W sezonie 2011/12 Luis Enrique przebywał we Włoszech, gdzie prowadził AS Romę. W trakcie tej rocznej przygody Asturyjczyk miał przyjemność trenowania żywej legendy włoskiej piłki Francesco Tottiego. Do dzisiaj Lucho utrzymuje bardzo dobrą relację z popularnym II Capitano, dlatego gracz Romy otrzymał od szkoleniowca Barçy zaproszenie na berliński finał Ligi Mistrzów, w którym Blaugrana zmierzy się ze Starą Damą.
Włoski piłkarz oczywiście nie odmówił swojemu przyjacielowi, dlatego w sobotę będzie naocznym świadkiem, jak któraś z dwóch drużyn sięgnie po historyczny tryplet. Swego czasu media informowały, że obaj panowie za sobą nie przepadają, a ich relacje nie wyglądają najlepiej. Zaproszenie Tottiego przez Enrique całkowicie zaprzeczają tej tezie.
24 stycznia 2012 roku w wywiadzie dla Tg1 Totti powiedział: - Od samego początku mieliśmy dobre relacje. Oddałem się do jego dyspozycji. To wielka osoba. Chce wnieść nową mentalność, nowe idee. Pomimo faktu, że na początku nie byłem zadowolony z pozycji, na jakiej występowałem, on miał rację. Skorzystałem z tego ja, zespół oraz kibice.
Także Luis Enrique podczas żegnania się z włoskim klubem zapewnił: „Jestem niemal w nim zakochany. Nawet moja żona jest zazdrosna. Od początku miałem wspaniałe odczucia, co do jego osoby, było to wyjątkowe. Na początku treningów, po tym, jak nie powołałem go do kadry meczowej, powiedziałem mu, że nie miałem z nim żadnej wojny. Praca z Francesco była wielkim zaszczytem, to wielki mistrz.
Komentarze (24)