Song: Bronię, by inni mogli atakować

Ola

1 marca 2014, 15:50

El País

44 komentarze

Hiszpański dziennik El País przeprowadził wywiad z pomocnikiem Barcelony, Aleksem Songiem. Kameruńczyk wypowiedział się m.in. na temat meczu z Realem Sociedad, nielicznych okazji do gry od trenera Martino oraz swojego kontrowersyjnego stylu.

Koledzy z szatni mówią o nim, że jest wesołkiem, jednym z tych, którzy jednoczą grupę swoimi żartami. „Zaczynasz z nim rozmawiać, a on po 10 minutach chwyta telefon i wraca do rozmowy, którą przerwał w połowie. Ktoś 10 minut na niego czekał przy telefonie!", mówią z zaskoczeniem jego koledzy. To Alex Song, pomocnik, który bez okazywania niezadowolenia i robienia wyrzutów czeka na kolejne szanse od trenera Martino. Zawodnik, który jest krytykowany, bo porównuje się go do Busquetsa i dlatego, że w San Sebastián zawiódł eksperyment grania dwójką defensywnych pomocników. „Nie jestem idealny, jestem edycją limitowaną", widnieje na jego koszulce. To zdanie, które świetnie go opisuje.

El País: Twój sposób ubierania jest bardzo wyzywający, pełen kolorów i ozdób. W ten sposób wyrażasz swoją radość?
Alex Song: Mam swoją osobowość i lubię się wyróżniać. Cieszę się życiem, ale nie ubieram się tak, by cokolwiek wyrażać, tylko dlatego, że taki jestem. Wiem, że niektórym się to podoba a innym nie, po prostu. Na przykład moje dzieci to uwielbiają, bo czasami chcą się ubierać jak ja. Wiadomo, że rodzice są autorytetem w tym wieku. Jestem szczęśliwy, że mam dwóch synów, którzy mnie naśladują.

Trudniej jest być ojcem niż piłkarzem?
Tak. Szczególnie, gdy grasz w piłkę nożną, bo cały świat na ciebie patrzy i cię osądza. Ale jestem bardzo szczęśliwy, że mam dzieci. Ja szybko straciłem tatę (w wieku trzech lat) i było bardzo ciężko, szczególnie w szkole, kiedy widziałem, jak inni ojcowie odbierali swoje dzieci.

Musiałeś wcześnie dojrzeć?
Tak. Musiałem być silny, ponieważ nie mogłem nic zrobić i dlatego, że nie miałem tego, co chciałem. W wieku 18 lat założyłem własną rodzinę, to chodziło mi po głowie od dłuższego czasu. Dzięki swojej przeszłości teraz jestem silnym człowiekiem. Jestem dumny z tego, co zrobiłem, i z tego, że dokonałem w życiu dużych poświęceń. To dlatego mogę dać swoim dzieciom, żonie i rodzinie wszystko to, czego ja nie miałem w dzieciństwie.

Miałeś oparcie w swoim wujku, Rigobercie (były piłkarz, czterokrotnie brał udział w finałach mistrzostw świata), prawda?
Tak, był moim wzorem i osobą, którą prosiłem o rady, ponieważ moim marzeniem zawsze było zostać piłkarzem, dotrzeć do tego miejsca.

Bycie zmiennikiem nie jest dla ciebie trudne?
Nie. Barça jest najlepszą drużyną na świecie. Chcę tylko ciężko pracować i dać z siebie to co najlepsze. Nigdy nie zmieniam swoich idei. Mówiłem już to i będę to powtarzał: Busquets jest jednym z najlepszych pomocników na świecie i jestem bardzo zadowolony, że gram z nim i z resztą topowych piłkarzy, którzy są w tej drużynie.

Jak się przygotowujesz do występów, grając od czasu do czasu?
To mój obowiązek. Nie widzę w tym żadnej komplikacji. Taka jest piłka nożna, trzeba być skoncentrowanym, kiedy nadejdzie twoja szansa. Wiem, że czasami ciężko jest nie grać, ale trener nie może wystawić 20 zawodników na boisko.

Masz duże problemy z grą w dziadka?
Normalne jest, że gdy grasz z najlepszymi, to ciągle jesteś w środku. To nie jest fajne, bo szybko podają, nie popełniają błędów i nie możesz przejąć piłki. Teraz się poprawiłem, to logiczne.

Ciężko jest zrozumieć piłkarską filozofię Barçy?
Nie, nie. To nie tak. Nie jest trudno. W Arsenalu była mniej więcej taka sama filozofia, taka sama idea. Jeśli chodzi o mnie, muszę utrzymywać pozycję i zapewniać drużynie równowagę, zatrzymywać kontrataki i być we właściwym miejscu, by móc szybko posłać futbolówkę... Nic szczególnego.

Jednak w przeciwieństwie do gry w Arsenalu, tutaj nie podłączasz się do ataków ani nie wchodzisz w pole karne rywala. Dlaczego?
Tutaj mam obok siebie Xaviego i Iniestę. Nie mogę ani nie muszę tego robić, bo oni już wymieniają podania. Ja jestem od obrony, mam pomagać tym, którzy atakują, bo robią to lepiej ode mnie. Nie mogę iść do przodu, lecz mam się trzymać swojej pozycji z tyłu. Moi koledzy są bardzo dobrzy. To prawda, że chciałbym strzelać więcej bramek, ale to nie moje zadanie. Od tego są inni, prawda?

Wolisz grać typowo jako defensywny pomocnik czy jako środkowy, podłączający się do ataku?
Gram tam, gdzie mnie wystawiają. Jest mi to obojętne.

A co wydarzyło się w spotkaniu z Sociedad, gdzie grałeś obok Busquetsa?
Nic się nie stało. A właściwie, to po prostu była piłka nożna. I moja bramka samobójcza... Piłka trafiła mnie w klatkę piersiową i stało się. Nie można zrobić nic więcej, tylko być skoncentrowanym przed kolejnym spotkaniem.

Rozmawiasz z Tatą Martino?
Tak, dyskutujemy o futbolu. To mój trener i on zdaje sobie sprawę z tego, czego chce i czego ma ode mnie wymagać.

A utrzymujesz kontakt z Wengerem?
Kiedy grałem w Arsenalu, dużo rozmawialiśmy. Był moim szkoleniowcem, ale był też dla mnie jak ojciec, bo pomagał mi i wiele mnie nauczył o Premier League, najlepszej lidze świata. Teraz kontaktujemy się od czasu do czasu.

Premier League jest lepsza niż La Liga?
Cóż, różnią się od siebie. Nie mogę powiedzieć, że wolę Anglię, bo tu też jestem bardzo szczęśliwy. To dwa cudowne doświadczenia, a koledzy w Barcelonie są niesamowici, wspaniali.

Mówią o tobie, że jesteś żartownisiem.
Chodzi o mój sposób ubierania, tak? Czasem z tego żartują. Na początku częściej to robili, teraz już mnie znają i wiedzą, jaki jest mój styl. Sądzę, że czasami dobrze jest się pośmiać, bo w ten sposób zacieśniają się przyjaźnie. A ja też lubię robić dowcipy.

Jakie na przykład?
Różnego rodzaju, nie powiem. Mogę wyjawić, że nie mówię różnych rzeczy tylko dla samego mówienia, ale po to, żeby ludzie się śmiali i byli szczęśliwsi. Możliwość wspólnego żartowania sprawia nam wiele radości.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (44)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze