FC Barcelona Regal po niezwykłej wygranej w pierwszym meczu finałowej rywalizacji Ligi Endesa, w drugim spotkaniu przegrała w Palau Blaugrana z Realem Madryt (69:75) i tym samym bardzo skomplikowała sobie drogę po obronę mistrzowskiego tytułu. Katalończycy po piątkowej porażce są zobowiązani do wygrania przynajmniej jednego z dwóch meczów, które zostaną rozegrane w najbliższych dniach w Madrycie.
Drużyna Xaviego Pascuala prowadziła i miała mecz pod kontrolą niemal przez cały mecz. Niemal. Fatalne ostatnie pięć minut meczu pozbawiło Katalończyków szansy na komfortowe prowadzenie w rywalizacji finałowej 2-0. Wielki mecz po stronie gospodarzy rozegrał Erazem Lorbek. Słoweniec zdobył 22 punkty, a dodatkowo zanotował pięć zbióek i trzy asysty. Dobre zawody rozegrał również Fran Vazquez, który oprócz 11 punktów zebrał osiem piłek. Jednak wysiłki wysokich graczy Barçy Regal zniweczyła drużyna Pablo Laso, która zwłaszcza dzięki dobrej skuteczności rzutów trzypunktowych (11/17 celnych 'trójek', przy zaledwie 5/24 drużyny Barçy) okazałą się ostatecznie lepsza.
Od początku spotkania mecz toczył się w formie 'punkt za punkt'. Kiedy jedna drużyna uzyskiwała przewagę od razu drugi zespół nadrabiał straty. Mimo dobrej postawy na początku meczu Lorbeka i Mickeala, Real Madryt pozostawał konkurencyjny (8:9), jednak w dalszej części kwarty dobra postawa Vazqueza i fantazja Navarro pozwoliły osiągnąć minimalną przewagę (21:20). Następnie nadal toczyła się wyrównana gra, czego dowodem były remisy na tablicy wyników 29:29, a następnie 40:40 po pierwszych dwudziestu minutach spotkania.
Po przerwie Barcelona znacznie 'odskoczyła' rywalom za sprawą genialnej gry Erazema Lorbeka (48:40), co zmusiło trenera Laso do wzięcia przerwy na żądanie. Jednak interwencja szkoleniowca Realu Madryt nie wpływała na przebieg gry na parkiecie (52:43). Następnie swoją cegiełkę dołożył 'La Bomba' Navarro i prowadzenie 2:0 w finale Ligi było coraz bliżej (56:49). Kiedy Lorbek trafił kolejny rzut Barcelona osiągnęła rekordową 9-punktową przewagę (65:56).
Od tej pory wszystko się zmieniło, zupełnie jak w meczu numer jeden, jednak teraz na korzyść Realu Madryt. Dwie 'trójki' pod rząd trafił Sergio Rodríguez, co pozwoliło ponownie uwierzyć Królewskim. Dodatkowo goście lepiej bronili i umiejętniej zamykali strefę podkoszową. Jako kolejni trafili Carroll i Mirotić, po stronie Barçy Regal próbował Navarro, jednak bez takiego skutku, jak w środę. Ostatecznie Real Madryt wygrał czwartą kwartę 26:13, nadrobili starty i wygrali 75:69 doprowadzając do remisu 1:1 w całej rywalizacji finałowej. Teraz czekają nas dwa mecze w Madrycie i to drużyna Pablo Laso jest w lepszej sytuacji. Pierwsze spotkanie w stolicy Hiszpanii już dziś o godzinie 22:00.
FC BARCELONA REGAL 69
REAL MADRYT 75
FC Barcelona Regal (21+19+16+13): Huertas (10), Eidson (0), Mickeal (10), Lorbek (22), Vázquez (11) - wyjściowa piątka - Navarro (11), Sada (0), CJ Wallace (1), Ingles (2), Ndong (0), Rabaseda (2).
Real Madryt (20+20+9+26): Llull (5), Suárez (3), Syngler (8), Velicković (5), Tomić (12) - wyjściowa piątka - Pocius (2), Reyes (6), Rodríguez (14), Carroll (10), Mirotić (10), Begić (0),
Sędziowie: Daniel Hierrezuelo, Emilio Pérez Pizarro, Benjamín Jiménez.
SKRÓT SPOTKANIA FC BARCELONA REGAL - REAL MADRYT (II)!
Komentarze (13)