FC Barcelona pożegnała się z amerykańskim tournée z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony pokazała dobrą grę przeciwko Chelsea, szczególnie w drugiej połowie, lecz z drugiej przegrała drugi mecz z rzędu – tym razem po serii rzutów karnych.
Podopieczni José Mourinho są na dużo bardziej zaawansowanym etapie przygotowań do nowego sezonu, gdyż już w niedzielę rozpoczną oni oficjalne rozgrywki. W spotkaniu z Barçą na FedEx Field w Waszyngtonie nie było jednak tego widać. Co prawda jednak w pierwszych minutach zarysowała się wyraźna przewaga londyńczyków. Najpierw ostrzeżenie Barcelonie wysłali Zouma, Matić i Oscar, a potem po indywidualnej akcji wynik pojedynku otworzył Eden Hazard.
Gracze Blaugrany nie najlepiej radzili sobie przy stałych fragmentach, a dodatkową złą wiadomością był uraz Douglasa, którego zastąpił Sergi Roberto. Wraz z upływem minut Barça grała jednak coraz lepiej i zaczęła stwarzać groźne okazje. Najbardziej niebezpieczny dla Chelsea był Luis Suárez, który destabilizował szeregi rywala. Do przerwy utrzymało się jednak jednobramkowe prowadzenie Chelsea.
Tuż po wznowieniu gry El Pistolero ucieszył wszystkich kibiców Barcelony, wyrównując rezultat pojedynku przepięknym sytuacyjnym lobem. Zouma wybił piłkę z okolic linii bramkowej, jednak sędzia uznał trafienie Urugwajczyka. To była chwila Barçy, która nawet mimo wprowadzenia ośmiu zmian w 60. minucie miała przewagę nad Chelsea, także grającą w składzie zdecydowanie odmiennym od wyjściowego.
Jeden z zawodników Barcelony, którzy wyszli od pierwszej minuty i nadal przebywali na boisku, Sandro, był autorem trafienia na 2:1. Rafinha dostarczył Hiszpanowi piłkę na lewą stronę, a ten bardzo przytomnie i precyzyjnie uderzył w długi róg bramki Courtois. Wydawało się, że Barcelona jest świeższa, lecz Chelsea na pięć minut przed końcem doprowadziła do remisu. Cahill wygrał pojedynek główkowy w polu karnym (okupił to krwawieniem z nosa) i skierował piłkę do pustej bramki, gdyż Masip wyszedł do Anglika, lecz nie zdołał złapać bądź wybić futbolówki.
Doszło więc do serii rzutów karnych, w której londyńczycy byli nieomylni. Z kolei w drużynie Barcelony strzelili Iniesta i Sandro, lecz pomylili się Halilović i Piqué. Był to brutalny finał dla niezłej Barçy.
FC Barcelona: Ter Stegen (Masip, m.59); Douglas (Sergi Roberto, m.15), Bartra (Piqué, m.59), Mathieu (Vermaelen, m.59), Adriano (Jordi Alba, m.59); Rakitić (Iniesta, m.59), Busquets (Rafinha, m.59), Gumbau (Samper, m.59); Munir (Halilović, m.72), Suárez (Pedro, m.59) i Sandro.
Komentarze (778)