaje. - Od dnia debiutu z Espanyolem jestem bardziej rozpoznawalny - dodał piłkarz, szczęśliwy z możliwości grania w "najlepszej drużynie na świecie".
Katalończyk wyznał, że "miał wiele wątpliwości, kiedy Barça wyraziła zainteresowanie jego osobą, ponieważ od czterech czy pięciu lat grywał po czterdzieści spotkań w sezonie, a ze względu na sankcję był zmuszony pauzować przez siedem miesięcy". Podkreślił, że "gdyby zgłosił się po niego inny klub niż Barça, nie zgodziłby się".
W momencie podjęcia decyzji przez Vidala liczyły się opinie dwóch osób. - Nie będę kłamał, była to bardzo trudna decyzja. Przekonała mnie żona. Ona i spotkanie z trenerem, który okazał mi dużo zaufania - powiedział. Z tego powodu Aleix mówi, że "to właśnie żona i córka pomogły mi poradzić sobie z sytuacją. W domu miałem wszystko, co potrzebne, by być silnym psychicznie. One są moją podporą". Przyznał jednak, że jego zamilowanie "do oglądania wszystkich meczów, jakie są w telewizji", powoduje "różne dyskusje" w domu.
Aleix pamięta, że jednym z takich spotkań, które obejrzał w telewizji, był finał Ligi Mistrzów. - Tego dnia miałem już praktycznie wszystko uzgodnione z Barçą. Gdyby tak nie było, byłbym spokojniejszy, oglądając mecz.
Zakontraktowany po "dobrym roku w Sevilli, na poziomie zarówno osobistym, jak i zespołowym", Vidal wciąż uważa się za "czystego skrzydłowego, takiego, jacy byli kiedyś", chociaż przyznaje, że nie byłby teraz w Barcelonie, "gdyby nie zagrał ośmiu meczów w Sevilli na pozycji bocznego obrońcy". Piłkarz wyjaśnił, w jaki sposób doszło do zmiany jego pozycji na boisku. - Ze względu na kontuzje i sankcje Unai Emery pozostał z tylko jednym prawym obrońcą do dyspozycji, spotkał się więc z kapitanami i zdecydował, że poradziłbym sobie w tej roli. Powiedzieli mi to, a ja odpowiedziałem: nie ma sprawy. Pierwszy mecz wygraliśmy 4:1 i kiedy nadszedł finał Ligi Europejskiej, a inni obrońcy byli już dostępni, trener postawił na mnie - powiedział Vidal. Podsumowując, stwierdził, że "wykorzystał ten czas bez meczów do pracy nad defensywą, ponieważ wymagała ona poprawy".
Aleix przyznał, że ani on, ani Arda Turan "nie zasłużyli sobie na tę sankcję", ale równocześnie "ani oni, ani klub nie chcieli wchodzić w dialog z FIFA, mimo że wiedzieli, co ich czeka". - W innej drużynie kosztowałoby mnie to więcej, ponieważ treningi nie mają nic wspólnego z meczami, ale z takimi kolegami wszystko jest łatwiejsze i bardziej znośne - dodał.
Biorąc to wszystko pod uwagę, wymuszona przerwa w grze nie była najtrudniejszą fazą w pełnej zakrętów karierze. - Cztery lata temu, po przybyciu do Almeríi, powiedziałem sobie, że to moja ostatnia okazja, by móc żyć z futbolu. Miałem 22 lata i kończył mi się czas. Byłem w szkółkach Realu, Espanyolu i Mallorki i potrzebowałem przełomowego punktu w karierze. Na szczęście spotkałem Lucasa Alcaraza. To on okazał mi zaufanie, które jest potrzebne każdemu. Każdy pracuje, ale do momentu aż ktoś w ciebie uwierzy, nie możesz się naprawdę wykazać - powiedział.
Obecnie Vidal żyje teraźniejszością, a więc rewanżowym spotkaniem z Espanyolem. - Będze to skomplikowany mecz, ale jedziemy tam z dość dużym zapasem - zakończył.
Komentarze (17)