Dziennikarze katalońskiego Sportu tradycyjnie podsumowali mecz FC Barcelony za pomocą kolorów sygnalizacji świetlnej. Co według nich było największym plusem, a co największym minusem we wczorajszym zwycięstwie nad mistrzem Niemiec?
Zielony: Messi. Brakuje przymiotników, aby opisać to, co dla FC Barcelony i całego futbolu znaczy Leo Messi. Magiczny, niezwykły, spektakularny, wielki, niesamowity, ogromny, sensacyjny, efektowny, cudowny, doskonały, fenomenalny, fantastyczny. Te i wszystkie inne synonimy wydają się nie oddawać jego wielkości. Wynik meczu był otwarty i mógł przechylić się na korzyść jednych albo drugich, jednak spotkanie zostało rozstrzygnięte, kiedy chciał tego Argentyńczyk. Dzięki uderzeniu z lewej nogi, którego nie był w stanie powstrzymać Neuer, i wspaniałej drugiej bramce, którą ciężko będzie wyrzucić z pamięci Boatengowi, Messi sprawił, że Barça znajduje się już więcej niż jedną nogą w berlińskim finale.
Żółty: Posiadanie piłki. Odkąd trenerem Barçy jest Luis Enrique Katalończycy po raz pierwszy mieli mniejsze posiadanie piłki w meczu. Przegrali z Bayernem Guardioli, który stawia na wymianę podań i posiadanie futbolówki i w swoich szeregach ma takich piłkarzy jak: Thiago, Müller, Lahm. Chociaż Barça miała krócej piłkę, to potrafiła dostosować się do wymagań tego meczu w każdej jego fazie i praktycznie przesądziła o wyniku rywalizacji dzięki dwóm golom Messiego i jednym trafieniu Neymara.
Czerwony: Brak. W związku z wielką postawą Messiego w meczu z Bayernem, która otworzyła Barçy drzwi do berlińskiego finału, jesteśmy zmuszeni nie wyróżnić niczego kolorem czerwonym.
Komentarze (199)