Niesamowite Gran Derbi dla Barçy Regal!

Rozwad

5 maja 2012, 09:57

FCBarcelona.cat/ACB.com/Własne

20 komentarzy

FC Barcelona Regal dokonując wielkiej remontady pokonała odwiecznego rywala ze stolicy w stosunku 86:83. Real Madryt na trzy minuty przed przerwą prowadził trzynastoma punktami, jednak Gran Derbi w Palau Blaugrana wygrali Katalończycy. Dzięki tej wygranej Barcelona zapewniła sobie pierwsze miejsce w lidze Endesa w sezonie regularnym.

Katalończycy pałali żądzą rewanżu za wysoko przegrany finał Pucharu Króla w lutym bieżącego roku. Jednak zadry, zatargi i niewyrównane rachunki między FC Barceloną i Realem Madryt panują nieprzerwanie, dlatego Gran Derbi to zawsze wielkie święto pełne niezwykłych akcji i wielkich emocji. Nie było inaczej tym razem w Palau Blaugrana - wyjątkowość wczorajszemu Klasykowi zapewnił niesamowity pościg drużyny Xaviego Pascuala, która przegrywała z Realem Madryt praktycznie na dystansie całego spotkania, jednak w końcówce potrafiła odwrócić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.

Wielką rolę w katalońskiej remontadzie odegrał największy gwiazdor FC Barcelony Regal, Juan Carlos Navarro, który zdobył 23 punkty i zanotował cztery asysty. Jednak jego statystyki nie są w stanie odzwierciedlić jego przydatności na parkiecie, ponieważ to właśnie La Bomba brał piłkę w kluczowych momentach celnie podając lub rzucając. Miał on wielkie wsparcie w postaci dwóch nieustannie walczących z urazami Amerykanów, których powrót do formy zwiastowałem po meczu w Alicante z Lucentum (83:57). Nie pomyliłem się, bo Pete Mickeal zanotował szesnaście punktów i sześć zbiórek, zaś Chuck Eidson zagrał jeszcze lepiej rzucając dziewiętnaście punktów i notując do tego po trzy asysty i zbiórki.

Przebieg meczu

Gran Derbi rozpoczęły się niezwykle niefortunnie dla Barçy. Katalończycy nie potrafili się przedrzeć przez szczelną obronę Realu Madryt, przez co często decydowali się na nieprzygotowane rzuty z dystansu, co nie mogło przynieść efektów punktowych. Królewscy zaś swoją dobrą obroną napędzali atak, wskutek czego już po kilku minutach gry mieli osiem punktów przewagi (8:16), po to by ostatecznie pierwszą kwartę zakończyć wynikiem 17:28. Druga kwarta rozpoczęła się również źle. Pascualowi puszczały nerwy. Po jednej z niekorzystnych decyzji arbitrów, trener Barçy za głośne kwestionowanie działań sędziego został ukarany faulem technicznym. Na trzy minuty przed zakończeniem pierwszej połowy Real osiągnął największą przewagę (34:47).

Wtedy nastąpił przełom, zespół zareagował spektakularnie. Seryjnie punkty zaczął zdobywać Mickeal, trafił również Ndong, a całą drugą kwartę niesamowitym 'beat-the-buzzer' zakończył Juan Carlos Navarro. Barça miała 1.2 sekundy na rozegranie akcji, więc piłkę szybko otrzymał La Bomba i zza połowy boiska posłał niesamowity rzut równo z syreną kończącą, który trafił do kosza i zmniejszył przewagę Realu Madryt do zaledwie sześciu punktów (42:48). To był prawdziwy cios psychologiczny dla gości ze stolicy, zaś Barcelona w akompaniamencie oszalałego Palau Blaugrana schodziła do szatni z wiarą w zwycięstwo.

Jednak w przerwie emocje opadły, Real Madryt zdołał dojść do siebie po silnym ciosie Navarro. Co prawda, lepiej trzecią kwartę rozpoczęła Barcelona - od serialu pięciu punktów Chucka Eidsona i 'doszła' rywala na zaledwie jeden punkt, jednak wtedy dwie śmiertelne 'trójki' trafili Singler i Carroll. Real Madryt wydawał się być nieuchwytnym celem - kiedy już był wystarczająco blisko, żeby go dopaść, ponownie uciekał. Do końca trzeciej kwarty utrzymał się status quo w różnicy punktowej. Królewscy nawet nieznacznie powiększyli swoja przewagę - o jeden punkt, prowadząc przed ostatnią 10-minutówką aż 68:61.

Jednak Barcelona nigdy nie zwątpiła w zwycięstwo. Szybko zaczęła odrabiać straty już na początku czwartej kwarty. Sygnał do ataku dał Navarro, który trafił ważną 'trójkę' zmniejszając straty do pięciu punktów (71:76). Zaczął również dominować niezawodny Boniface Ndong i już na sześć minut przed końcem Katalończycy wyszli nawet na prowadzenie (79:76). Dwójka Navarro-Ndong zdobyła dla Barcelony aż 19 ze wszystkich 25 punktów w ostatniej kwarcie - to robi wrażenie! Jednak Real Madryt również dzielnie walczył o wygraną, na trzy minuty przed końcem ponownie wyszedł na prowadzenie (82:83), jednak wtedy świetny alley-oop zagrała dwójka Navarro-Vazquez i Katalończycy ponownie minimalnie wyprzedzili Królewskich. W końcowych sekundach Madryt miał piłkę w rekach, jednak rzutu za trzy punkty nie trafił Sergio Rodríguez i nie doprowadził do dogrywki. Ostateczny wynik: 86:83 i Gran Derby dla FC Barcelony! Obecny cel: Stambuł, gdzie 11 maja rozpoczyna się Final Four Euroligi.

OBEJRZYJ NAJCIEKAWSZE FRAGMENTY GRAN DERBI!

FC BARCEONA REGAL  86
REAL MADRYT  83

FC Barcelona Regal (17+25+19+25): Sada (0), Navarro (23), Eidson (19), Lorbek (4), Ndong (7) - wyjściowa piątka - Wallace (3), Vázquez (8), Huertas (6), Mickeal (16), Ingles (0).

Real Madryt (28+20+20+15): Llull (4), Singler (3), Velicković (11), Suárez (8), Tomić (17) - wyjściowa piątka - Pocius (0), Carroll (13), Reyes (7), Mirotić (10), Sergio Rodríguez (8), Begić (2).

Sędziowie: E. Pérez Pizarro, Vicente Bultó, Fernando Calatrava.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (20)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze