Dani Alves pojawił się wraz z Pepem Guardiolą na konferencji prasowej przed pierwszym spotkaniem 1/8 finału Ligi Mistrzów, w którym Barcelona zmierzy się na wyjeździe z Bayerem Leverkusen.
Brazylijczyk przyznał, że dziesięć punktów straty do madryckiego Realu w lidze „to znaczna różnica, ale dopóki mamy matematyczne szanse na zwycięstwo, będziemy walczyć”.
„Nie odpuścimy aż do końca, a jeśli nie wygramy, pogratulujemy naszym rywalom” – powiedział Alves. Urodzony w Juazeiro piłkarz przyznał, że „musimy pracować trzy razy ciężej, ponieważ dwa razy ciężej nam nic nie da. Nie ma przecież nic niemożliwego”.
29-letni zawodnik wyjaśnił, iż zespół musi pracować trzy razy ciężej, ponieważ rywale są bardzo dobrze przygotowani i nie tylko Barcelona chce wygrać, ale przeciwnik również”.
„W tym sezonie podział punktów nie jest równy. W domu zdobywamy dużo punktów, natomiast na wyjazdach idzie nam gorzej”.
Liga Mistrzów
Koncentrując się na jutrzejszym starciu z Bayerem Leverkusen Brazylijczyk stwierdził, iż „jednym z mocniejszych punktów tej ekipy jest to, że wiedzą w czym biorą udział”.
„Przed rozpoczęciem meczu nie zakładamy żadnego rezultatu. Zawsze chcemy wygrać i tak będzie i tym razem – zamierzamy zwyciężyć z przeciwnikiem, który u siebie jest bardzo groźny”.
Puchar Króla
Prawy obrońca Barçy stwierdził, że nie ma żadnych preferencji co do miejsca finału Pucharu Króla, byleby odbył się on poza San Mamés. „To, co mi się podoba, to gra w finale. Stadion jest dla nas rzeczą drugorzędną, nie martwimy się tą sprawą”.
Jeśli chodzi o absencję Alvesa w dwóch ostatnich meczach krajowego pucharu, Brazylijczyk skomentował to w następujący sposób: „Zawsze szanuję decyzje trenera, chociaż wolałbym być na boisku. W tej kwestii jestem egoistą”.
Komentarze (34)