Barça i Real Madryt. Dwie drużyny, które musiały przełknąć gorycz porażki w Lidze Mistrzów, odpadając w półfinale tych rozgrywek. Niemniej jednak Graham Hunter uważa, że udział w niej przyniósł obu klubom kilka, na gorąco może niezauważalnych, pozytywów.
Wyniki trzech z czterech półfinałowych spotkań Ligi Mistrzów okazały się być niezwykle ciężkie do pojęcia. Wszystko za sprawą klubów z Bundesligi, które tak niemiłosiernie wypunktowały w nich dwa czołowe zespoły hiszpańskie. I nie ma w tym niczego zaskakującego, że skutki tego są tak wymowne.
Rodzi się więc pytanie: czy pośród bólu związanego z odpadnięciem można znaleźć jakieś pozytywy, które można by wykorzystać w przyszłości? Oczywiście! Niezależnie od trudnych pytań, które towarzyszą obecnie FC Barcelonie i Realowi Madryt na salach konferencyjnych, odpowiedź brzmi "tak”.
Rzeczą oczywistą jest, że większość klubów wiele dałoby za to, by móc kilka razy z rzędu zagrać w półfinale Ligi Mistrzów, tak jak Real Madryt (trzy razy z rzędu), czy FC Barcelona (sześć razy), niezależnie od tego jak by się one potoczyły. Kiedy sytuacja się uspokoi, będzie w końcu przecież wiele powodów do świętowania.
Można sobie wyobrazić, że ból Barcelony po odpadnięciu [z Ligi Mistrzów] jest większy i trudniej jest znaleźć u niej pozytywy. Jednak ci ludzie będący świadkami zwycięskiej remontady z AC Milanem (4:0), tamtej chwili nie zapomną do końca życia. Niezależnie od szoku po porażce z Bayernem Monachium, kataloński klub niejednokrotnie podkreślał również, że jego największym zwycięstwem jest to, iż Tito Vilanova odzyskał zdrowie na tyle, by móc z powrotem wrócić do pracy po walce z nowotworem.
W mijającym sezonie w ramach Ligi Mistrzów Blaugrana korzystała w sumie aż z ośmiu zawodników z przedziału wiekowego 18-22 lat. Mowa tu o następujących piłkarzach: Martín Montoya, Marc Bartra, Carles Planas, Rafinha, Cristian Tello, Gerard Deulofeu, Thiago Alcântara oraz Sergi Roberto. Sześciu z nich widnieje na liście zespołu rezerw, a sumując razem ilość występów każdego z nich, uzyskalibyśmy wynik równy dwudziestu. I tak, jakiekolwiek decyzje nie byłyby podejmowane po tym trudnym tygodniu, to z pewnością warto by kontynuować politykę stawiającą na młodzież.
Należy oczekiwać, że porażka, nawet na tak wysokim szczeblu rozgrywek, zapewne zainspiruje zarówno FC Barcelonę, jak i Real Madryt do ponownego wzmocnienia swych oddziałów. Oba kluby może zainspirować to, że w zeszłym roku Bayern w Bundeslidze musiał uznać wyższość Borussii Dortmund, z tą samą drużyną przegrał finał Pucharu Niemiec, a na domiar tego wszystkiego przegrał w finale Ligi Mistrzów rozgrywanym przed własną publicznością. Zwróćmy uwagę, że nie minęło nawet 12 miesięcy, a stają oni przed szansą na zwycięstwo we wszystkich wyżej wymienionych rozgrywkach.
Nawet pomimo porażki, oba pokonane hiszpańskie kluby mogą zakończyć sezon z trofeum. Barcelona jest bliska zdobycia tytułu mistrza kraju (czwartego w pięciu ostatnich latach). Z kolei Real Madryt ma przed sobą finał Pucharu Króla, w którym mierzyć się będzie z Atlético.
Tak więc, mimo że poprzedni tydzień musiał być bolesny dla obu stron, a kolejnym cierpieniem dla nich będzie wieczór, gdy na Wembley grać będą Bayern i Borussia, dla Barcelony i Realu nie wszystko rysuje się w czarnych barwach. Bynajmniej nie na dłuższą metę.
Komentarze (24)