Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy. Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Messi 7, a Adriano 7.2(5)". Tylko naprawdę rzeczowe komentarze będą brane pod uwagę.
Oceniający: Blazeq, Szumi.
Valdés – 5 – Nie był to udany mecz dla bramkarza Barcelony, mimo że błędów nie popełniał. Być może mógł zrobić więcej przy strzale Drogby, ale trudno go winić za utratę bramki, kiedy napastnik uderza z tak niewielkiej odległości. Poza tą sytuacją praktycznie ani razu nie musiał interweniować, nie był też specjalnie naciskany przy grze piłką, dzięki czemu ani razu futbolówki nie stracił. Mógł być jednak po meczu trochę sfrustrowany, bo nie był w stanie pomóc kolegom z zespołu, choć sam na pewno nie zawiódł.
Alves – 3 – Można było odnieść wrażenie, że leżenie na murawie Drogby daje rywalom więcej, niż Barcelonie gra Daniego Alvesa. Brazylijczyk był bowiem bardzo nieskuteczny, zarówno w odbiorze (tylko trzy udane próby), jak i pod bramką przeciwnika. Dobitnie o tym świadczy statystyka ośmiu strat i brak choćby jednego podania otwierającego drogę do bramki. Nie tego oczekiwaliśmy.
Mascherano – 4 – Przez całe spotkanie Mascherano miał spore problemy, przy nielicznych atakach gospodarzy. Przede wszystkim szwankowała komunikacje, czego najlepszym przykładem może być stracona bramka. Mimo zdecydowanej przewagi liczebnej w polu karnym, osamotniony Drogba bez większych problemów umieścił piłkę w siatce obok Valdésa – a wystarczyło, by któryś ze stoperów rozejrzał się dookoła. Przyzwoite statystyki – siedem odbiorów i tylko dwie straty – nie mogą wpłynąć na znaczną poprawę oceny występu Argentyńczyka. Takie bramki nie mają prawa wpadać w tak ważnych meczach, a Javier przyczynił się do jej utraty bez wątpienia.
Puyol – 6 (ZM*) – Carles zaprezentował się co prawda lepiej od swojego argentyńskiego partnera, ale stracona bramka również obciąża jego konto. Tak doświadczony stoper powinien lepiej kontrolować sytuację w polu karnym, zwłaszcza mając świadomość, jak dobrze w szesnastce potrafi się odnaleźć Drogba. Dobra gra w destrukcji (siedem odbiorów), błysk pod bramką rywali i tradycyjnie ogromna waleczność podnoszą kapitanowi Barcelony ocenę do najwyższej w całym zespole, ale podobnie jak koledzy – tym razem spisał się co najwyżej przeciętnie.
Adriano – 5 – Choć jedna z odważnych wycieczek pod pole karne rywali w wykonaniu Brazylijczyka zdecydowanie mogła się podobać, to podobnie jak reszta zespołu, Adriano ze swojego występu zbytnio zadowolony być nie może. Trzy cenne przechwyty, tyleż samo niepotrzebnych strat i dwie próby zagrania piłki otwierającej – trudno traktować takie statystyki jako pozytywne w przypadku skrajnego obrońcy, zwłaszcza w meczu z rywalem broniącym się przez pełne 90 minut. Bardzo przeciętny występ, choć biorąc pod uwagę tło stworzone przez kolegów z drużyny, mogło wydawać się inaczej.
Busquets – 5 – Sergio na pewno nie zachwycił nikogo w Londynie. Dzielnie walczył, jako jeden z niewielu podopiecznych Guardioli, o każdą górną piłkę, ale te pojedynki nierzadko przegrywał. W środku pola uzbierał zaledwie trzy odbiory i nawet niewielka liczba strat (również trzy) nie może być traktowana jako wielki pozytyw. Starał się dbać o zachowanie płynności w rozgrywaniu piłki, co wychodziło mu jak zwykle całkiem nieźle, ale już do ofensywy wniósł jedno wielkie „zero”. Nie można także zapomnieć o koncertowo przestrzelonej okazji w końcówce meczu. W rewanżu musi być zdecydowanie lepiej.
Xavi – 3 – Główny konstruktor katalońskiej ekipy zawiódł tym razem zdecydowanie. Nie tylko nie był w stanie zadbać o odpowiednią szybkość rozgrywanych akcji, co przy bardzo defensywnym nastawieniu Chelsea było kluczowe, ale dodatkowo sam tylko raz był bliski zanotowania asysty. Pozostałe okazje Barcelony, których przecież nie brakowało, to już nie była zasługa Xaviego. Mimo to zanotował pięć strat, wykazując się za to odrobinę w destrukcji (trzy odbiory). Taka indolencja w kreatywności nie może się powtórzyć na Camp Nou, bo o finale będzie można zapomnieć.
Fàbregas – 2 – Tak naprawdę trudno napisać coś pozytywnego o występie Cesca w Londynie. Zmarnował okazję podbramkową? Zmarnował. Wykazał się w destrukcji? Na pewno nie świadczy o tym jeden odbiór w ciągu 80 minut. Starał się kreować okazje kolegom? Być może się starał, ale takową stworzył tylko jedną. Ponadto zanotował najwięcej strat spośród wszystkich pomocników (siedem) i nie był w stanie przeciwstawić się fizycznie rywalom. Bardzo mizerny występ.
Iniesta – 4 – Andrés z pewnością się starał – tego odmówić mu nie można. Wielokrotnie próbował dryblować, jednak bardzo często stawał przed przeszkodą nie do przeskoczenia – siłą fizyczną defensorów londyńskiej ekipy. Filigranowy pomocnik miał ogromne problemy z przeciwstawieniem się rosłym rywalom i po meczu na pewno długo „lizał rany”. Kilka jego wymian piłki i akcji indywidualnych mogło się podobać, ale bardziej irytowały straty (sześć) i bezproduktywność. Raczej słaby występ.
Alexis Sánchez – 3 – Na początku należałoby Chilijczyka rozliczyć ze zmarnowanych okazji, a niestety w tym względzie był najbardziej aktywnym zawodnikiem Barcelony. Dwukrotnie powinien wpisać się na listę strzelców, ale skończyło się na rozczarowaniu. Niestety nie zrehabilitował się ani kreując grę, ani utrudniając ją rywalom – w obu przypadkach po prostu się nie wykazał. Bardzo słabe 68 minut w wykonaniu Alexisa.
Messi – 4 – Jak zwykle najbardziej aktywny gracz formacji ofensywnej – sam wykreował ponad połowę szans zespołu, oddał siedem strzałów, był sporym problemem dla obrony londyńczyków ale… wymiernych korzyści Barcelonie to nie przyniosło. Bardzo wymierna była natomiast „zasługa” Lionela przy bramce dla Chelsea, kiedy Argentyńczyk w najgorszym możliwym momencie, kiedy niemal cały zespół ustawił się już do ataku pozycyjnego, w łatwy sposób stracił piłkę. Oczywiście liczebna przewaga w obronie powinna wystarczyć, by niebezpieczeństwu zażegnać, ale wina Messiego wcale nie jest mniejsza, od tej spoczywającej na obrońcach Bluagrany. Ponadto zanotował aż 10 strat przy zaledwie jednym odbiorze. Słabo.
Rezerwowi:
Pedro – 6 – Naprawdę dobre 27 minut Pedro, który pojawił się na boisku, by zdobyć bramkę i był bliski spełnienia oczekiwań, ale piłka po jego strzale trafiła w słupek. Bardzo ciężko pracował i wniósł spore ożywienie w poczynania drużyny. Pozytywna zmiana.
Thiago – 5 – Kwadrans bez historii. Co prawda odzyskał jedną piłką i uniknął choćby jednej straty, ale sam też nie wniósł wiele w poczynania ofensywne. Zwyczajnie zabrakło na to czasu.
Cuenca – bez oceny – W ciągu zaledwie siedmiu minut trudno się wykazać.
*Zawodnik Meczu wg redakcji FCBarca.com
Komentarze (30)