Rezerwy Barcelony pokonały po emocjonującym i obfitującym w ciekawe akcje spotkaniu Córdobę 4:3. Bramki dla gospodarzy zdobywali Deulofeu, Luis Alberto, Dongou oraz Araujo. Dzięki temu zwycięstwu podopieczni Eusebio na pewno utrzymają się po 29. kolejce spotkań w najlepszej szóstce Segunda División.
Do pojedynku z Córdobą rezerwy Barcelony przystępowały jako faworyt. W zremisowanym 3:3 meczu z Las Palmas widać było bowiem, że forma jest całkiem dobra, tymczasem rywal przyjeżdżał do Barcelony po dwóch dotkliwych porażkach z ekipami z czołówki, Villarrealem oraz Gironą. Nim sędzia zagwizdał jednak po raz pierwszy, mogliśmy ujrzeć ładny gest piłkarzy, którzy wybiegli na murawę w koszulkach z napisem: "Ánimo Grimaldo" dla wsparcia młodego obrońcy Barcelony, który niedawno doznał bardzo poważnej kontuzji.
Deulofeu daje prowadzenie
Eusebio mając do dyspozycji Muniesę i Gómeza, z obroną nie eksperymentował, natomiast zdecydował się po raz kolejny postawić na młodziutkiego Dongou w linii ataku. Bohaterami pierwszej połowy bili jednak partnerzy z formacji Kameruńczyka - Luis Alberto oraz Gerard Deulofeu. Pierwszy z wymienionych w 30. minucie znakomicie obsłużył podaniem Deulofeu, a ten pewnym strzałem pokonał bramkarza gości.
Uzyskanie prowadzenia przez gospodarzy nie zmieniło obrazu gry i nadal to Barça B atakowała. Szczególnie aktywni byli Rafinha i Sergo Roberto, jednak ich akcjom często brakowało szybkości. W efekcie żadnej z drużyn nie udało się zmienić rezultatu w pierwszej połowie i w trochę lepszych humorach do szatni schodzili podopieczni Eusebio.
Kluczowe siedem minut
Po zmianie stron ataki gospodarzy nie ustawały. Tym razem jednak już nie było trzeba aż tak długo czekać na zmianę rezultatu. W 52. minucie Luis Alberto wziął bowiem sprawy w swoje ręce i uderzeniem zza pola karnego podwyższył prowadzenie. Odpowiedź gości była natychmiastowa - w 55. minucie López Garay zanotował trafienie i kiedy wydawało się, że będzie to wstęp do natarcia Córdoby, dobre nastroje zostały stonowane przez młodziutkiego Kameruńczyka.
Dokładnie w 58. minucie Dongou wbiegł bowiem pewnie w pole karne i sprytnym uderzeniem przy asyście obrońcy wpisał się na listę strzelców. Wydawało się, że wynik 3:1 jest bardzo bezpieczny, a kiedy wprowadzony za Dongou Sergio Araujo podwyższył na 4:1 w 75. minucie, nikt już nie spodziewał się nerwowej końcówki. A jednak.
Festiwal pomyłek
Na przestrzeni ostatnich kilkunastu minut gospodarze udowodnili, że dojrzałość i futbolowe wyrachowanie to terminy im zupełnie obce. Nadal prezentowali radosny, ofensywny futbol, co w ostatnich minutach zaowocowało prawdziwą nerwówką. Najpierw koncentracji zabrakło Bañuzowi, który zanotował fatalny kiks, pozwalając zmniejszyć przewagę gościom.
Już w doliczonym czasie zaspali natomiast obrońcy, w efekcie Xisco znalazł się w sytuacji sam na sam i jej nie zmarnował. To jednak nie był koniec błędów gospodarzy. Dosłownie tuż przed ostatnim gwizdkiem sędziego obrona jedynie obserwowała przemierzającą pole karne piłkę, co starali się wykorzystać zawodnicy Córdoby - na szczęście bardzo nieskutecznie. Tym samym przewagę udało się utrzymać i trzy punkty pozostały w Barcelonie.
Wynik ten należy uznać za spory sukces, który pozwolił utrzymać się w gronie najlepszych drużyn Segunda División. Ponadto swoje konto wzbogacił Gerad Deulofeu i obok Charlesa z Amerii jest on głównym kandydatem do zdobycia tytułu Pichichi drugiej ligi hiszpańskiej. Kolejnym rywalem podopiecznych Eusebio będzie Sporting.
Bramki:
1:0, Deulofeu (30')
2:0, Luis Alberto (52')
2:1, López Garay (55')
3:1, Dongou (58')
4:1, Araujo (75')
4:2, Pedro (88')
4:3, Xisco (90')
FC Barcelona B: Bañuz, Gómez, Planas, Deulofeu (Cá, min. 88), Luis Alberto, Sergi Roberto, Rafinha, Patric (Balliu, min. 73), Gus Ledes, Muniesa oraz Dongou (Araujo, min. 69).
Córdoba: Alberto, Fuentes, Cristian, Rennella (Xisco, min. 56), López Garay, Pedro, López Silva, Alberto A., Kiko, Abel(Caballero, min. 63) oraz Fede Vico (Joselu, min. 56).
Arbiter: De Burgos Bengoetxea
Widownia: 6 415
Komentarze (29)