Dziś wieczorem David Villa wróci na stadion, który przez trzy lata był jego drugim domem.
Sport, a szczególnie piłka nożna, zawsze dają drugą szansę. Po porażce zawsze jest kolejny mecz, który chcesz wygrać. Po długim okresie bez gola, napastnik ma podwójną motywację do zdobycia gola. Z Villą jest nieco inaczej. Asturyjczyk odszedł z klubu tylnymi drzwiami i dziś dostanie swoją szansę, by pokazać, jak bardzo mylili się włodarze Barcelony.
Chociaż Villa nie ma nic do udowodnienia, dziś zagra z podwójną motywacją. Widzieliśmy zresztą radość, jaką okazał po strzeleniu bramki na Vicente Calderón. Dziś 32-letni napastnik znów będzie miał ochotę pokonać Víctora Valdésa.
Chociaż w lidze Atlético zdobyło już osiem bramek, żadna z nich nie została zdobyta przez Villę. W meczu z Rayo Vallecano, mimo kilku dobrych okazji, były piłkarz Barcelony nie znalazł drogi do bramki. Najlepszą okazję zmarnował, trafiając w poprzeczkę.
Mimo to Simeone ufa Villi, który dziś z dużą dozą prawdopodobieństwa wybiegnie w pierwszym składzie. Fani na Camp Nou podziękują mu brawami za wszystkie spędzone w Barcelonie lata, szczególnie za finał na Wembley w 2011 roku.
Kiedy piłkarze usłyszą pierwszy gwizdek, wtedy nie będzie już sentymentów. Villa zrobi wszystko, by zdobyć dziewiątego gola przeciwko Barcelonie. Gola, który da Superpuchar.
Komentarze (81)