Barcelona w sobotę odwiedzi rywala, który wygrał trzy ostatnie mecze, przez co, to co wydawało się niemożliwe – czyli utrzymanie w lidze – jest jak najbardziej realne dla drużyny z Aragonii.
W sobotę FC Barcelona zagra na wyjeździe z trzecim od końca zespołem w ligowej tabeli. Pomimo przepaści w zdobyczy punktowej, jaka dzieli oba zespoły, trzeba nadmienić, iż Saragossa wygrała trzy ostatnie spotkania, a od miejsca gwarantującego utrzymanie dzielą ją w tej chwili cztery punkty.
Głównym odpowiedzialnym za taki stan rzeczy jest trener Manolo Jiménez. Były szkoleniowiec Sevilli objął zespół na początku roku i poukładał go. Od momentu objęcia posady przez Jiméneza Saragossa wygrał pięć spotkań, trzy zremisowała, natomiast sześć przegrała.
Po szesnastu kolejkach spędzonych na dnie tabeli zawodnicy Saragossy uczynili znaczący krok w kierunku utrzymania w ostatni weekend. Pokonali bowiem na wyjeździe bezpośredniego rywala w walce o pozostanie w lidze, Sporting Gijon i awansowali na osiemnastą pozycję w tabeli. Wcześniej odnieśli dwa prestiżowe zwycięstwa, kiedy pokonali Atletico Madryt (1:0) i Valencię na Mestalla (1:2), gdy mecz kończyli w dziewiątkę.
Podczas sobotniego meczu Manolo Jiménez nie będzie mógł skorzystać ze swoich trzech podstawowych zawodników – obrońcy Mateosa, pomocnika Apoño i napastnika Luisa Garcíi. Nie zabraknie za to dwóch byłych zawodników Barcelony - Abrahama Minero i Edu Oriola, którzy jeszcze w poprzednim sezonie grali dla Barçy B.
Komentarze (21)