Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy. Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Montoya 4, a Keita 6.2(5)". Tylko naprawdę rzeczowe komentarze będą brane pod uwagę.
Oceniający: Blazeq.
Valdés – 6 – Obwinianie Víctora za utratę którejkolwiek z bramek byłoby sporym nietaktem. Golkiper Barcelony przez cały mecz grał bardzo uważnie, nie prowokując zagrożenia, ani nie popełniając większych błędów. Ponadto zanotował jedną ładną interwencję nogami, dzięki której udało się wywieźć punkt z Sewilli. W oczy mogły jedyne razić jego cztery straty, ale ostatecznie Víctor rozegrał całkiem niezłe spotkanie.
Alves – 2 – Napisać, że Dani w meczu z Betisem zawiódł to mało. Brazylijczyk był zdecydowanie najsłabszym zawodnikiem Barcelony w tym spotkaniu, a swój marny występ zakończył już w 53. minucie, po wcześniejszym ujrzeniu drugiej żółtej kartki za bezmyślny faul. Nim Alves udał się do szatni, zdążył stracić aż 10 piłek, zaledwie jeden raz futbolówkę odzyskał, a jego gra w ofensywie była bardzo nieskuteczna. Fatalny występ.
Mascherano – 7 – Jeżeli obrońcy próbują powstrzymać atak rywala poprzez zastawienie pułapki ofsajdowej i dwukrotnie ponoszą klęskę, to nie można po prostu oczyścić z winy jednego ze stoperów. Pomimo tego, że w destrukcji Javier grał wprost doskonale, wielokrotnie powstrzymując ataki Betisu (10 odbiorów) oraz był niebywale dokładny przy rozgrywaniu piłki, nie notując choćby jednej straty, o bardzo wysokiej ocenie nie może być mowy. Poniżej swojego wysokiego poziomu jednak nie zszedł i rozegrał kolejne bardzo przyzwoite zawody.
Piqué – 6 – Podobnie jak Mascherano musi wziąć na siebie część odpowiedzialności za stracone bramki, zwłaszcza pierwszą. Poza tym grał jednak bardzo pewnie, brylując w odbiorze (11) i uczestnicząc w rozgrywaniu piłki. Mógł być trochę dokładniejszy w kilku przypadkach, ale na szczęście żadna z pięciu strat nie rozpoczęła akcji bramkowej rywali. To ważna informacja dla reprezentacji Hiszpanii, że Gerard jest w całkiem niezłej formie, zwłaszcza biorąc pod uwagę kontuzję Puyola.
Adriano – 6 – Brazylijczyk z szybkimi skrzydłowymi Betisu radził sobie z różnym skutkiem, ale ostatecznie uzbierał na nich aż 11 odbiorów i tylko analizując drugą straconą bramkę, można mieć do postawy lewego obrońcy pewne pretensje. W ofensywie pokazał się kilka razy z dobrej strony, a jego kąśliwy strzał sprawił bramkarzowi Betisu sporo problemów. Na pewno spisał się zdecydowanie lepiej od swojego rodaka operującego na prawym boku obrony… pod każdym względem dużo lepiej.
Keita – 7 – Gdyby nie to, że jeden z czterech strzałów oddanych przez Malijczyka wylądował w siatce, to pewnie mówilibyśmy o bardzo przeciętnym występie okraszonym licznymi stratami (dziewięć w ciągu 90 minut gry). Na szczęście Seydou zamknął usta krytykom, nim na dobre zdążyli je otworzyć, wykorzystując dokładne dośrodkowanie Montoi i ratując remis w doliczonym czasie gry. Choć stawka meczu była dość wątpliwa, to za taki wyczyn należy nagrodzić Keitę podwyższeniem oceny do trochę naciąganej „siódemki”.
Busquets – 7 (ZM*) – Podobnie jak Keita, wyręczył w tym meczu napastników Barcelony, zdobywając bardzo ładną bramkę. W defensywie też spisywał się bardzo dobrze, choć można mu zarzucić to, że gracze Betisu kilkukrotnie zbyt łatwo przedarli się środkiem pola. Sergio zanotował jednak aż dziewięć odbiorów, dobrze walczył w powietrzu i ostatecznie zasłużył na miano najlepszego zawodnika Barcelony w meczu z Betisem.
Xavi – 6 – Rozpoczął mecz od dokładnego dośrodkowania z rzutu rożnego, które Sergio zamienił na bramkę strzałem głową. Z każdą minutą tracił jednak wydajność i momentami był wręcz niewidoczny. Oddał tylko jeden niecelny strzał, raz swoim podaniem wykreował okazję, trzykrotnie odebrał piłkę i sześć razy ją stracił, a w ostatnich 10 minutach został zastąpiony przez Iniestę. Poza podaniem tych suchych i niebudzących emocji statystyk, dużo więcej o postawie Xaviego napisać nie można.
Afellay – 6 – Był to naprawdę przyzwoity występ Holendra, który w końcówce sezonu wreszcie wrócił na dobre do gry. Zabrakło jedynie jakichś wymiernych efektów jego starań, ale w Sewilli żaden z napastników nie wykazał się wielką kreatywnością, a tym bardziej skutecznością. Cieszyć musi zwłaszcza dokładność, waleczność i coraz lepsze ogranie Ibrahima. Oby w przyszłym sezonie udowodnił swoją przydatność.
Messi – 6 – Można było odnieść wrażenie, że tym razem Leo bardziej stawia na efektywność, unikając ryzykownych zagrań. Oddał bardzo mało, bo tylko trzy strzały, dwukrotnie zaistniał w odbiorze i w końcu zszedł poniżej 10 z liczbą strat. Niestety swojego oszczędnego występu nie okrasił żadną bramką czy asystą, a z tego powinno się rozliczać napastników. Na więcej niż „szóstkę” ocenić go nie możemy.
Pedro – 6 – W końcówce sezonu to właśnie Pedro był obok Messiego najwydajniejszym napastnikiem, ale akurat w meczu z Betisem zrównał do poziomu wszystkich ofensywnych graczy i zaprezentował się bardzo przeciętnie. Tylko raz uderzył na bramkę, nie zaliczył ani jednego otwierającego podania, w pressingu był widoczny, ale nieskuteczny. Pracowity, jednak niezbyt efektywny występ.
Rezerwowi:
Montoya – 7 – Przebywał na boisku ponad pół godziny, ale nie zanotował choćby jednego odbioru i był głównym winowajcą utraty drugiej bramki. Na szczęście zrehabilitował się pod polem karnym przeciwnika, posyłając znakomitą piłkę na głowę Keity. Poza asystą i jednym błędem zaprezentował się po prostu dobrze, nawet biorąc pod uwagę mizerną efektywność w destrukcji.
Iniesta i Tello – bez oceny – Obaj zagrali po kilkanaście minut, ale nie zdążyli w tym czasie znacząco przyczynić się do poprawy gry zespołu.
*Zawodnik Meczu wg redakcji FCBarça.com
Komentarze (7)