Oceny za El Clásico w Copa del Rey

SZUMI

3 lutego 2013, 13:27

217 komentarzy

 

Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy. Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Montoya 4, a Messi 6.2(5)". Tylko naprawdę rzeczowe komentarze będą brane pod uwagę.

Oceniający: SZUMI, Ściah

Prolog:

Dawno w wewnątrzredakcyjnej dyskusji po spotkaniu nie było takich rozbieżności, jak w przypadku spotkania z Realem. Było to wynikiem bardzo wysokiego poziomu spotkania, gdzie ilość błędów poszczególnych zawodników jest na zdecydowanie wyższym poziomie niż w innych meczach, co spowodowane jest wielką klasą rywala. Zwłaszcza długo wycenialiśmy boiskowe poczynania Busquetsa, Messiego oraz Cesca. Ostatecznie podjęliśmy decyzję o uśrednieniu arytmetycznym tych ocen oraz zdecydowaliśmy się na karkołomną próbę scalenia opisów zawodników.   

Pinto – 7 – José Manuel naprawdę godnie zaprezentował się w tym meczu. Większość zasług zebrał w pierwszej połowie, broniąc strzał z wolnego Cristiano oraz przerzucając nad poprzeczką dośrodkowanie zmierzające w światło bramki. W drugiej połowie miał mniej pracy i dodatkowo wpuścił gola, ale nie możemy obarczyć Pinto winą za tę sytuację. Pozytywnym aspektem postawy naszego drugiego portero była gra nogami pod presją i na małej przestrzeni oraz wyjątkowo dobra gra na przedpolu bramki przy stałych fragmentach gry (vide 37. min). Minusy? Długie wybicia oraz niepewne wyjście z 24. minuty.

Alves – 7 – Dani zaczął spotkanie, podobnie jak i cała drużyna, dość ospale. Notował sporo strat, a gra „do przodu” raziła nieskutecznością. Po pierwszym kwadransie zdecydowanie zmienił oblicze. Wciąż miał ograniczoną swobodę w działaniach ofensywnych, ale to nie przeszkodziło mu stać się jednym z najlepszych graczy spotkania, dzięki jego niezłomnej postawie w obronie. Dwukrotnie notował kluczowe interwencje (35. oraz 83. minuta), pozbawiające rywali stuprocentowych sytuacji oraz całkiem solidnie pilnował Cristiano na swojej prawej stronie. Brawa za odbiór z 17. minuty oraz blok w końcowych minutach pierwszej połowy. Brazylijczyk nie przesadzał z szarżowaniem, a i tak udało mu się wystawić piłkę do strzału Cescowi w drugiej połowie (nawet jeśli samo zagranie mogło być bardziej dopieszczone). Rysą na występie Alvesa jest błąd w kryciu z 60. minuty, kiedy powinien być bardziej zorientowany w polu karnym.

Piqué – 8 (ZM*) – Najlepszy z defensywy. Mecz bardzo szybko stał się dla niego skomplikowany, ponieważ już w 50. sekundzie musiał naprawiać błąd Pedro, przecinając podanie do Cristiano, który wykonał nieco ekwilibrystyczny pad, co zakończyło się dla Gerarda żółtym kartonikiem. W dalszej części spotkania Piqué zaliczył wiele bardzo pewnych i odpowiedzialnych interwencji, np. świetny wślizg w polu karnym, którym uratował zespół od utraty bramki w 11. minucie. Zupełnie wyłączył z gry Benzemę, wielokrotnie notując na nim odbiory. Bardzo dobrze odpowiadał za swój sektor i wielokrotnie notował ważne interwencje, z których każdy obserwator mógł wyłowić perełkę z 67. minuty – kapitalne uprzedzenie wślizgiem Cristiano. Nie będziemy wymieniać reszty jego dobrych zagrań, bo nie starczy miejsca, więc ograniczymy się do podania liczby odbiorów Katalończyka – 16. Ocena Gerarda byłaby wyższa, ale musimy wziąć pod uwagę jego błąd w ustawieniu i kryciu przy golu Varane’a. Ze swoimi warunkami powinien zachować się w tej sytuacji dużo lepiej.

Puyol – 5,5 – Wyjątkowo mało pewny w swoich niektórych interwencjach. Dwukrotnie pomylił się w podjęciu decyzji o próbie odbioru, tworząc przeciwnikowi pustą przestrzeń do rozwiązania akcji (19. oraz 47. minuta) oraz raz w 35. minucie popełnił błąd w ustawieniu, nie przecinając podania za linię i pozwalając wbiec Callejonowi w pole karne. Na szczęście żadne z tych uchybień nie okazało się brzemienne w skutkach. Carles ograniczał się przeważnie do uzupełniania Piqué i z tej przyczyny zanotował tylko sześć odbiorów. Pochwały za zablokowanie strzału z końcowych sekund spotkania, ale biorąc pod uwagę cały mecz na pewno był w stanie zagrać lepiej.

Alba – 6 – Podobnie jak cała linia defensywna zaczął spotkanie bardzo nerwowo (patrz: bardzo niebezpieczna strata z 3. min.). W tym okresie gry Essien raz po raz zaskakiwał lewego obrońcę Barcelony, wyraźnie dominując nad nim fizycznie. Dopiero z czasem Jordi zaczął wykorzystywać swoją szybkość, unikając walki bark w bark z silnym graczem z Ghany. Jordi dawał z siebie wszystko w tym spotkaniu, kończąc je ze śladami linii bramkowej na twarzy, ale momentami mógł drużynie dać więcej. Przede wszystkim skrytykować musimy jego strzał z 13. minuty. Świetnie wyszedł na pozycję, miał przed sobą tylko bramkarza i sporo czasu na podjęcie decyzji, ale „zagotował się”. Nie popisał się również przy straconej bramce, kiedy to za mało agresywnie starał się zablokować dośrodkowanie oraz chwilę później spóźniając się w kryciu Özila. Więcej grzechów nie pamiętamy i musimy pochwalić Albę za przecięcie podania do Cristiano w 22. minucie, świetną grę wzajemną w drugiej połowie z Iniestą oraz za akcję i dobry strzał oddany w końcówce spotkania. Również statystyka stoi po stronie naszego wychowanka. Dwanaście odbiorów i osiem strat, to całkiem przyzwoity bilans, ale mankamenty z początku spotkania oraz nieskuteczność w kluczowych akcjach nie pozwalają na wystawienie wyższej noty.

Busquets – 6,5 – W tym spotkaniu grało dwóch zawodników o tym samym imieniu oraz nazwisku. W dodatku w tej samej drużynie oraz na tej samej pozycji. Jeden z nich grał w pierwszych dwudziestu minutach, a drugi zmienił go i dograł spotkanie do końca, w dodatku nie rejestrując tej zmiany w protokole sędziowskim. Tak pokrótce można przedstawić grę Sergio w pierwszych tegorocznych Gran Derbi. Na początku spotkania dał się totalnie spacyfikować ostremu naporowi graczy Realu przy wyprowadzaniu piłki, notując kilka bardzo groźnych strat (zwłaszcza ryzykowne zagrania w minutach 11. oraz 27.) na przedpolu własnej bramki. Oprócz błędów w rozegraniu z początku spotkania najsłabszą stroną Busiego w tym meczu było ustawienie przy kontrach. W 12., 47. i 60. minucie ewidentnie mógł się lepiej ustawić. W 35. minucie źle ustawił się do krycia Callejona. To poważne i mniej poważne, ale widoczne błędy Sergio. Jednakże w przeciwieństwie do Xaviego w dalszej części spotkania potrafił wrócić w swój standardowy rytm pracy, grając bardzo dobrze w odbiorze. Jedenaście przechwytów z czego 8 to czyste odbiory (Marca liczy "recuperados" jako odbiory + przechwyty + wyczyszczenia i najczęściej tych czystych odbiorów jest najmniej, bo są najtrudniejsze do wykonania vide pojedynki 1 na 1), co pokazuje skuteczność i zdecydowanie Sergio. Dlatego mimo wszystko ostateczny bilans gry w defensywie pozostaje pozytywny, a z tego musimy rozliczać Sergio przede wszystkim. Jeśli chodzi o ofensywę, to Sergio nie może być potraktowany jako kozioł ofiarny pressingu Realu, który był świetny. Warto odnieść się do prezentowanego na naszym portalu felietonu Grahama Huntera. To był kapitalny mecz, trudny dla każdego zespołu i błędów nie należy tu wyolbrzymiać. Jedna drużyna zaliczyła w sumie 99 strat, a druga 100, ponieważ intensywność spotkania była bardzo duża. Sergio starał się utrzymać swój poziom. Nie zrobił tego oczywiście perfekcyjnie, ale przykładając rywala klasy Realu do jego statystyk: 94% skuteczności podań przy 79ciu podaniach, nie wygląda to najgorzej. Jako jedyny starał się rozciągać grę, co ma odzwierciedlenie w statystyce długich podań (100% skuteczności). Mourinho zalecał wyraźnie swoim zawodnikom wyłączenie pressingiem Busiego z rozgrywania, który często musiał się wracać między parę stoperów i próbować zawiązywać akcje, a tam był dużo mniej skuteczny, choć mimo wszystko potrafił dograć coś w swoim stylu (vide podanie w 20. min. do Messiego). Biorąc wszystko co powyżej pod uwagę, ostatecznie wyceniamy grę Sergo na 6,5, będąc wciąż otwartymi na racjonalne uwagi komentujących.

Xavi – 5,5 – Xavi w tym spotkaniu zagrał zbyt spolegliwie, bez przysłowiowego pazura, dając się zdominować w środku boiska pressingowi Realu. Wysoka intensywność spotkania nie pozwoliła Creusowi ustawić sobie gry w swoim stylu. Często musiał podejmować decyzję zbyt pochopnie, co rodziło straty (19. oraz 27. minuta). Nie zaprezentował wystarczająco dobrej kontroli tempa rozgrywania akcji, przez co zespołowi zdarzało się organizować akcje nazbyt szybko i niedokładnie. Mimo wszystko Xavi miał swoje momenty w tym spotkaniu. Strzał z wolnego w poprzeczkę, udana akcja z 26. minuty, czy otwierające podania które zaprezentował w 70. oraz 88. minucie, mogły zmrozić krew w żyłach gospodarzy. Naszemu wychowankowi należą się również brawa za podanie do Alvesa z pierwszej połowy, po którym Brazylijczyk został sfaulowany przez Cristiano. Niestety, cieniem na występie Xaviego kładzie się zmarnowanie okazji, której nie miał prawa zmarnować, kiedy młody Varane wybił piłkę z linii bramkowej. Wstyd.

Fàbregas – 7 – Chyba najaktywniejszy zawodnik Blaugrany działający na wszystkich frontach. W pierwszym kwadransie gry, kiedy w szeregach Barcelony panował totalny bezład i chaos jako jedyny zachowywał twarz, starając się uspokoić grę. Był dobry w ofensywie i przydatny w defensywie.  W pierwszej połowie więcej pracował w środku pola notując dwa ważne przechwyty (16. oraz 24. minuta), a zaraz po tym drugim wystawiając na tacy piłkę Xaviemu. Kolejna część spotkania była już dla Cesca pasmem wzlotów i upadków. Owszem, utrzymał dyspozycję w pressingu, strzelił arcyważnego gola i jeszcze dwukrotnie posyłał kolegom otwierające podania (73. oraz 80. minuta), ale z drugiej strony drastycznie spadła jego dokładność, skuteczność gry wzajemnej oraz dyscyplina w defensywie. Siedemnastu strat popełnionych przez Katalończyka nie można potraktować obojętnie, podobnie jak faktu skuteczności podań na poziomie 76-ciu procent. Oczywiście były kapitan Arsenalu nie spowodował tym żadnej groźnej sytuacji, ale przez taką postawę kulała gra wzajemna. Nie możemy również zapomnieć o odpuszczeniu krycia Cristiano w 60. minucie, zmarnowaniu okazji z 70. minuty po dograniu Alvesa oraz dołożeniu się do błędu Piqué przy golu Varane’a. Cesc również nie sięgnął w tej sytuacji piłki dośrodkowanej przez Özila. Mimo wszystko bilans końcowy Fàbregasa kształtuje się jako zdecydowanie pozytywny, a gdyby sędzia nie popełnił olbrzymiego błędu w 54. minucie, gwiżdżąc spalonego, którego absolutnie nie było, najprawdopodobniej Cesc dorzuciłby do bramki asystę przy trafieniu Messiego. 

Iniesta – 7 – Andrés utrzymuje wysoką formę. Na tle dość ociężałych kolegów imponował szybkością i zwinnością, niejednokrotnie w pojedynkę mijając rywali z Madrytu. Potrafił również błysnąć ostatnim podaniem, stwarzając wyśmienite okazje Albie (13. minuta) oraz Fàbregasowi (56. minuta). To po faulu Carvalho na nim Xavi uderzył z wolnego w poprzeczkę. Delikatny plusik należy mu się za piękne zagranie do Cesca z 71. minuty – takie detale nadają meczowi „to coś”. Pomimo gry na dużym ryzyku Iniesta był przeważnie dokładny w grze wzajemnej, choć możemy mieć do niego delikatne pretensje za stratę z początku drugiej połowy. Ogólna liczba strat (11) może również wywoływać wątpliwości, ale w większości przypadków była ona spowodowana próbami zagrań otwierających.

Pedro – 3 – W tym spotkaniu nie pokazał żadnego ze swoich atutów ofensywnych. Już na początku meczu swoją stratą naraził zespół na groźną kontrę, ale najgorszym ze wszystkich jego błędów było zmarnowanie kapitalnej okazji na dobicie przeciwnika w 72. minucie, kiedy zrobił wszystko dobrze aż do beznadziejnego strzału. Dodatkowo Pedro prezentował się naprawdę słabo w grze wzajemnej, mając tylko 80cio procentową skuteczność podań i notując podczas swojego całego występu dziesięć strat. Ocenę podwyższa mu przyzwoita praca w defensywie oraz świetne podanie piętą z 30. minuty do Messiego, jednak to za mało na choćby przeciętną notę. Ostatecznie w głowie po spotkaniu pozostaje obraz zawodnika bezużytecznego w ofensywie, a to jest przede wszystkim rola, jaką spełnia na boisku.  

Messi – 4 – Ostateczna ocena Messiego wahała się w skrajnościach od 3 do 6, więc zgodnie z deklaracją z prologu postanowiliśmy ją uśrednić. Mankamenty gry Leo widzieliśmy tego dnia chyba wszyscy: duża ospałość, brak timingu, mnóstwo strat, często błędne decyzje o samodzielnym kontynowaniu gry, zamiast poszukania lepiej ustawionego kolegi. Warto jednak pamiętać, iż to on asystował przy trafieniu Cesca oraz stworzył kolegom w pierwszej połowie jeszcze trzy dobre okazje: dwa razy podając do Fàbregasa (w 11. oraz 38. minucie) oraz do Alvesa w 14. minucie, kiedy ten zepsuł całą akcję złym przyjęciem. W drugiej połowie, za wyjątkiem asysty, widzieliśmy niestety w wykonaniu Messiego równię pochyłą. Zwłaszcza ostatnie dwa kwadranse były w wykonaniu Argentyńczyka najprawdopodobniej najsłabszymi w roku 2013 (złe ustawienie przy akcji Fàbregasa w 54. min., ryzykowna strata w 55. min., tragiczne podanie do Fàbregasa w kontrze z 61. min., za mały refleks przy wyjściu Lopeza w 80. min.). Oczywiście do tego wszystkiego dokładają się straty (16) oraz słaby procent udanych podań (80% przy 60 podaniach). Biorąc to wszystko pod uwagę, ciężko wystawić gwieździe Barcelony nawet ocenę wyjściową. 

Rezerwowi: 

Alexis – 6 – Zaprezentował się z dobrej strony jeśli chodzi o grę w defensywie, notując dwa niezłe odbiory, z których zwłaszcza ten z 78. minuty był ważny dla drużyny. W ofensywie niczego nie zepsuł, co mu się ostatnio często zdarzało, a ponadto zaliczył minimalnie niecelne podanie do Messiego, które przy niewielkim dodatku szczęścia mogło być otwierającym. Wydaje się, że mógł dać tego dnia więcej niż Pedro. 

Thiago – bez oceny – Grał za krótko.

* Zawodnik Meczu wg Redakcji FCBarca.com

 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (217)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze