Piłkarze Espanyolu pogodzili się z porażką na Camp Nou, przyznając, że byli drużyną słabszą i że nie zrealizowali przedmeczowych założeń.
- Cesc przyznał, że nie było karnego. Powiedział mi, że poczuł jakiś kontakt i później upadł. Nie ma nic więcej do powiedzenia niż to, co usłyszałem od niego. Barça zagrała bardzo dobrze, a my nie zrealizowaliśmy niczego, co sobie założyliśmy. To mecz, o którym trzeba zapomnieć. Nie wpłynie on na naszą postawę w sobotnim spotkaniu z Celtą. Rozmawialiśmy już o tym w szatni: zapominamy i teraz koncentrujemy się na Celcie - powiedział bramkarz Espanyolu, Kiko Casilla.
- Nie zagraliśmy dobrze. Drużyna nie była w stanie odczytać gry, ani nie miała agresywności potrzebnej, aby przeciwstawić się dominacji Barcelony. Gdy mierzysz się z zespołem posiadającym taką jakość w grze piłką, jaką ma Barça, najmniejszy błąd bardzo drogo cię kosztuje. Do tej pory wyobrażaliśmy sobie Ligę dwóch, a teraz mamy Barçę, która uciekła rywalom. My jesteśmy w reszcie stawki i tam musimy walczyć - stwierdził obrońca Pericos, Diego Colotto.
- Barcelona od początku była lepsza. Broniliśmy się głęboko cofnięci, dając dużo przestrzeni. W naszym polu karnym przysparzali nam wielu problemów. Barça tego nie wybacza, a my nie wiedzieliśmy jak przeciąć podania i jak zabrać im piłkę. Najlepiej zapomnieć o tym meczu i chociaż porażka boli kibiców, byłem podekscytowany, że mamy szansę czegoś dokonać - ocenił pomocnik Víctor Sánchez.
Komentarze (36)