Ligowy mecz z Betisem pozostaje w cieniu wydarzeń pozasportowych i pojedynków z Atlético Madryt w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Kara nałożona na Barcelonę przez Komisję Dyscyplinarną FIFA nie schodzi z pierwszych stron gazet, dlatego piłkarzom trudno będzie odciąć się od medialnego szumu. Na szczęście sobotni przeciwnik nie wydaje się zbyt wymagający.
Spotkanie z ostatnim w tabeli Betisem, który jedną nogą jest już poza Primera División, wydaje się spacerkiem. Piłkarze z Sewilli zgromadzili do tej pory zaledwie 22 punkty, wygrali jedynie 5 meczów (tylko 1 na wyjeździe, dopiero w 30. kolejce) i do bezpiecznego miejsca tracą 9 oczek. Tylko cud może uchronić ich przed degradacją. Barça z kolei gra w ostatnich tygodniach bardzo dobrze i choć wszyscy żałują remisu z Atlético, nikt nie ma wątpliwości, że Betis powinien zostać połknięty nim Barça zacznie myśleć o rewanżu w Lidze Mistrzów na Vicente Calderón.
Przez długie tygodnie Barcelonę omijały kontuzje, dlatego nawet w defensywie Gerardo Martino miał ten komfort, że mógł stosować rotacje. Kontuzje Víctora Valdésa i Gerarda Piqué zburzyły jednak spokój trenera, który w defensywie musi stawiać teraz na nieopierzonego Marca Bartrę. O ile 23-latek rozegrał już kilka mniej ważnych spotkań, o tyle środowy mecz z Atlético będzie dla niego wielkim sprawdzianem. Nie ma jednak wyjścia - musi wybiec na boisko i starać się godnie zastąpić lidera obrony Barçy.
Gerardo Martino może pozwolić sobie na rotacje. Oprócz piłkarzy leczących kontuzje, z powodu kartek w sobotę nie zagra Jordi Alba. W jego miejsce zobaczymy zapewne Adriano. Wydaje się również, iż szanse na grę mają Song, a przede wszystkim Pedro, który ostatnio gra rzadko i pojawia się na boisku w łatwiejszych meczach. Czy to może oznaczać, że latem odejdzie z Barcelony? Można spodziewać się, że w sobotę zobaczymy nieco inną jedenastkę niż w spotkaniu z Atlético, po czym Martino prawdopodobnie wróci w środę do gry czwórką pomocników oraz Messim i Neymarem w ataku.
Na Camp Nou w ligowym meczu Barça nie przegrała z Betisem od 16 lat, trudno więc sobie wyobrazić, by miała przegrać w sobotę. Kibice jednokrotnego mistrza Hiszpanii (1935) i dwukrotnego zdobywcy Pucharu Króla (1977, 2005) nie mają złudzeń i wiedzą, że ich zespół jest w Barcelonie skazany na porażkę. Jedynie 27 strzelonych bramek (mniej ma tylko Osasuna) i aż 64 stracone (więcej ma tylko Rayo), zaledwie 5 punktów w dziewięciu ostatnich kolejkach to bilans, który nie może napawać beticos optymizmem. Ze strony Barçy nie należy się jednak spodziewać fajerwerków, ciężka artyleria szykowana jest na środowy mecz o „być albo nie być" w Lidze Mistrzów. W sobotę liczy się przede wszystkim spokojne zwycięstwo i brak kontuzji.
Ostatnie mecze między Barceloną i Betisem na Camp Nou:
| 5 maja 2013 | Liga BBVA | FC Barcelona - Real Betis 4:2* |
| 15 stycznia 2012 | Liga BBVA | FC Barcelona - Real Betis 4:2 |
| 12 stycznia 2011 | Puchar Króla | FC Barcelona - Real Betis 5:0 |
| 24 września 2008 | Liga BBVA | FC Barcelona - Real Betis 3:2 |
| 4 listopada 2007 | Primera División | FC Barcelona - Real Betis 3:0 |
| 13 maja 2007 | Primera División | FC Barcelona - Real Betis 1:1 |
*Poniżej znajduje się skrót z tego spotkania.
Komentarze (112)