Na Estadio Mestalla Barcelonie nigdy nie grało się łatwo i tak też było dzisiejszego wieczoru. Podopieczni Unaia Emery’ego postawili od pierwszego gwizdka sędziego twarde warunki, grając nieustępliwie i bardzo szybko, przez co mecz toczony był momentami w zawrotnym tempie.
Spotkanie rozpoczęło się jednak spokojnie. W 6. minucie Albelda faulował Messiego 20 metrów przed bramką Valencii. Argentyńczyk sprytnie uderzył z rzutu wolnego, ale piłka o kilkanaście centymetrów minęła bramkę Alvesa. Co ciekawe, piłkarza o identycznie brzmiącym nazwisku zabrakło w pierwszej jedenastce Barcelony. Pep Guardiola na prawej stronie obrony ustawił Puyola, a parę stoperów tworzyli Mascherano i Piqué. W środku boiska zabrakło Xaviego, którego zastąpił Thiago.
Pierwsza okazja dla gospodarzy miała miejsce po dziewięciu minutach gry. Buquets stracił piłkę w środkowej części boiska, gospodarze ruszyli z kontrą, ale nieprecyzyjne podanie w pole karne pewnie wyłapał Pinto. Rezerwowy bramkarz Barcelony grał dzisiaj z napisem Colorado na koszulce – to hołd dla zmarłego kilka dni temu dziadka piłkarza. Dwie minuty po tej sytuacji Nietoperze ponownie przeprowadzili składną akcję. Miguel zagrał na czystą pozycję do Piattiego, ten minął nadbiegającego Puyola i tylko dzięki asekuracji Mascherano Barcelona nie straciła w tej sytuacji gola.
Kilka chwil później dobrą okazję miała Barça. Banega stracił piłkę przed własnym polem karnym na rzecz Messiego, Argentyńczyk wpadł z futbolówką w pole karne, ale strzał z gorszej prawej nogi został zablokowany. W odpowiedzi gospodarze przeprowadzili akcję, z której wynikła największa kontrowersja spotkania. Z głębi pola piłkę dostał Soldado. Hiszpan był w sytuacji oko w oko z Pinto, ale przytomne wyjście bramkarza Barcelony wyjaśniło całą sytuację. Wszystko byłoby w porządku gdyby nie fakt, iż rezerwowy golkiper Barçy zagarnął piłkę ręką poza linią pola karnego. W tej sytuacji sędzia powinien wyrzucić Pinto z boiska i podyktować rzut wolny dla gospodarzy w bardzo bliskiej odległości do bramki Blaugrany.
W 22. minucie fantastyczną okazję do zmiany rezultatu miał Alexis Sánchez. W bój wypuścił go Fábregas, ale w sytuacji sam na sam z Alvesem Chilijczyk uderzył bardzo niecelnie. Szkoda, że były gracz Udinese postawił z tej akcji na siłę, uderzając czubkiem buta, bo z pewnością techniczne uderzenie w długi róg przyniosłoby Barcelonie więcej pożytku. 60 sekund po tej szansie Barçy w starciu z Mathieu ucierpiał Fábregas. Francuz trochę przesadził w walce o piłkę i kolanem uderzył Hiszpana w głowę, co zakończyło się rozciętym łukiem brwiowym i interwencją lekarzy.
Kolejna akcja toczonego w szybkim tempie meczu przyniosła gospodarzom prowadzenie. Alba zagrał do Mathieu, Francuz pognał z piłką lewą stroną boiska i dośrodkował w pole karne, gdzie był Jonas, który pewnym strzałem umieścił piłkę w siatce. W tej sytuacji zganić należy Carlesa Puyola. Kapitana ewidentnie zabrakło na prawej flance, a późniejszy powrót w pole karne również okazał się nieskuteczny, bo spóźniony Puyol nie zdołał powstrzymać Jonasa.
Po stracie bramki Barcelona nie załamała się i próbowała szybko odpowiedzieć. Najpierw strzelał Messi, ale posłał piłkę obok bramki Alvesa. Chwilę później kapitalną akcję przeprowadził Cuenca. Barceloński młodzian minął trzech piłkarzy rywali i idealnie wyłożył piłkę Alexisowi, ale 23-latek w doskonałej sytuacji nie zdołał pokonać bramkarza Valencii. Barcelona zyskała w tej akcji rzut rożny, który przyniósł jej bramkę. Dośrodkowanie Ceska wykorzystał niepilnowany Puyol, który nie miał problemów z pokonaniem Alvesa. Jeszcze przed przerwą Barça miała dobrą okazję do podwyższenia wyniku meczu. Kontrę wyprowadził Messi, na lewej stronie boiska pokazywał się niepilnowany Alexis, ale Argentyńczyk sam chciał wykończyć akcję i stracił piłkę. Szkoda, bo była to dobra sytuacja, ale po raz kolejny Leo zagrał zbyt samolubnie.
Po przerwie oba zespoły nadal toczyły zażartą walkę, ale to Barcelona od początku przejęła inicjatywę. W 48. minucie Alexis wreszcie wykończył akcję w swoim stylu i techniczny strzałem pokonał Diego Alvesa, ale gol nie został uznany, ponieważ w chwili podania Chilijczyk znajdował się na centymetrowym spalonym. Chwilę potem kolejny strzał oddał Messi, ale uderzył niecelnie. Argentyńczykowi gra wyraźnie się dziś nie kleiła – tracił dużo piłek i grał zdecydowanie indywidualnie, nie dostrzegając lepiej ustawionych partnerów.
W 55. minucie sędzia José Luis González González podyktował rzut karny dla Barçy. Cuenca popisał się ładnym przerzutem na lewą stronę do Thiago, a urodzonego we Włoszech Hiszpana w nieprzepisowy sposób powstrzymywał Miguel. Do piłki podszedł Messi i pokazał, jak nie należy wykonywać rzutów karnych. Strzał zbyt lekki, piłka posłana metr nad ziemią – takiej okazji przepuścić nie mógł Diego Alves, który obronił strzał barcelońskiej gwiazdy.
Po godzinie gry Pep Guardiola wprowadził na murawę Daniego Alvesa, który zastąpił bardzo słabego dziś Alexisa. Już po dziesięciu minutach na boisku Brazylijczyk przeprowadził świetną akcję na prawej stronie z Leo Messim. Szybka klepka w wykonaniu obu graczy i były gracz Sevilli stanął oko w oko z bramkarzem Valencii, ale mocny strzał zatrzymał się na słupku. Chwilę wcześniej świetną okazję miał Piqué, który z pięciu metrów przeniósł piłkę głową nad bramką gospodarzy.
Toczone w szybkim tempie spotkanie wyraźnie pozbawiło zawodników sił na ostatni kwadrans. Gra toczyła się głównie w środku pola i chociaż nie brakowało walki, to piłkarze obu drużyn nie stworzyli sobie klarownych sytuacji do strzelenia gola. Wspomnieć jedynie należy, że na placu gry zameldował się Dos Santos (zmienił Thiago na dziesięć minut) oraz Tello, który w 87. minucie wszedł na murawę za Cuenkę. Młody piłkarz Barcelony B, który narobił takiego zamieszania w końcówce meczu z Villarrealem, przeprowadził jedną akcję, po której goście mieli rzut rożny. Była to ostatnia okazja Barçy do zdobycia gola i ostatni strzał Messiego w meczu, który podsumował jego boiskowe poczynania. Po centrze Fábregasa futbolówka spadła Argentyńczykowi pod nogi, ale ten strzelił dobre 3 metry od bramki Alvesa.
Chociaż goście mieli przewagę w drugiej części gry (przewaga w posiadaniu piłki, niewykorzystany rzut karny i słupek), remis jest chyba sprawiedliwym rezultatem, chociażby ze względu na sytuację z pierwszej połowy, po której z boiska wylecieć powinien Pinto. Poza tym śmiem twierdzić, iż Barcelona zagrała dziś bez ataku. Dwie ‘setki’ zmarnował Alexis, Cuenca poza jednym rajdem nie wykazał się niczym szczególnym, a Messi grał niemiłosiernie samolubnie i nieskutecznie. Dowodem słabej gry formacji ofensywnej są najlepsze sytuacje w meczu: bramka Puyola, słupek Alvesa i świetna okazja Piqué. Remis na Mestalla oznacza, że kwestia awansu do finału rozstrzygnie się za tydzień na Camp Nou.
Valencia 1:1 FC Barcelona
Bramki: 1:0 Jonas 27' (kliknij, aby obejrzeć) - 1:1 Puyol 35' (kliknij, aby obejrzeć)
Żółte kartki: Jonas, Banega, Albelda, Ruiz, Alba, Mathieu - Mascherano, Pinto.
Sędzia: José Luis González González.
Valencia: Alves, Miguel, Rami, V. Ruiz, Mathieu, Albelda (66' Costa), Éver, Piatti (59' Feghouli), Jonas (75' Aduriz), J.Alba, Soldado.
FC Barcelona: Pinto, Puyol, Piqué, Mascherano, Abidal, Busquets, Fàbregas, Thiago (80' Dos Santos), Alexis (62' Alves), Messi, Cuenca (87' Tello).
Komentarze (1275)