Barcelonie B nie udało się przerwać serii porażek. W dzisiejszym pojedynku podopieczni Eusebio ulegli na własnym boisku Deportivo, a jedyną bramkę zdobył już w drugiej minucie Culio. Gospodarzom zabrakło pomysłu na sforsowanie świetnie ustawionej obrony, a w kluczowych momentach również skuteczności.
Już na długo przed spotkaniem z Deportivo jasne było, że trenerzy będą musieli sobie poradzić bez kilku zawodników. Ostatecznie lista nieobecnych rozrosła się aż do dziesięciu piłkarzy, wśród których znaleźli się między innymi Bagnack i Sergi Gómez. W takich okolicznościach Eusebio postanowił utworzyć parę stoperów z... nominalnego defensywnego pomocnika oraz lewego obrońcy. Przed Ilie i Planasem znalazło się natomiast miejsce dla Sampera, a za napastnikami ustawiony został tym razem Denis Suárez.
Fatalny początek
Nim mecz na dobre się rozpoczął, Masip musiał wyciągać piłkę z siatki. Już pierwsze natarcie Deportivo wywołało spore zamieszanie w polu karnym Barçy B, a niedokładne wybicie Ilie wykorzystał Culio, który mierzonym uderzeniem w krótki róg nie dał szans Masipowi. Jak można było się spodziewać, po zdobyciu bramki goście cofnęli się głęboko i oczekiwali na ataki, przygotowani by wyprowadzić szybki kontratak. Tymczasem podopieczni Eusebio starali się przez kolejne minuty sforsować szczelnie ustawioną defensywę, niestety bezskutecznie.
O ile nie brakowało sztuczek technicznych, ciekawych dryblingów czy też precyzyjnych przerzutów, o tyle ich efektywność była znikoma. Dość powiedzieć, że przez 40 minut gry najbliżej zdobycia bramki był Suárez, który minimalnie chybił z rzutu wolnego. Dopiero ostatnie pięć minut pierwszej połowy dało nadzieję na korzystny rezultat. Duża w tym zasługa Suáreza, który przedrylował dwóch obrońców i będąc w polu karnym doskonale odegrał piłkę do Nieto, ten jednak uderzył wprost w bramkarza. Kilka kolejnych prób również mogło się podobać, ale czas mijał nieubłaganie i niemal równo z upłynięciem 45 minuty sędzia odesłał oba zespoły do szatni.
Głową w mur
W przerwie Eusebio dokonał jednej zmiany. Boisko opuścił Espinosa, a w jego miejsce pojawił się Pol Calvet. Zmienił się też trochę styl gry zespołu - piłka krążyła szybciej, co niestety wiązało się z licznymi stratami i zaostrzeniem gry. Swoich sił próbowali na skrzydłach Nieto i Suárez, jednak obrona Deportivo spisywała się bez zarzutu. Bliski wyrównania po jednym z rzutów wolnych był Denis, ale bramkarz gości skutecznie sparował piłkę na rzut rożny. Pewną świeżość wniósł wprowadzony na ostatnie 25 minut Adama, dzięki któremu w 73. minucie bliski zdobycia bramki był Sandro. Wciąż jednak brakowało klarownych sytuacji, a czasu było coraz mniej.
Na ostatnie minuty Eusebio wprowadził jeszcze Joana Romana. Ta zmiana również nie zmieniła obrazu gry. Doświadczeni rywale kradli kolejne sekundy, a wprowadzenie Marcheny oznaczało jedno - Deportivo atakować w tym spotkaniu już nie będzie. Chociaż sędzia doliczył całe trzy minuty, podopieczni Eusebio nie zdołali zmienić rezultatu i to goście mogli ostatecznie cieszyć się z kolejnych punktów. Trzeba oddać rywalom, że w defensywie prezentowali się znakomicie, a pomimo ograniczonego potencjału w ofensywie, udało im się zdobyć bramkę na wagę zwycięstwa. Tymczasem Barça B przegrała po raz czwarty z rzędu i powoli zbliża się do strefy spadkowej. Miejmy nadzieję, że przełamanie przyjdzie za tydzień w meczu z Alavés.
Bramki:
0:1, Culio (2')
FC Barcelona B: Masip, Patric, Ilie, Planas, Lucas (min. 74, Joan Román), Samper, Espinosa (min. 46, Pol Calvet), Denis Suárez, Bedia (min. 65, Adama), Sandro oraz Nieto.
Komentarze (60)