Zaufanie Gerardo Martino do jego gry jest warte dużo więcej niż plotki o zainteresowaniu Manchesteru United: być może to właśnie będzie wielki sezon Cesca Fàbregasa w Barcelonie. Biorąc pod uwagę jego pierwsze występy oraz wiarę, jaką pokłada w nim nowy trener, wszystko wskazuje na to, że tak właśnie się stanie.
Jutro pomocnik Barçy zastąpi Leo Messiego, grając na pozycji fałszywej dziewiątki, którą zna bardzo dobrze: z sukcesem zajmował ją w reprezentacji Hiszpanii, a także w Barcelonie. Cesc bardzo dobrze potrafi połączyć swoją rolę środkowego pomocnika z funkcją teoretycznego napastnika.
Zadaniem Fàbregasa będzie teraz sprawić, by nieobecność Messiego nie była zbyt odczuwalna. W Máladze, przeciwko drużynie-niewiadomej, która znajduje się w fazie przebudowy.
Piłkarz z Arenys przeżywa obecnie szczęśliwe dni, ponieważ reprezentuje, może nawet najlepiej ze wszystkich zawodników FC Barcelony, wertykalność, którą Gerardo Martino chce stosować w grze zespołu. Nie chodzi o zmianę stylu, tak zakorzenionego i uwielbianego, ale o sprawienie, by był on bardziej kompletny, z nowymi detalami.
Jednym z tych szczegółów jest przekonanie pomocników, by częściej wchodzili w pole karne, by potrafili, gdy to konieczne, pracować od jednego pola karnego do drugiego, niczym pomocnicy z Anglii (np. Gerrard czy Lampard). A Cesc jest, z logicznych względów (lata spędzone w Arsenalu), najbliższy temu brytyjskiemu stylowi, którym Martino wcale nie gardzi. Trener propaguje futbol bardziej wertykalny i częste wchodzenie pomocników w pole karne rywala, mimo że wiąże się to z mniejszym udziałem w konstrukcji akcji. Cesc już zauważył, że pomysły Martino pasują jak ulał do jego stylu gry.
Jego umiejętność wchodzenia z piłką w pole karne, w czym jest prawdopodobnie najlepszy w zespole, sprawiają, że jest odpowiednim zmiennikiem dla Messiego na pozycji fałszywej dziewiątki, gdy Argentyńczyk nie może grać. Tata docenia szczególnie drugą połowę drużyny na Vicente Calderón (z Ceskiem na boisku, co ciekawe, był to jego 400. mecz w profesjonalnym futbolu), kiedy to posiadanie piłki nie było tak istotne jak wertykalność. Dochodzenie pod bramkę rywala większą ilością graczy było dużo częstsze niż w pierwszej części gry. Barça miała dużo więcej okazji i potrafiła doprowadzić do remisu.
Dobry początek sezonu
Wiele czynników działa na korzyść Cesca Fàbregasa. Początki sezonów w jego wykonaniu zwykle są spektakularne. Ta okoliczność nie umknęła sztabowi szkoleniowemu. W swoich pierwszych dniach w katalońskim klubie, na początku sezonu 2011/2012, Cesc uczestniczył w decydujących akcjach i strzelał ważne bramki, mimo że nie zawsze grał w pierwszym składzie.
Jego bramkostrzelność również przemawia za tym, by to właśnie on zastąpił jutro Leo Messiego. Pomocnik zakończył zeszły sezon jako trzeci najlepszy strzelec drużyny. Wyprzedzili go jedynie wspomniany Argentyńczyk (60 bramek) i typowy napastnik, David Villa (16 bramek). Fàbregas w ciągu całego sezonu zdobył 14 goli, jedynie o jednego mniej niż w swojej pierwszej kampanii na Camp Nou. Jego koledzy ze środkowej linii nie osiągnęli nawet 10 trafień: Xavi zaliczył ich 7, a Andrés Iniesta 6.
Mniej prawdopodobna „opcja Neymar"
Trener Barçy może jutro wystawić na skrzydłach Pedro i Alexisa, a Neymarowi dać szansę zajęcia pozycji, która na co dzień należy do Leo Messiego. Wydaje się to jednak mało prawdopodobne: wiązałoby to się z nałożeniem na Brazylijczyka wielkiej odpowiedzialności (momentalnie zaczętoby porównywać jego grę na fałszywej dziewiątce do Argentyńczyka) na etapie sezonu, w którym Tata chce oszczędzić Neymara i stopniowo wprowadzać go do drużyny.
Zmuszony przez okoliczności, ale również zachęcony swoją filozofią włączania całego zespołu w swój projekt, Tata wydaje się być przekonany o konieczności dokonywania rotacji w każdym meczu. Chce ostatecznie przywrócić do gry zawodników, dla których zeszły rok nie był udany, m.in. Pedro, Alexisa, Songa i - przede wszystkim - Cesca Fàbregasa.
Komentarze (93)