Najbardziej oczekiwany powrót tego sezonu otarł się o perfekcję. Przyćmił go tylko ostateczny rezultat. Poza tym, Carles Puyol po siedmiu miesiącach boiskowej nieaktywności rozegrał pełne spotkanie. Jest to niezwykły wynik jak na kogoś, kto wraca do gry, po tak długiej przerwie. Słowem „niezwykły" można by podsumować całą dotychczasową karierę walecznego Katalończyka.
Poprzedni występ Kapitana miał miejsce 15 marca w meczu przeciwko Milanowi w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Od tamtej pory Carles Puyol został poddany dwóm operacjom kolana oraz przebył długi proces rekonwalescencji.
Po zakończeniu spotkania w Pampelunie, Puyol przyznał, że ma „dobre odczucia". Dość skromne słowa, mając na uwadze fakt, jak wspaniałe rozegrał spotkanie. Kapitan, który tworzył parę stoperów wraz z Markiem Bartrą, zaliczył 13 odbiorów, przy tylko 2 stratach. Został dwukrotnie sfaulowany, a sam ani razu nie złamał przepisów. Puyol wykonał 72 podania, z których 69 trafiło do celu. 22 razy wybijał piłkę, 17 razy nogą, a 5 głową.
A to dopiero początek. On chce w każdym meczu pomagać drużynie i walczyć o miejsce w pierwszym składzie. Puyol ciężko pracował na to, żeby móc wrócić do gry i nie zamierza na tym zakończyć. Co więcej, jest coś winny Gerardo Martino, który wstrzymywał transfer środkowego obrońcy, niejednokrotnie zapewniając o swojej ślepej wierze w powrót Kapitana.
Gratulacje od kolegów
Puyol zbierał gratulacje podczas wczorajszego treningu od niektórych kolegów z drużyny. Paco Seirul.lo, człowiek od przygotowania fizycznego, weteran i instytucja sama w sobie, osobiście odszukał Puyola na murawie i mocno go wyściskał. Po zajęciach Kapitan świętował powrót do futbolu wraz ze swoją dziewczyną, Vanesą Lorenzo, która wspierała go przez cały czas. Pod koniec stycznia para spodziewa się dziecka.
Więcej niż udany powrót do gry Puyola
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (33)