Odejście gwiazd odciążeniem dla klubowej kasy

Krzysztof Majewski

21 czerwca 2014, 17:10

Mundo Deportivo

96 komentarzy

FC Barcelona przez długi czas była klubem wydającym najwięcej pieniędzy na pensje piłkarzy, wyprzedzając takie marki jak choćby Real Madryt, który dokonywał wielkich, głośnych transferów, lecz swoim gwiazdom płacił mniej niż Barça.

Utrzymanie w klubie zawodników, którzy bez wątpienia stworzyli najlepszą drużynę w historii Barçy, obligowało wszystkich trzech prezydentów Blaugrany (Joana Laportę, Sandro Rosella i Josepa Bartomeu) do regularnego podwyższania pensji piłkarzy.

Odejście z Barcelony podstawowych piłkarzy, posiadających wysokie kontrakty, zahamuje ciągły wzrost wydatków na pensje pierwszego zespołu, jaki kataloński klub notował w ostatnich latach. Na dzień dzisiejszy wydatki szacuje się na 443 miliony, z czego aż 178 829 milionów (40,36%) to pensje graczy pierwszego składu.

W sezonie 2013/2014 zarobki zawodników wzrosły o 11,44% względem poprzedniego roku oraz o 44%, jeżeli zestawimy je z sezonem 2008/2009, kiedy to Barça zdobyła tryplet. Te kolosalne różnice mają związek z ogromnymi sukcesami, 16 zdobytymi tytułami, które pozwoliły cieszyć się najlepszym okresem w historii klubu.

W sezonie 2014/2015 wydatki na pensje piłkarzy mogą ulec większemu zrównoważeniu, nawet pomimo sporej podwyżki dla Leo Messiego, który będzie inkasował ponad 20 milionów euro netto. Jeżeli dodamy do tej kwoty 56% podatku obowiązującego w Katalonii dla najlepiej zarabiających, pensja argentyńskiego cracka będzie kosztować Barçę 45,45 milionów euro brutto. Kwota ta będzie stanowić prawie jedną dziesiąta całego budżetu na przyszły sezon, który szacuje się na niewiele ponad 500 milionów.

Jednakże niektórzy piłkarze, którzy znajdowali się wysoko w strukturze płacowej, odejdą z końcem czerwca. Najlepiej opłacany jest Messi, a zaraz za nim znajdują się Neymar, Iniesta oraz Xavi. Jeżeli ostatni z nich opuści Barcelonę, klub zaoszczędzi 11 milionów euro brutto. Podobnie kształtowały się zarobki Puyola oraz Valdésa, których już nie ma w zespole. Również odejście Cesca odciąży klubową kasę. Pożegnanie z Pinto nie będzie miało takiego wpływu, jak miałaby chociażby sprzedaż Alvesa.

Z drugiej strony zawodnicy, którzy dołączyli do klubu (Rakitić, ter Stegen, Rafinha oraz Deulofeu), będą znajdować się na średnim szczeblu płacowej drabiny. Chorwat będzie zarabiał mniej aniżeli Cesc Fábregas, a za jego plecami uplasuje się pozostała trójka wspomnianych piłkarzy.

Bravo, Mathieu i Cuadrado również nie mieliby kontraktów opiewających na ogromne kwoty. Tylko w przypadku, gdy do Barcelony sprowadzony zostanie prawdziwy crack na pozycję napastnika, dojdzie do zwiększenia wydatków na pensje, lecz na pewno nie na takim poziomie jak w ostatnich latach.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (96)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze