Z cyklu „Co słychać u ex-Barcelonistów?". Były zawodnik Barcelony odzyskał zaufanie w Maccabi i jest jednym z lepszych zawodników w Eurolidze.
Zawsze był pod czujnym okiem opinii publicznej, ale Joe Ingles odnalazł się w Maccabi Tel Aviv pod wodzą Davida Blatta. Zawsze w cieniu Navarro i Mickaela, nigdy nie osiągnął regularności w grze pozwalającej mu przystosować się do systemów gry Xaviego Pascuala.
Po jego przygodzie w Palau, Australijczyk odrzucił propozycje z NBA, aby ponownie stać się ważnym zawodnikiem w Europie. Pokazał się na Igrzyskach Olimpijskich ze swoją reprezentacją spełniając oczekiwania i teraz potwierdza to w Maccabi.
Australijczyk stał się jednym z liderów izraelskiej drużyny i jest niezastąpionym filarem trenera. Ingles jest jednym z najczęściej wykorzystywanych zawodników w zespole i odpowiada na zaufanie trenera z doskonałą wydajnością.
Przybył do Izraela, aby prowadzić zespół i dobrze się z tego zadania wywiązuje. Były skrzydłowy Barcelony jest siódmym najlepszym zawodnikiem w całej Eurolidze ze wskaźnikiem eval. na poziomie 20 punktów w całym meczu.
W Eurolidze notuje średnie na poziomie 13,2 punktów, 4,6 zbiórek i 4,4 asyst w ciągu 33:41 minut spędzonych na parkiecie, na której Maccabi skupia całą swoją uwagę. Jego liczby w izraelskiej lidze znacząco spadają do 8,5 punktów, 4 zbiórek i 4.3 asyst, przy niespodziewanym bilansie drużyny 4:3, co dobitnie udowadnia nad czym drużyna się koncentruje (bilans w Eurolidze 4:1).
Ingles chce powrócić do roli jaką odgrywał w swoim czasie w Granadzie, dzięki czemu zwrócił na siebie uwagę FC Barcelony, a także chce udowodnić, że jest jednym z lepszych graczy na europejskich parkietach.
Pytanie brzmi, czy zrezygnowano z niego zbyt pochopnie, czy po prostu nie pasował do stylu gry drużyny...?
Komentarze (2)