Cantera jest bezcenna

Wiktor

16 listopada 2012, 12:37

Sport

49 komentarzy

Zapraszamy do lektury felietonu Joana Batlle, felietonisty katalońskiego Sportu. Dodatkowo prezentujemy wartość  wychowanków, którzy grają obecnie w pierwszym zespole Barcelony.

W dniu, w którym dowiedzieliśmy się, że Piqué chciałby zostać prezydentem klubu (polecamy świetny wywiad) Gerard przekazał bardzo ważną refleksję, że to gracze z wnętrza Barçy wciąż są najważniejsi: "Bez cantery nie moglibyśmy rywalizować z Madrytem".

W rzeczy samej, spójrzmy tylko na inwestycje innych klubów a zauważymy, że nie są zbyt kolorowe. Gdyby sprawy miałyby się opierać na książeczce czekowej, Barça mogłaby stracić wszystko... Chociaż zawsze można ryzykować nadmiernym zadłużeniem.

Szacuje się, że canteranos, którzy obecnie grają w Barcelonie warci są prawie 500 mln euro. To ewenement na skalę światową, bo nie ma drugiego klubu, w którym wartość wychowanków byłaby tak ogromna. Różni eskperci uważają, że projekt Barcelony naznaczył historię, a naznaczy i przyszłość. Barça ma w składzie wychowanków wartych od 4 mln euro (do Santos) do 120 mln (Messi). Tito ma zaszczyt kierować zespołem, w których przynajmniej 16 zawodników grało wcześniej w drużynach młodzieżowych.

Wartość rynkowa drużyny jest względna, bo zależy od tego, ile inny klub jest w stanie zapłacić za danego zawodnika. Wyceniając jednak poszczególnych canteranos, otrzymamy kwoty, które na obecnym rynku muszą budzić respekt. 120 mln Messiego, łącznie 100 mln Xaviego i Iniesty, łącznie 82 mln Piqué i Busquetsa. Sam Cesc Fàbregas jest wart 55 mln, a Jordi Alba 20 mln. Tych dwóch ostatnich Barcelona musiała odkupić, inwestując co prawda 53 mln euro, jednak są oni w takim wieku, że ich wartość może tylko wzrosnąć.

Należy oczywiście zdać sobie sprawę, że upływającego czasu nie da się zatrzymać, dlatego Xavi (32 lata) wart jest "tylko" 30 mln, a Puyol (34 lata) zaledwie 6 mln. Jeszcze kilka lat temu Generał wyceniony został na przynajmniej dwa razy więcej, a Carles na 30 mln (tyle skłonny był niegdyś zapłacić za niego Milan). W canterze czekają jednak nowi piłkarze, mogący zastąpić bohaterów, gdy ci zakończą swoje wspaniałe kariery. Jeśli Gerard Deulofeu będzie rozwijał się tak, jak obecnie, jego wartość w bardzo szybkim tempie poszybuje w górę.

Pytanie brzmi: Ile faktycznie mogłoby kosztować zakontraktowanie teraz Messiego, Iniesty, Xaviego, Pedro, Busquetsa czy Piqué? To zespół, którego nie ma żaden klub na świecie. Dosłownie, ta szkółka jest bezcenna, bo nikt nie byłby w stanie zapłacić, by mieć taką maszynę, która tworzyłaby najlepszych piłkarzy globu. A nawet gdyby, chociaż to mało prawdopodobne, ktoś miałby na to pieniądze, nie potrafiłby zmusić takich graczy, by tam przyszli. Dorastali w Barcelonie, są Barçą i wiedzą, że tu będzie im lepiej niż w jakimkolwiek innym klubie. To dziedzictwo Barçy.

Tego samego dnia, choć bardzo późno w nocy, ta szkółka dała recital w barwach La Roja podczas meczu towarzyskiego z Panamą, tak jakby nie było dla nich rzeczy niemożliwych. Gerard Piqué ułatwił mi zadanie, bo wystarczyło tylko dodać własną refleksję: Bez szkółki młodzieżowej Barçy, reprezentacja Hiszpanii nie zostałaby mistrzem świata.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (49)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze