Czy można napisać chociażby parę słów o Villi, nie pisząc kim był i jest w reprezentacji Hiszpanii, w Primera División? Odpowiedź brzmi: „Nie".
Capo di tutti capi wśród goleadorów
To właśnie te sukcesy, jak i wzajemne relacje Villi z zawodnikami Azulgrany na zgrupowaniach kadry, przyczyniły się do decyzji w sprawie sprowadzenia Asturyjczyka na Camp Nou. Przechodząc do Barcelony, David Villa był już wiceliderem wszechczasów strzelców reprezentacji Hiszpanii (za Raúlem Gonzálezem). W lidze był w czołówce najlepszych goleadorów od 9 sezonów i w "top 30" strzelców wszechczasów La Liga. Najlepszy strzelec Mistrzostw Europy 2008 r. Mimo, że David znany jest z swoich umiejętności strzeleckich, w sezonie 2006/2007 był najlepszym asystentem ligi hiszpańskiej, co świadczy o jego wszechstronności. FC Barcelona zakupiła Villę tuż przed Mistrzostwami Świata 2010 r., na których był jedną z największych gwiazd i najlepszym strzelcem (wraz z Müllerem, Forlanem i Snejiderem). W dniu zakontraktowania mimo 29 lat Davida wydawało się, że Barcelona znalazła godnego następcę Eto'o i Ibrahimovicia.
Pierwszy sezon
Pierwszy sezon David rozpoczął od 35 minut rewanżu w Superpucharze z Atletic Bilbao. W La Liga zagrał 34 spotkania, w tym 32 od pierwszej minuty. Pierwszy mecz i bramka z Racingiem w 61. minucie. Jesienna część sezonu w wykonaniu Davida była wyśmienita - najlepsza w jego karierze. Wtedy właśnie powstało trio MVP: Messi-Villa-Pedro. W samej lidze w pierwszej części Asturyjczyk strzelił 14 ze swoich 18 bramek i 7 z 10 asyst w ligowym sezonie. Wydawało się, że Villa fantastycznie wkomponował się w styl gry Barcelony. Gdy przychodził na Camp Nou, był niekwestionowaną gwiazdą, pierwsza połówka sezonu w jego wykonaniu to potwierdzała, a dwie bramki w Manicie przeciwko Realowi dawały nadzieję na dominację Barçy i tria MVP przez długie lata. Niestety druga część sezonu była już równią pochyłą w karierze Villi. W tym okresie stał się rekordzistą Barcelony pod względem minut spędzonych na boisku bez strzelenia bramki (w kolejnym sezonie pobił go Pedro). Jeszcze luty był dobry w wykonaniu Davida - jednak od początku marca nastąpił spadek formy, który pogłębiał się z tygodnia na tydzień.
Tak dobrej formy Villa nie odzyskał w Barcelonie już do ostatnich dni spędzonych na Camp Nou. Grywał jeszcze dobre a nawet bardzo dobre spotkania, lecz nie potrafił potwierdzić zwyżki formy w kilku kolejnych. Od bramki z Majorką do bramki z Osasuną minęło 888 minut bez trafienia. Nie strzelił kolejno bramki w meczach z Valencią, Saragossą, Arsenalem, Sevillą, Getafe, Villarealem, Szachtarem, Almeríą, znowu Szachtarem i dwukrotnie z Realem, po czym zdobył jedną bramkę w meczu z Osasuną i znowu raził indolencją strzelecką w dalszych dwóch meczach z Realem oraz Levante i Espanyolem. Do bramki z Manchesterem United w ciągu 1330 trafił... tylko raz. Bramka w majowym finale Ligi Mistrzów była jak na otarcie łez po czterech fatalnych miesiącach. Mimo słabej drugiej połówki sezonu, łączne statystyki bramek i asyst - choć nie porywające - były dobre. Nie takie jednak, jak w którymkolwiek sezonie w Walencji czy Saragossie. Villa mając za plecami najlepszych pomocników świata w swojej optymalnej formie - Iniestę, Xaviego oraz Messi'ego operującego w środkowej strefie, grającego w wielu spotkaniach na pozycji cofniętej dziewiątki - nie potrafił wykorzystać otwierających podań partnerów.
Sezon 2011/2012
Sezon rozpoczęty z wysokiego „C" - niesamowity strzał w zremisowanym meczu Superpucharu z Realem, co w końcowym rozrachunku pomogło Barçy zdobyć trofeum. Tak jak sezon wcześniejszy, początek rozgrywek David miał dość dobry - szczególnie wrzesień. Jednak już od początku października ponownie nastąpiło załamanie formy „El Guaje" i to po jednym zaledwie dobrym miesiącu. Październik był wprost katastrofalny - jedna bramka (z Viktorią Pilzno u siebie) i zero asyst w sześciu kolejnych spotkaniach. Listopad był nie lepszy. Dwie bramki w zdominowanych przez Barcelonę spotkaniach na Camp Nou z Rayo i Saragossą (oba po 4:0) i znowu brak skutecznej kreacji kolegów. W grudniu nastąpiła fatalna kontuzja Villi w meczu z Al-Sadd, ale statystyki Davida już przed kontuzją były fatalne. W 24 spotkaniach: 9 bramek i 2 asysty, z czego w La Liga w 5 trafień na 15 meczów i tylko jedno otwierające podanie. Villa raził nieskutecznością, nie wygrywał pojedynków sam na sam, a w dogodnych sytuacjach nie potrafił skierować piłki do siatki. Pudłował regularnie, sam nie kreował gry, bywał za często łapany na spalonym, opóźniał rozgrywanie akcji, a wiele z jego podań raziło nieskutecznością.
Sezon 2012/2013
David nie grał na Euro 2012, więc jego forma po kontuzji była zagadką. Czy będzie tak dobra jak jesień 2010 czy tak słaba jak kolejne miesiące w Barcelonie? Sezon rozpoczęty został nieźle - David wchodząc z ławki jako „joker" na podmęczonego rywala często go dobijał. Był to dobry zamysł Villanovy i Villa sprawdzał się w tej roli. W jesiennych miesiącach 2012 roku statystyki Hiszpana były co prawda najwyżej średnie, jednak na korzyść napastnika mocno przemawiała mała liczba minut na boisku. 12 spotkań w La Liga: 5 bramek i 1 asysta; Liga Mistrzów (5 spotkań) to 0 bramek i 0 asyst. Swoje statystyki Villa podbudowywał w meczach CdR ze słabiutkimi Alavés i Córdobą (3 gole i 2 asysty w meczach), jednak całość dokonań nie robi dobrego wrażenia.
Na początku sezonu miało dojść do sprzeczki z Messim, co szczególnie było widoczne w meczu z Granadą, w którym po kolejnym nieudanym zagraniu nie w tempo Villi do Messiego, Leo wykrzyczał w kierunku Davida swoje pretensje. Podobne ostre słowa w kierunku „7-ki" zostały skierowane po meczu z Celtikiem. „El Guaje" zagrał w nim po prostu katastrofalnie. W drugiej części sezonu konflikt został wyciszony, a Messi pochlebnie wypowiadał się o Asturyjczyku po meczach z Milanem i Rayo. Wiosenna część rozgrywek, mimo, że wychowanek Sportingu spędzał na boisku coraz więcej minut i nie był pomijany przy ustalaniu składu - była katastrofalna. Z ostatnich 17 spotkań Villi minionego sezonu, dobrze zagrał tylko w dwóch (wspomniane Milan i Rayo). Od marcowego meczu z ekipą z Vallecas, David rozegrał 12 słabych spotkań, strzelił w nich dwie bramki i zmarnował dwucyfrową liczbę dogodnych sytuacji. W w meczu z Betisem zanim strzelił z 4 metrów zmarnował pięć „stuprocentowych" sytuacji, m.in. nie trafił do pustej bramki. Wcześniej z Levante nie wykorzystał karnego.
Pozycja na boisku: ?
Urodzony po to aby grać na szpicy, w Barcelonie grywał na trzech pozycjach: prawe skrzydło, lewe skrzydło i środek ataku. Największe kontrowersje zapewne wywoła stwierdzenie, że większość spotkań Villa zagrał na swojej nominalnej pozycji czyli na „dziewiątce". W przedmeczowych zestawieniach i rozpiskach dziennikarzy ustawiany częściej na skrzydle, jednak weryfikacja meczowej strefy gry Villi jest zgoła odmienna. W sezonie 2010/2011 Messi grał w większości spotkań na „fałszywej dziewiątce", cofając się i rozgrywając piłkę w środkowej strefie; w tym czasie Villa wchodził na środek ataku. Wystarczy przyjrzeć się golom i pozycji Villi jaką zajmował w trakcie
Komentarze (168)