FC Barcelona rozgromiła Osasunę na Camp Nou 7:0 i utrzymuje dystans do obu zespołów ze stolicy - Realu i Atlético. Trzy gole zdobył Leo Messi, a swoje gole dołożyli Alexis, Iniesta, Pedro i Tello.
Po wczorajszych wygranych Realu z Málagą i Atlético z Espanyolem Barcelona nie miała innego wyjścia, jak wygrać dzisiaj na Camp Nou z Osasuną, by w dalszym ciągu liczyć się walce o mistrzostwo Hiszpanii. Pojedynek z zespołem z Pampeluny zapisał się także w historii futbolu z innego powodu, gdyż Leo Messi pobił rekord wszechczasów Paulino Alcântary (najwięcej goli dla Barçy) zdobywając swoją 369., 370. i 371. bramkę w barwach Barcelony.
Początek spotkania nie napawał jednak optymizmem. Zawodnicy Gerardo Martino nie kwapili się do zbytniego zaangażowania w spotkanie i niejedna osoba mogła dostrzec analogię do kiepskiego meczu z Barçy Valladolid. W 9. minucie meczu goście zdołali trafić do siatki, ale sędzia słusznie odgwizdał pozycję spaloną. Był to jednak mocny impuls dla piłkarzy Dumy Katalonii, którzy od tego momentu zaczęli grać znacznie lepiej.
Pierwszy efekt przyszedł już w 18. minucie spotkania, kiedy to Leo Messi otworzył wynik spotkania wykańczając koronkową akcję całego zespołu. Niecałe pięć minut później Barcelona przeprowadziła niemal kopię tej akcji, ale tym razem do siatki trafił Alexis Sánchez podwyższając wynik na 2:0, a w 34. minucie po kapitalnym strzale z dystansu Andrésa Iniesty było już 3:0.
W drugiej części spotkania Barcelona spuściła nieco z tonu i nie atakowała już z tak dużym animuszem na bramkę Andrésa Fernándeza jak w pierwszej połowie. Mając pewne trzybramkowe prowadzenie wszyscy czekali już na drugiego gola Leo Messiego. Historyczny moment nadszedł w 63. minucie spotkania, kiedy to Argentyńczyk po raz drugi wpisał się na listę strzelców i oficjalnie stał się najskuteczniejszym piłkarzem w historii FC Barcelony mając na koncie 370 goli.
Będący ostatnio w słabej dyspozycji Brazylijczyk Neymar nie zagrał przeciwko Osasunie ani minuty, ale swoją szansę od Gerardo Martino otrzymał dzisiaj nieoczekiwanie Cristian Tello. Młodego skrzydłowego dawno nie przebywał na boisku większej ilości czasu, a tym razem dostał od trenera 15 minut. Swoje wejście miał jednak piorunujące i zaledwie 120 sekund po wejściu na plac gry zdobył kapitalną bramkę strzałem w długi róg zza pola karnego.
Ostatnie słowo należało jednak do Argentyńczyka, który w 120 sekund wypracował kolejne dwa gole. Najpierw sam skompletował hat-tricka, by chwilę później wypracować gola Pedro i ustalić wynik spotkania na 7:0.
Barcelona w ostatnich dwóch meczach pokazała pazury i na następne spotkanie uda się do Madrytu. Nadchodzące El Clásico zapowiada się bardzo emocjonująco.
Komentarze (2076)