Katalończycy nie byli w stanie nawiązać walki w Madrycie. Dobra gra Hezonji i Tomicia nie wystarczyła, aby odpowiedzieć na znakomitą postawę Rudy'ego Fernándeza (22 punktów i 38 punktów eval.).
Barça przegrała w czwartek w Palacio de los Deportes w Madrycie 73:97, o czym zdecydowała druga połowa, w której goście nie byli w stanie nawiązać walki z gospodarzami. Co gorsza, nie porażka, a ostateczna różnica punktowa jest najgorsza, ponieważ może być decydująca w końcowej klasyfikacji przed ćwierćfinałem. Dobra gra Hezonji i Tomicia nie była wystarczająca do pokonania Realu, który miał w swoich szeregach Rudy’ego Fernándeza i Sergio Rodrígueza.
Pierwsza kwarta na korzyść gospodarzy
Początek meczu stał pod znakiem seriali punktowych z obu stron. Początkowy run gospodarzy 5:0 spotkał się z odpowiedzią Barçy 7:0, prowadzoną przez Doellmana. Ale wtedy drużyna Laso przeprowadziła serial 10:0, który był początkiem lepszej gry Realu. Gospodarze prowadzeni przez Rudy’ego Fernándeza, który trafił trzy trójki, mieli 8 punktów przewagi (15:7, 5. min.) i utrzymali je do końca pierwszej kwarty (24:16). Katalończykom brakowało skuteczności z dystansu, lepszego ruchu piłki i obrony w kontrach rywali.
Kosztowne straty piłki
Przebieg gry w drugiej kwarcie był podobny. Real wykorzystywał błędy Barçy, która straciła cztery piłki z rzędu, co spowodowało, że miejscowi mieli dwanaście punktów przewagi (30:18, 12. min.). Drużyna Pascuala postanowiła grać na Tomicia i Chorwat nie zawiódł. Trafiał rzuty wolne i zdobywał punkty z gry, dzięki czemu Barça odrobiła część strat (34:28 dla Realu, 17. min.), jednak zły koniec kwarty spowodował, że gospodarze schodzili do szatni z przewagą 9 punktów, 42:33.
Real powiększa przewagę
Rzuty za trzy punkty były głównym elementem gry na początku drugiej połowy. Real, który wykorzystywał każdy błąd Barçy, nic nie robił sobie z dobrych momentów gości, ponieważ na punkty Hezonji odpowiadał Rudy. Od stanu 54:47 po trójce Huertasa wynik zmienił się na 66:53 na zakończenie kwarty. To nie był dzień drużyny Pascuala.
Bezsilna Barça
Na początku ostatniej części gry gospodarze osiągnęli przewagę 20 punktów. Wynik 74:54 oznaczał, że mecz był już rozstrzygnięty. Trzy trójki Mario Hezonji i 22 punkty na koncie pokazały, że problemem Barçy nie była skuteczność, ale obrona. Każda trójka spotykała się z odpowiedzią Realu, w związku z czym różnica pozostawała taka sama (86:65, 34. min.), a nawet wzrosła do 24 punktów (91:67, 37. min.).
Maciej Lampe przebywał w tym spotkaniu na parkiecie przez niecałe 14 minut i w tym czasie zdobył 5 punktów, trafiając dwa rzuty za dwa i jeden rzut wolny oraz notując trzy zbiórki, jedną asystę i jeden blok.
97 - Real Madryt (26+16+24+31): Llull (11), Carroll (2), Rudy (22), Reyes (14) i Ayón (10) –pierwsza piątka-; Rivers (0), Nocioni (7), Maciulis (6), Rodríguez (23), Slaughter (2), Bourousis (0).
73 - Barcelona (16+17+20+20): Huertas (8 p., 3 as.), Jackson (8 p., 3 zb.), Thomas (1), Doellman (11 p., 4 zb.) i Tomić (12 p., 6 zb.) –pierwsza piątka-; Hezonja (22 p., 5/9 za trzy), Abrines (0), Satoransky (6 p., 3 zb.), Lampe (5 p., 3 zb.), Nachbar (0).
Komentarze (15)