Po porażce na Anoeta w poprzedniej kolejce ligowej, przez którą nie udało się zmniejszyć dystansu do Realu Madryt, Barça nie może popełnić błędu w jutrzejszym spotkaniu z Atlético na Camp Nou.
Drużyna Diego Simeone to nie Elche – wręcz przeciwnie. Po zwycięstwie nad Realem w 1/8 finału Pucharu Króla (2:0) podopieczni argentyńskiego szkoleniowca przyjadą do Katalonii gotowi odebrać przeżywającej duże problemy instytucjonalne Barcelonie drugą lokatę w tabeli. W zwycięstwie ma pomóc Fernando Torres, kat Barçy na jej terenie, oraz… stałe fragmenty gry.
Na tę chwilę Atlético jest zespołem, który najlepiej wykorzystuje zagrania ze stojącej piłki. Los Rojiblancos ponad połowę swoich bramek (18 z 34) zdobyli po uderzeniach głową. – Taktyka jest owocem pracy i inspiracji – mówi Simeone, dając do zrozumienia, że to nie tylko kwestia przypadku, lecz kryje się za tym wiele godzin treningów. Ważna jest także umiejętność znalezienia się w odpowiednim miejscu we właściwym czasie. Zaskakujące jest to, że po rundzie jesiennej Atlético zdobyło już więcej bramek ze stałych fragmentów niż w całym poprzednim sezonie (wtedy w ten sposób 16-krotnie trafiali do siatki).
Marc Bartra jest świadomy zagrożenia, jakie potrafi stworzyć w powietrzu Atlético. Stoper Barçy powiedział: „Wiemy, że robią krzywdę przy stałych fragmentach, dlatego musimy starać się nie prokurować ani rzutów rożnych, ani wolnych blisko naszego pola karnego”.
Komentarze (109)