Podsumowanie La Liga: 20. kolejka

n00stress, Eoren

20 stycznia 2014, 23:08

grafika: Rasix

44 komentarze

Wszystko wskazuje na to, że obecny sezon Primera División może być niezwykle ciekawy. Liga hiszpańska od blisko jedenastu lat nie była tak wyrównana, a trzy pierwsze drużyny po 20 kolejkach dzieli zaledwie punkt. Prowadzenie w tabeli, mimo remisu z Levante, utrzymała Barcelona, co oznacza, że Duma Katalonii jest liderem od 58 kolejek!

Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta... To chyba najlepsze podsumowanie ostatniego weekendu na hiszpańskich boiskach. Atlético i Barcelona drugi raz z rzędu zawiodły, po raz kolejny tracąc cenne w walce o mistrzostwo punkty, co sprawia, że Real Madryt w nowym roku w ekspresowym tempie zbliżył się do dwójki liderów. Batalia o tytuł może być naprawdę niesamowita. Ciekawie jest również na samym dnie, gdzie Real Betis po raz drugi w środku sezonu zmienił trenera. Tonący brzytwy się chwyta? Czy może czeka nas wielkie odrodzenie Verdiblancos?

¡Garrido dimisión!

Tego właśnie, zwolnienia aktualnego szkoleniowca Betisu, Juana Carlosa Garrido, podczas sobotniego meczu z Realem Madryt domagało się wielu kibiców zgromadzonych na trybunach Estadio Benito Villamarín. Kibice Verdiblancos, prócz zwycięstwa oczywiście, pragnęli jeszcze jednego: powrotu Pepe Mela. Niestety, mało prawdopodobnym wydaje się, by pochopnie zwolniony trener Betisu, który niedawno objął posadę w West Bromwich Albion, miał szansę w najbliższym czasie wrócić do klubu z Sewilli. Z kolei kibicom trudno się dziwić: po 20. kolejce La Liga ich ukochany klub jest ostatni w tabeli z zaledwie 11 punktami na koncie. Tym razem Verdiblancos ulegli na własnym stadionie Realowi Madryt, który pokonał gospodarzy aż 5:0. Wygląda na to, że zarząd klubu z Sewilli wysłuchał rad kibiców: w niedzielę wieczorem Garrido został zwolniony. W ten sposób na stanowisku szkoleniowca Betisu znów pojawił się wakat, który klub musiał jak najszybciej zapełnić. Uczynił to, zatrudniając jako trenera Gabriela Calderóna, byłego zawodnika Betisu.

W 10. minucie wynik meczu Betis - Real otworzył świeżo upieczony zdobywca Złotej Piłki - Cristiano Ronaldo. Portugalczyk popisał się świetnym zejściem do środka i wykończeniem z dystansu. Ponad piętnaście minut później na listę strzelców wpisał się Gareth Bale. Walijczyk, w chwili, gdy przyszykowywał się do wykonania rzutu wolnego, prawdopodobnie nie podejrzewał, że pokonanie bramkarza Betisu, którym w sobotnim meczu był Stephan Andersen, przyjdzie mu aż tak łatwo. O ile można w ogóle mówić o „pokonaniu" słupa soli albo pomnika, bowiem tyle samo dynamiki w trakcie wspomnianego rzutu wolnego wykazał Andersen. Duńczyk nawet nie drgnął i jedynie odprowadził piłkę wzrokiem. Tuż po przerwie kolejną bramkę dla Realu Madryt dorzucił Karim Benzema, który trafił do siatki po fenomenalnej akcji Luki Modricia. W drugiej połowie gry Cristiano Ronaldo wielokrotnie próbował strzałów na bramkę Andersena, jednak Portugalczyk nie zdołał powiększyć swojego dorobku bramkowego. Udało się to za to Ángelowi Di Maríi, który w 61. minucie huknął z daleka na bramkę Betisu. I to skutecznie. Całą, po raz kolejny smutną, z perspektywy Verdiblancos, historię zakończył w 88. minucie Álvaro Morata, który podczas zamieszania w polu karnym zdołał wpakować piłkę do siatki.

W ten sposób w meczu Betisu z Realem Madryt mamy ligowe status quo: Królewscy nadal gonią Barcelonę i Atlético, Real Betis nadal coraz bardziej pogrąża się na dnie tabeli.

Wiedz, że coś się dzieje

Gdy Rubén Martínez po raz kolejny zostaje najlepszym zawodnikiem meczu, to „wiedz, że coś się dzieje". A co takiego się dzieje? To, co ostatnio dane jest nam widzieć dość często: Rayo znów przegrywa. Tym razem na własne życzenie, a przynajmniej na prywatne życzenie Raúla Baeny.

To były zawodnik Espanyolu już w 18. minucie zadał własnej drużynie najpoważniejszy cios, jaki otrzymała w trakcie tego meczu. Baena faulował w polu karnym Cono, za co obejrzał czerwony kartonik i znacząco osłabił Rayo Vallecano. Paco próbował zneutralizować stratę Baeny, wpuszczając na boisko Adriána, jednak nie odniosło to pożądanego skutku. Piłkarze z Vallecas, którzy przegrywali już z Elche, (w 19. minucie Edu Albácar wykorzystał rzut karny podyktowany po faulu Baeny), nie byli w stanie podjąć walki w środku pola. Sytuacja zadziwiająca, jeśli chodzi o Rayo, w szczególności, gdy na boisku jest obecny Roberto Trashorras. Jednak podczas spotkania z Elche wychowanek Barçy wyraźnie nie był sobą i znalazło to odzwierciedlenie w postawie całej drużyny. Rayo zdołało utrzymać się przy piłce zaledwie przez 44% czasu gry - statystyka zadziwiająca, jak na możliwości podopiecznych Paco Jémeza. Pomocnikom Elche, z Javim Márquezem na czele, udało się totalnie zdominować Franjirrojos. Elche prawdopodobnie wygrałoby jeszcze wyżej, gdyby nie świetna postawa Rubéna Martíneza.

Ostateczny cios zadał Piratom właśnie Javi Márquez. W 78. minucie, po asyście Boakye, który odebrał piłkę Ñíguezowi, w końcu pokonał Rubena. Katalończyk ustalił wynik na 2:0 dla gospodarzy, zapewniając im trzy bardzo cenne punkty wywalczone w pojedynku z przeciwnikiem zamieszanym w walkę o utrzymanie. Handicap nie do przecenienia.

Podział punktów na La Rosaleda

W pierwszym meczu 20. kolejki La Liga nie zobaczyliśmy żadnej bramki. Valencia, podejmowana przez Málagę na Estadio La Rosaleda, nie zdołała pokonać Andaluzyjczyków i obie drużyny podzieliły się punktami. Biorąc pod uwagę fakt, że przewagę w prowadzeniu gry wykazywała Málaga, można uznać, iż podopieczni Pizziego, mimo gry na terenie przeciwnika, zagrali poniżej oczekiwań.

Najciekawszy podczas całego spotkania był pojedynek dwóch bramkarzy. Z jednej strony w bramce Málagi stanął Willy Caballero, z drugiej w końcu mogliśmy zobaczyć Diego Alvesa. Pizzi w spotkaniu z Málagą zrezygnował w końcu z usług Guaity, który ostatnio notuje błąd za błędem, i postawił na Brazylijczyka. Diego Alves udowodnił, że był to słuszny wybór. Zanotował sześć interwencji i zapewnił swojej drużynie czyste konto mimo 17 strzałów oddanych przez piłkarzy Málagi. Cóż jednak z tego, skoro zawodnicy z pola nie byli w stanie wykorzystać tego faktu. Najaktywniejszy w formacji ofensywnej okazał się Jonas, który na bramkę Caballero uderzał aż sześciokrotnie. W żadnej z tych prób jednak nie zdołał pokonać Argentyńczyka i zapewnić swojej drużynie trzech punktów. Valencia, mimo zatrudnienia nowego trenera, nadal pozostaje nieskuteczna.

Dwa kornery

Barcelona w końcu potknęła się w pojedynku ligowym. Tym razem nogę skutecznie podstawiło jej Levante, które wywalczyło remis na własnym terenie. Kibicom Blaugrany pozostaje mieć nadzieję, że potknięcie na Estadio de Valencia było tylko jednorazowym wypadkiem przy pracy i nie przeszkodzi ono Katalończykom w marszu po mistrzostwo Hiszpanii.

O losach meczu rozstrzygnęły dwa rzuty rożne. Pierwszy z nich w 10. minucie wykonywał Ivanschitz, zaś piłkę do siatki Valdésa posłał Vyntra. Nic zaskakującego, ostatnimi czasy Barcelona traci bramki po kornerach zdecydowanie zbyt często. Zaledwie osiem minut później Katalończycy odpłacili się ekipie z Walencji zaskakująco podobną akcją: piłkę z rogu wykopywał Xavi, główkował Piqué. Tak szybkie wyrównanie wydawało się być pozytywnym prognostykiem dla losów tego meczu z perspektywy Barcelony. Niestety, jedynie wydawało. Wyjątkowo bezproduktywna Barça i nieźle broniące się Levante sprawiły, że wynik nie uległ zmianie aż do ostatniego gwizdka Carlosa del Cerro Grande.

Odważne zmiany wykonane przez Martino, który wpuścił na boisko Tello, Roberto i Dongou nie sprawdziły się, zaś frustracja zdjętego z boiska Cesca Fàbregasa może zostać ilustracją bezradności całej drużyny.

Levante z kolei miało podwójny powód do świętowania. Mecz z Barçą był setnym spotkaniem Juanfrana w barwach Żab. Obrońca Levante nie zawiódł i walnie przyczynił się do sukcesu swojej ekipy.

¡Gracies Sevilla!

Idą święta! Tak przynajmniej uważa się w Sewilli, bowiem piłkarze z Andaluzji właśnie rozdają prezenty, mimo że za późno już nawet na prawosławne Boże Narodzenie. Barça traci punkty z Levante i jej pozycja lidera tabeli jest zagrożona? Pomocna dłoń wyciąga się z Andaluzji. Żeby było ciekawiej, drugą dłoń Sevilla wyciąga w kierunku Realu Madryt - dzięki remisowi Andaluzyjczyków na Vicente Calderón Królewscy zbliżyli się nie tylko do Barcelony, ale także do Atlético. Jeden gol, jeden punkt a ile zamieszania.

Wynik otworzył w 10. minucie David Villa. Po strzele Asturyjczyka gospodarze objęli spokojne prowadzenie, którego nie zdołali jednak podwyższyć. Sevilla przez większość spotkania nie kreowała zagrożenia i wydawało się, że Vicente Calderón nie ulegnie Andaluzyjczykom. Wszystko zmieniło się w 72. minucie, kiedy Juanfran nieprzepisowo zatrzymał w polu karnym Bakkę. Rzut karny podyktowany przez arbitra bezbłędnie wykonał Ivan Rakitić, którego gol zapewnił Sevilli jeden punkt. Dzięki temu Chorwat ma już na swoim koncie aż dziewięć trafień, co sprawia, że jest najbardziej bramkostrzelnym pomocnikiem w lidze. Pozostaje jedynie pogratulować.

Nie pozostaje nam nic innego, jak podziękować Sevilli za jej postawę; Barça, która straciła punkty na własne życzenie, została uratowana dzięki postawie Andaluzyjczyków. Na razie jest się z czego cieszyć, ale warto pamiętać, że już w 23. kolejce to Katalończykom przyjdzie stawić czoła ekipie z Sánchez Pizjuan.

Miało być tak pięknie...

Bo też i jak inaczej może być, jeśli po upływie zaledwie kwadransa prowadzi się 2:0 w meczu wyjazdowym? Piłkarze Realu Sociedad udowodnili, że to, co pięknie się zaczyna nie zawsze musi kończyć się podobnie.

Wynik spotkania Getafe z Realem Sociedad już w 4. minucie otworzył Imanol Agirretxe, któremu asystował niezawodny Carlos Vela. W 13. minucie to Meksykanin trafił do siatki, jednak sędzia liniowy anulował jego trafienie z powodu rzekomego spalonego. „Rzekomego", ponieważ powtórki pokazały, że bardzo mało prawdopodobnym jest, by Vela w chwili podania mógł znajdować się na nielegalnej pozycji. Mimo przeciwności losu duet Vela-Agirretxe znów dał o sobie znać zaledwie trzy minuty później i po raz drugi tego dnia to Bask wykańczał akcję. Minął nieco ponad kwadrans i goście prowadzili już 2:0. Mocny początek Sociedad zapowiadał pogrom, jednak na drodze stanęło im zdeterminowane Gefate.

Piłkarze z Coliseum Alfonso Pérez zaliczyli remontadę w świetnym stylu. Jeszcze w pierwszej połowie bramką odpowiedział Ciprian Marica, zaś reszta spotkania była pokazem gry zawodników spod Madrytu. Mimo starań Getafe bramka Claudio Bravo była jak zaczarowana i klątwę tę zdołał zdjąć dopiero Pedro León, który w 52. minucie doprowadził do wyrównania. Gospodarze rozkręcali się coraz bardziej, jednak drugą żółtą kartkę obejrzał Borja Fernández i od 61. minuty zmuszeni byli grać w dziesiątkę. Tę sytuację próbował wykorzystać Real Sociedad, który w końcu przypomniał sobie, że potrafi grać w piłkę - jednak bezskutecznie. Podopieczni Jagoby Arrasate nie zdołali już zmienić wyniku i musieli zadowolić się zaledwie jednym - z pewnością rozczarowującym, jeśli weźmiemy pod uwagę możliwości i aspiracje Realu - punktem.

Wybierz bramkę kolejki!

Wszystko co najpiękniejsze w ostatni weekend miało miejsce w Sewilli, gdzie Real Madryt rozgromił Betis, strzelając bramki wyjątkowej urody. Królewscy urządzili sobie prawdziwy konkurs na trafienie kolejki, pozostawiając konkurencję daleko w tyle... Cristiano Ronaldo, Angel Di María czy może rzut wolny Garetha Bale'a? Kto strzelił najładniej? Wybór pozostawiamy Wam...

Kandydat nr 1:

target="_blank">Cristiano Ronaldo vs. Real Betis

Kandydat nr 2:

target="_blank">Angel Di María vs. Real Betis

Kandydat nr 3: Gareth Bale vs. Real Betis 

Komplet wyników 20. kolejki La Liga:

Málaga - Valencia 0:0

Real Betis - Real Madryt 0:5 [skrót]
0:1 Cristiano Ronaldo (10')
0:2 Gareth Bale (25')
0:3 Karim Benzema (45')
0:4 Angel Di María (62')
0:5 Álvaro Morata (90')

Espanyol - Celta Vigo 1:0 [skrót]
1:0 Sergio García (88')

Elche - Rayo Vallecano 2:0 [skrót]
1:0 Edu Albacar (19')
2:0 Javi Márquez (79')

Osasuna - Granada 0:0

Getafe - Real Sociedad 2:2 [skrót]
0:1 Imanol Agirretxe (4')
0:2 Imanol Agirretxe (16')
1:2 Ciprian Marica (28')
2:2 Pedro León (52')

Villarreal - Almería 2:0 [skrót]
1:0 Ikechukwu Uche (3')
2:0 Bruno Soriano (k.) (87')

Levante - Barcelona 1:1 [skrót]
1:0 Loukas Vyntra (10')
1:1 Gerard Piqué (19')

Atlético Madryt - Sevilla 1:1 [skrót]
1:0 David Villa (18')
1:1 Ivan Rakitić (73') 

Athletic Bilbao - Real Valladolid 4:2
0:1 Oscar (15')
1:1 Ibai Gómez (65')
2:1 Oscar De Marcos (75')
3:1 Ibai Gómez (82')
4:1 Ander Herrera (86')
4:2 Valdet Rama (90')

Ankieta

Kto strzelił najładniejszą bramkę w 20. kolejce?

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (44)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze