Porażka Barcelony z Realem Madryt pozostawiła skład Blaugrany w fatalnym stanie. Nie chodzi tu jedynie o kwestię wyeliminowania z Pucharu Króla, która rozczarowała wszystkich kibiców, ale także o złe wrażenie, jakie pozostawiła po sobie cała drużyna. Niezdolna do przełamania madryckiej obrony, zbyt wrażliwa na ataki rywala, o którym dobrze wiadomo, że będzie grał z kontry, Barça odpadła z Copa del Rey w fatalnym stylu.
Mogło być to zaskakujące, ponieważ sztab techniczny Barçy starał się minimalizować przecieki informacji i nigdy nie wypowiadał się publicznie na temat stanu fizycznego zawodników. Dwóch z nich, mianowicie Xavi Hernández i Cesc Fàbregas, okazało się być we wtorek w wyjątkowo niskiej formie fizycznej.
Tych dwóch graczy przed spotkaniem z Realem skarżyło się na dolegliwości mięśniowe. Ponieważ obaj są podstawowymi zawodnikami w składzie Tito Vilanovy i Jordiego Roury, a także obaj chcieli zrobić wszystko, co możliwe, by wystąpić w tym spotkaniu, zdecydowano się na zastosowanie iniekcji przeciwbólowych. Klubowi lekarze podali je zarówno Cescowi, jak i Xaviemu.
Mimo iż nie gwarantowało to polepszenia ich stanu zdrowia, to w związku z wagą wtorkowego spotkania, wszystkie strony zdecydowały się podjąć ryzyko. Xavi i Cesc wybiegli na boisko pod wpływem środków przeciwbólowych maskujących ich dolegliwości.
Pomocnikowi z Terrasy kontuzje właśnie teraz, w najważniejszej fazie sezonu, wystawiły rachunek do zapłacenia. Na początku tego miesiąca, tuż po spotkaniu reprezentacji Hiszpanii z Urugwajem, które miało miejsce w Katarze, Xavi nabawił się naderwania mięśnia dwugłowego prawej nogi, podczas meczu z Valencią. Z powodu tej kontuzji opuścił jedno spotkanie reprezentacyjne oraz ligowe mecze z Getafe i Granadą. Sobotnie spotkanie z Sevillą rozpoczął na ławce, jednak na ostatnie minuty meczu pojawił się na placu gry. Dzień później, w ostatnią niedzielę, zaczął odczuwać dolegliwości mięśniowe.
Tymczasem u Cesca takie same problemy pojawiły się już podczas spotkania Hiszpanii, w Katarze, w którym Katalończyk strzelił bramkę. Po powrocie do Barcelony klub starał się go oszczędzać, by nie musieć podejmować zbytniego ryzyka.
Komentarze (59)