Barcelona zdemolowana w półfinale Euroligi

Tomek Jędrzycki

17 maja 2014, 10:00

FCBarcelona.com

29 komentarzy

FC Barcelona Basket

Herb FC Barcelona Basket

62:100

Herb FC Barcelona Basket

Real Madryt CF

RMA

Barça zaczęła dobrze, ale była bezsilna wobec Rodrígueza, Miroticia i Rudy'ego Fernándeza. Blaugrana nie miała pomysłu na grę w obronie.W drugiej połowie Real robił, co chciał, a jego przewaga była coraz większa.

Drugi sezon z rzędu Barça będzie grać o trzecie miejsce w Final Four Euroligi. Real Madryt był dzisiaj nieosiągalny w Mediolanum Forum w Mediolanie i zagra z Macabbi Tel Aviv w finale. Blaugrana zaczęła dobrze, ale pudłowała z linii rzutów wolnych, co pozwoliło osiągnąć przewagę drużynie z Madrytu (45:37). Trzecia kwarta zakończyła się wynikiem 11:28 i nie było już szans dla Katalończyków. Końcowy rezultat brzmiał 62:100. Trzeba przyznać, że w tym meczu Barça nie miała żadnych szans na zwycięstwo.

Dobry początek

Nie było żadnych oznak miażdżącej porażki w pierwszych kilku minutach gry. Huertas był rewelacyjny, Ante Tomić i Papanikolaou zdobywali punkty, a 10 oczek z rzędu dla Barçy dało jej prowadzenie 12:4. Trener drużyny z Madrytu, Pablo Laso, poprosił o przerwę na żądanie, a jego decyzja o wpuszczeniu na parkiet Sergio Rodrígueza okazała się słuszna. Real odrobił straty, zbliżając się na jeden punkt, 12:13.

Rzuty wolne były słabą stroną Barcelony, a Rodríguez wykorzystał szansę, dając prowadzenie swojemu zespołowi, 19:18, ale dzięki dwóm wolnym Tomicia kwarta zakończyła się remisem po 20. Do tego momentu różnica pomiędzy zespołami była niewielka.

Fatalne momenty

Druga kwarta była słaba w wykonaniu Barçy. Real nie grał genialnie w koszykówkę, ale zdobywał punkty, natomiast absolutnie nic się nie działo po stronie Katalończyków. Niespodziewanie z remisu zrobiło się ponad dziesięć punktów przewagi dla drużyny z Madrytu, 31:20. Przerwa poprawiła wiele mankamentów w ataku, ale nie było zmiany w obronie. Navarro i Papanikolaou zdobyli punkty, jednak Real powiększył przewagę, 45:32. Oleson i Tomić odpowiedzieli pięcioma punktami i do przerwy było jeszcze sporo nadziei przy wyniku 37:45.

Bezsilność

Barça wyraźnie chciała dobrze rozpocząć druga połowę, ale trójki Fernándeza i Dardena całkowicie ją oszołomiły. Przy wyniku 38:53 Pascual potrzebował znaleźć jakieś rozwiązanie i strata została zmniejszona do dziewięciu punktów, 44:53, po serialu punktowym 6:0. Ale cokolwiek Blaugrana by nie uczyniła, Madryt robił to lepiej i w mgnieniu oka było już 47:63. Po 30 minutach wynik brzmiał 48:73 i wszystko, co mogło uratować Barçę, byłoby cudem, tak jak w pierwszym półfinale.

Real dobija Barçę

Barça naprawdę potrzebowała magii, ale magia nie nadeszła. Zamiast tego Real Madryt grał swobodnie, a sześć minut przed końcem było 52:88. Blaugrana nie miała już o co grać. Wybrała najgorszy moment ze wszystkich do zaprezentowania swojej najsłabszej koszykówki. Dobijając rywala, Madryt mógł świętować osiągnięcie 100 punktów na sekundy przed końcem. Real jest finale, w którym będzie miał nadzieję zrehabilitować się za porażkę w Londynie w zeszłym roku.

FCB, 62
RM, 100

FC Barcelona (20+17+11+14): Huertas (7), Oleson (8), Papanikolaou (6), Lorbek (8) i Tomić (16) -pierwsza piątka-; Pullen (0), Dorsey (5), Sada (0), Abrines (2), Navarro (3), Nachbar (7).

Real Madryt (20+25+28+27): Llull (11), Rudy (12), Darden (6), Mirotić (19) i Borousis (7) -pierwsza piątka-; Reyes (11), Díez (0), Rodríguez (21), Carroll (7), Slaughter (4), Mejri (2).

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (29)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze