Sześć spotkań i mnóstwo rotacji - tak w skrócie można opisać początek sezonu Barcelony. Luis Enrique w typowy dla siebie sposób korzysta ze wszystkich dostępnych piłkarzy, a w ostatnim meczu z Atlético padło nawet na Leo Messiego.
Sześć oficjalnych meczów w tym sezonie i sześć różnych jedenastek. Luis Enrique znowu jest sobą, ale w tym sezonie zmianie uległa przyczyna ciągłych rotacji. Jeżeli jeszcze na początku swojej pracy hiszpański szkoleniowiec szukał najlepszych rozwiązań taktycznych i chciał uniknąć przemęczenia, to obecnie główną przyczyną ciągłych roszad w podstawowej jedenastce są kontuzje. Od początku sezonu już siedmiu zawodników zmagało się z urazami, a Enrique zmuszony jest wprowadzać takie nowinki jak Sergi Roberto na boku obrony.
Z tridente Neymar-Messi-Luis Suárez tylko Urugwajczyk zagrał w tym sezonie we wszystkich spotkaniach, będąc obok Javiera Mascherano jedynym piłkarzem, który uzbierał komplet minut w sześciu pojedynkach. Neymar ominął początek sezonu z powodu świnki, a Leo Messi po narodzinach drugiego syna rozpoczął mecz na Vicente Calderón na ławce rezerwowych. W tym czasie El Pistolero był kluczowym zawodnikiem dla Barcelony i nie został przez Luisa Enrique zmieniony ani razu. Swoją przydatność udowodnił przede wszystkim w starciu z Athletikiem, kiedy zdobył jedyną bramkę w meczu. To również Urugwajczyk zanotował asystę przy golu Messiego w spotkaniu z Atlético. Luis Suárez jest niezastąpiony, a tridente Barçy ciężko sobie bez niego wyobrazić.
Komentarze (35)