Pięć najlepszych i najgorszych momentów 2012 roku

n00stress

31 grudnia 2012, 11:20

Własne

104 komentarze

FC Barcelona zakończyła rok 2012 z jednym trofeum - Pucharem Króla, przegrała w półfinale Ligi Mistrzów z Chelsea, w lidze hiszpańskiej uległa Realowi Madryt. Pożegnaliśmy się z Guardiolą, ale drużynę przejął Tito Vilanova. Leo Messi ostatecznie pożegnał Ziemię, na rzecz innej planety, strzelając 91 goli przez 12 ostatnich miesięcy. Przedstawiamy pięć najlepszych i najgorszych momentów z 2012 roku.

Pięć najlepszych momentów:

5. Transfer Alby

Ostatniego lata FC Barcelona dokonała jednego ze swoich najlepszych transferów ostatnich lat. Podobnie jak Gerard Piqué, czy Cesc Fàbregas, Jordi Alba wrócił do klubu, w którym się wychował, a z którego musiał odejść w wieku 16 lat. Młody zawodnik nie poddał się, dzięki czemu jego kariera rozwinęła się w zawrotnym tempie. Ofensywnie usposobiony boczny obrońca zaliczył niezwykle udane mistrzostwa Europy, będąc wiodącą postacią reprezentacji Hiszpanii oraz zdobywając piękną bramkę w finale przeciwko Włochom, znakomicie współpracując z piłkarzami na co dzień występującymi w Barcelonie. Jednak nikt nie przypuszczał, że Jordi Alba tak szybko wejdzie do tej drużyny, a już po czterech miesiącach będzie jej kluczowym elementem.

Teraz, kiedy coraz bliższy jest powrót Érica Abidala, lewa strona obrony prezentuje się znakomicie. Transfer Alby to z pewnością jeden z najważniejszych momentów 2012 roku, o czym mogą świadczyć statystyki tego zawodnika w lidze: 15 występów, dwie bramki i cztery asysty. Oby 2013 rok był równie udany.

4. Spełnienie marzenia o jedenastu wychowankach na boisku

25 listopada 2012 roku, w meczu 13. kolejki ligi hiszpańskiej przeciwko Levante, Tito Vilanova spełnił marzenie Holendra Louisa van Gaala i całej FC Barcelony. Po zmianie kontuzjowanego Daniego Alvesa na Martína Montoyę, w drużynie z Katalonii zagrało jedenastu piłkarzy wyszkolonych w La Masíi. Taka sytuacja miała miejsce pierwszy raz w historii i na pewno może być powodem do dumy dla każdego culé, co podkreślali sami piłkarze tuż po zakończeniu spotkania.

Historyczna jedenastka Barçy, którą mogliśmy oglądać 25 listopada na stadionie miejskim w Walencji przedstawiała się następująco: Valdés; Montoya, Piqué, Puyol, Jordi Alba; Xavi, Busquets, Cesc; Pedro, Messi oraz Iniesta. Był to pierwszy taki przypadek w historii, ale na pewno nie ostatni, ponieważ poza Xavim i Puyolem, cała reszta ma przed sobą jeszcze wiele lat kariery, a przecież kolejne talenty już czekają na swoje debiuty.

W 2012 roku FC Barcelona stała się ewenementem na skalę światową. Żaden inny zespół walczący o najwyższe trofea nie może się pochwalić taką liczbą wychowanków w podstawowym składzie.

3. Wygranie Copa del Rey - wspaniałe pożegnanie Guardioli

FC Barcelona w 2012 roku nie zdołała obronić tytułu mistrza Hiszpanii, ale zwyciężyła w rozgrywkach Pucharu Króla, pokonując po drodze w dwumeczu Real Madryt, pozbawiając drużynę Królewskich szans na podwójną koronę.

Rywalem Barçy w finale był Athetic Bilbao, który wcześniej uległ Atlético Madryt w finale Ligi Europy. Podopieczni Marcelo Bielsy dostali szansę na rehabilitację, jednak jej nie wykorzystali. Spotkanie było bardzo jednostronnym widowiskiem. Drużyna kierowana przez Guardiolę, dla którego był to ostatni mecz w roli trenera Barcelony, wygrała 3:0 (

target="_blank">skrót) po dwóch trafieniach Pedro i jednym golu Leo Messiego. Piłkarze pożegnali swojego mentora w wielkim stylu.

Pep Guardiola odszedł jako wielki szkoleniowiec, przez cztery lata pracy zdobywając 14 pucharów: trzy wygrane w lidze hiszpańskiej, dwa Puchary Mistrzów, dwa Puchary Króla, dwa Klubowe Mistrzostwa Świata, trzy Superpuchary Hiszpanii, dwa Superpuchary Europy. Wyczyn niewiarygodny i trudny do powtórzenia.

2. Powrót do treningów Érica Abidala

10 kwietnia 2012 roku Éric Abidal został poddany operacji przeszczepu płata wątroby. Dawcą był jego kuzyn. W tym momencie najważniejsze było zdrowie człowieka, wsparcie przychodziło z każdej części świata. Powrót na boisko wydawał się być nieprawdopodobny, rozpatrywany jedynie w kontekście cudu. Jednak, kiedy mówimy o Abidalu, musimy być świadomi, że nie ma rzeczy niemożliwych (kronika cudu Érica Abidala - tutaj).

Informacje o przebiegu rekonwalescencji Abidala pojawiały się rzadko, jednak z czasem powrót na boisko bocznego obrońcy swatał się coraz bardziej realny. Francuz wytrwale i niezwykle cierpliwe dążył do celu, jakim było zdrowie, a następnie piłka nożna. Jednocześnie na każdym kroku słyszeliśmy o wsparciu ze strony FC Barcelony i kolegów z drużyny: „W zeszłym roku przedłużyłem umowę z klubem. Prezes już wiedział o pogorszeniu mojego stanu. Dlatego wiele zawdzięczam Barcelonie. Zamierzam dalej walczyć o ten klub" - mówił Abidal w wywiadzie dla stacji Europe1. Barça czekała na powrót swojego zawodnika, pokazując, że jest więcej niż klubem.

Wola walki, siła wewnętrzna i wsparcie z każdej strony sprawiły, że 18 grudnia byliśmy świadkami cudu. Éric Abidal dostał pozwolenie na wznowienie treningów i powrót do piłki nożnej. Na tę wiadomość czekał każdy, nie tylko kibice Barcelony, ponieważ życie i zdrowie człowieka są ważniejsze niż klubowe barwy.

1. 91 bramek Leo Messiego

Po zdobyciu przez Messiego czwarty raz z rzędu tytułu najlepszego strzelca Ligi Mistrzów i wygraniu klasyfikacji Złotego Buta z 50 golami na koncie, zastanawialiśmy się, czy dla ‘10' Barcelony istnieją jakieś granice i rekordy, których nie zdoła pobić. Wyczyn Leo nie jest tylko najważniejszym wydarzeniem 2012 roku, jest dokonaniem historycznym, wręcz legendarnym, o którym będziemy mówili jeszcze przez długie lata. Argentyńczyk z roku na rok jest piłkarzem coraz lepszym, dla którego granice po prostu nie istnieją.

Rekord superstrzelca Bayernu Monachium Gerarda Müllera z 1972 roku wydawał się nieosiągalny dla innych, aż 40 lat później pobił go Leo Messi, piłkarz z innej galaktyki. 91 bramek w 2012 roku jest dokonaniem spektakularnym. Nikt wcześniej o tym nawet nie marzył, ale dla tego małego człowieka o wielkich umiejętnościach, nie ma rzeczy niemożliwych. Wychowanek Barcelony 79 z tych goli strzelił w barwach Barçy, strzelał z obu nóg, głową, trafiał z rzutów wolnych i karnych. 

Czy 2013 rok może być lepszy? Sam Argentyńczyk pozostaje skromny i skupia się przede wszystkim na sukcesie całej drużyny: „Skończyło się bramkami i rekordami, ale rok mógł być lepszy pod względem tytułów. Zawsze powtarzam, że liczy się sukces drużyny, bez którego moje bramki i osiągnięcia nie mają znaczenia". Mamy nadzieję, że 2013 rok będzie sukcesem całej FC Barcelony.

Pięć najgorszych momentów:

5. Odejście Pepa Guardioli

„Panowie, dzień dobry. Możecie sobie wyobrazić, jaką motywacją jest dla mnie bycie tutaj i prowadzenie ten zespół. To wielki zaszczyt. Kocham ten klub ponad wszystko. Nigdy nie podjąłbym decyzji krzywdzącej Barcelonę lub sprzecznej z jej ideami. Wszystko, co będę robił, opiera się na mojej miłości dla tego klubu. Potrzebujemy dyscypliny i porządku".

Jak powiedział w swojej pierwszej przemowie do drużyny w 2008 roku, tak zrobił. Pep Guardiola pokazał, że Barcelona jest całym jego życiem, a on sam najlepiej rozumie idee tego klubu. Przywrócił wiarę w wychowanków, wróciła jedność w szatni, sprawił, że Leo Messi stał się jeszcze lepszym piłkarzem, a Xavi został mianowany mózgiem drużyny. W pierwszym roku pracy zdobył wszystko, co można było. Barcelonę obwołano najlepszą drużyną w historii futbolu.

Guardioli nie chodziło tylko i wyłącznie o wyniki, ale przede wszystkim o przywrócenie stylu, który wszyscy będą podziwiać. Lata 2008 - 2012 to era Pepa Guardioli, człowieka, który przywrócił wielkość Barcelonie. Czternaście trofeów w cztery lata, 175 wygranych na 242 spotkania, 618 zdobytych bramek (2,55 gola na mecz) przy 178 straconych (0,73 gola na mecz), 72,31% odniesionych zwycięstw. Liczby byłego szkoleniowca Barçy mówią same za siebie.

Jego odejście było szokiem, zarówno dla piłkarzy, jak i kibiców. Czy Tito Vilanova dorówna swojemu poprzednikowi, czy wyciągnie konsekwencje z porażek, które miały miejsce w ostatnim roku pracy Guardioli? Początek jest obiecujący, ale z końcowym werdyktem musimy jeszcze poczekać. Jeżeli Barça utrzyma obecną formę, będziemy mogli napisać: „umarł król, niech żyje król".

4. Przegrany Superpuchar z Realem Madryt

Sierpniowy dwumecz pomiędzy nowym mistrzem Hiszpanii Realem Madryt, a zdobywcą Pucharu Hiszpanii FC Barceloną, dostarczył kibicom na całym świecie wielkich emocji. Niestety, to podopieczni José Mourinho po raz dziewiąty w swojej historii zdobyli Superpuchar Hiszpanii, natomiast po erze Guardioli, El Clásico nigdy nie było bardziej wyrównane.
W pierwszym meczu Barcelona pokonała Real Madryt 3:2, a samo spotkanie dostarczyło kibicom wielu wrażeń.

Początek rewanżu na Santiago Bernabéu to absolutna dominacja Królewskich, którzy tworzyli okazję za okazją i szybko objęli prowadzenie 2:0. Na domiar złego chwilę po drugiej bramce, obrońca Barcelony Adriano obejrzał czerwoną kartkę za taktyczny faul na Cristiano Ronaldo. Tuż przed przerwą kapitalnego gola z rzutu wolnego zdobył Leo Messi, dzięki czemu do samego końca Real Madryt musiał drżeć o zwycięstwo, natomiast Barça pokazała, że potrafi grać w dziesiątkę.

Barcelona przegrała bitwę, ale nie wojnę. Jak przyznał sam Xavi: „Przegraliśmy bitwę o najmniej istotne trofeum, wojna o trzy ważniejsze przed nami". Walka nadal trwa, a Tito Vilanova pokazał, że istnieje życie bez Guardioli, mimo niepowodzenia w walce o to trofeum.

3. Porażka z Realem Madryt na Camp Nou 1:2 - przegrana liga

Jeżeli miałbym wybrać najgorszy miesiąc z ostatnich dwunastu, byłby to kwiecień. Oprócz odpadnięcia z Ligi Mistrzów na rzecz Chelsea, Barcelona ostatecznie straciła szansę na mistrzostwo Hiszpanii, ulegając na Camp Nou Realowi Madryt 1:2. Tuż po tym spotkaniu, zrezygnowany Pep Guardiola pogratulował Królewskim mistrzostwa. To była jedna z najsmutniejszych konferencji ery tego wybitnego szkoleniowca.

Do meczu na Camp Nou obie drużyny przystępowały po niepowodzeniach w pierwszych półfinałowych meczach Ligi Mistrzów. Real Madryt, kilka dni wcześniej, uległ Bayernowi na Allianz Arena 1:2, natomiast Barça przegrała z Chelsea w Londynie 0:1. El Clásico dla jednych i drugich miało być okazją do rehabilitacji i szansą na poprawę humorów przed ważnymi rewanżami w europejskich pucharach.

Barcelona miała swoje sytuacje, ale podopieczni Guardioli doznali klęski na własnym stadionie, do jakiej w ostatnich latach nie byli przyzwyczajeni. Jeszcze nie tak dawno temu, Pep Guardiola i spółka potrafili pokonać drużynę José Mourinho 5:0. Tym razem było inaczej, Cristiano Ronaldo uciszył Camp Nou, szybko odpowiadając na trafienie Alexisa Sáncheza, a Barça nie tylko przegrała mecz 1:2, ale również całą ligę.

Kilka dni później miało miejsce jeszcze gorsze wydarzenie 2012 roku. Kwiecień nie był miesiącem Barcelony.

2. Porażka w półfinale Ligi Mistrzów z Chelsea

„Football, bloody hell" - powiedział sir Alex Ferguson po dramatycznym zwycięstwie Manchesteru United nad Bayernem w finale Ligi Mistrzów sezonu 1998/99, który odbył się na Camp Nou. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłem, jak bardzo piłka nożna jest nieprzewidywalna i okrutna, jak cienka jest granica między zwycięstwem a porażką. 24 kwietnia 2012 roku FC Barcelona, na własnym boisku, zremisowała z Chelsea 2:2 i odpadła z Ligi Mistrzów. Po raz kolejny zobaczyliśmy okrutne oblicze sportu, który tak bardzo kochamy.

Podopieczni Guardioli mieli wszystko, żeby awansować do finał i zachować szansę na obronę tytułu najlepszej drużyny w Europie. Grali z przewagą jednego zawodnika, po czerwonej kartce Johna Terry'ego, po 43 minutach prowadzili 2:0, po trafieniach Busquetsa i Andrésa Iniesty. Na domiar złego, przy stanie 2:1 Leo Messi nie wykorzystał rzutu karnego. Argentyńczyk z całą pewnością oddałby rekord Müllera za tę jedną bramkę, bo jak sam podkreśla drużyna jest dla niego dużo ważniejsza od osiągnięć indywidualnych. Barcelona w dwumeczu z The Blues była drużyną zdecydowanie lepszą, jako jedyna starała się grać w piłkę, ale to goście z Londynu świętowali awans do wielkiego finału, bo gospodarze popełnili grzech nieskuteczności. Tak, piłka nożna nie jest sprawiedliwa. Raúl, legenda Realu Madryt - największego rywala Barçy, podsumował to spotkanie następująco: „Najlepsi nie zawsze zwyciężają, to jedna z cech, która sprawia, iż futbol jest fantastyczny. The Blues wykorzystali swoje atuty, sprawili niespodziankę i awansowali do finału". Tamtego wieczora wygrała drużyna piłkarsko słabsza, ale być może właśnie fakt, że nie zawsze wygrywają najlepsi sprawia, że piłka nożna jest tak fascynująca.

Odpadnięcie z Ligi Mistrzów po dwumeczu z Chelsea było prawdziwym ciosem dla piłkarzy i kibiców Barcelony. 24 kwietnia to zdecydowanie najgorsze wspomnienie 2012 roku, które jak najszybciej trzeba wymazać z pamięci: „Mam nadzieję, że uda nam się usunąć ten cierń. Naszą postawą w obu meczach zasłużyliśmy na finał. Ciężko pracujemy, by wrócić na Wembley i zdobyć wszystko. To jest nasz cel" - powiedział Leo Messi w wywiadzie dla Mundo Deportivo. Miejmy nadzieję, że rok 2013 będzie rokiem Barcelony.

1. Choroba Tito

Kilka dni po wygranej nad Atlético 4:1, Barcelona odwołała świąteczny obiad z mediami i poinformowała o nawrocie choroby Tito Vilanovy. Smutna wiadomość poruszyła nie tylko kibiców Barcelony, ale cały sportowy świat. W takich momentach zdrowie człowieka jest najważniejsze, co pokazał chociażby wpis na Twitterze obrońcy Realu Madryt Marcelo: „Pomiędzy barwami i herbami są też ludzie. Wygrasz ten mecz Tito. Ponad wszystkie siły na świecie".

Nie tak dawno temu culés mieli wątpliwości, czy Vilanova będzie w stanie zastąpić kogoś takiego jak Pep Guardiola. Obawy okazały się niesłuszne, Barcelona zanotowała najlepszy start w historii ligi hiszpańskiej, Fàbregas wrócił do najwyższej dyspozycji, bo Tito potrafił znaleźć dla niego miejsce na boisku.

Kiedy wydawało się, że Barçę czekają spokojne święta, których nic nie zakłóci, dowiedzieliśmy się o nawrocie choroby, z którą Tito wygrał niespełna rok wcześniej. Pozostaje mieć nadzieję, że również tym razem, obecny szkoleniowiec zwycięży tę najważniejszą walkę w swoim życiu. Los bywa okrutny i niezwykle przewrotny. W całej tej dramatycznej sytuacji najbardziej ironiczny był fakt, że dzień wcześniej klub poinformował o powrocie do treningów Érica Abidala. 

Ànims, Tito! Wracaj szybko.

A jakie Wy macie najlepsze i najgorsze wspomnienia z 2012 roku?

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (104)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze