Gerard Piqué i Cesc Fàbregas za pośrednictwem dziennika Mundo Deportivo wznieśli toast za nowy rok 2012 i przy okazji złożyli życzenia noworoczne sobie i wszystkim culés. Obaj pragną tego samego: "W 2012 roku, zdrowia i tytułów!".
Po ośmiu latach Gerard Piqué i Cesc Fàbregas ponownie spotkali się w FC Barcelonie. Wraz z Leo Messim są trójką ocalałą z legendarnego rocznika 1987, który tworzył historię w swojej kategorii wiekowej pod okiem Tito Vilanovy, obecnie asystenta Pepa Guardioli. Przyjaźń, która trwała w Barcelonie została skonsolidowana podczas ich pobytu w Anglii. 340 mil dzielące Londyn od Manchesteru nie były dla nich przeszkodą. Po powrocie dwóch Katalończyków do ukochanego klubu ich przyjaźń została jeszcze bardziej wzmocniona - tutaj, na miejscu, wraz z Carlesem Puyolem tworzą wspaniałe trio 'moc, moc', a ich rozmowy za pośrednictwem Twittera są najlepszym przykładem na dobrą energię krążącą w szatni Barcelony. To jest bez wątpienia jeden z głównych czynników, który wpływa na sukcesy Barçy Guardioli.
"Mamy się bardzo dobrze, razem się cieszymy i bawimy", zgodnie twierdzą. Po wspólnym wywalczeniu Superpucharu Hiszpanii, Superpucharu Europy i Klubowego Mistrzostwa Świata, obaj piłkarze zobowiązali się do dalszego tworzenia historii w klubie. W tym celu za pośrednictwem Mundo Deportivo wznieśli toast i zaoferowali swoim kibicom kolejny rok obfity w trofea. "W 2012 roku życzę sobie zdrowia, wielu tytułów i wielu sukcesów dla klubu", powiedział Cesc. Jego pragnienia są bardzo podobne do tych Gerard Piqué. "W tym nowym roku życzę sobie, by nie mieć kontuzji i mam nadzieję na kolejny tryplet", wtórował Geri.
Gerard Piqué może pochwalić się trzema tytułami Ligi Mistrzów (dwa z Barceloną i jeden z Man Utd) oraz czterema tytułami ligowymi (trzy z Barceloną i jeden z Man Utd). To są osiągnięcia niewyobrażalne dla Ceska, który nigdy nie cieszył się ze zdobycia żadnego z kolekcjonowanych przez przyjaciela trofeów. "Marzy mi się zdobycie trypletu. Oczywiście jeśli mógłbym wybrać jakieś tytuły, to wskazałbym w kolejności na Ligę Mistrzów i Ligę", powiedział.
Fàbregas wciąż rozpamiętuje porażkę w finale Ligi Mistrzów w Paryżu i niczego bardziej nie pragnie, jak ponowana gra w finale - tym razem w barwach Barçy. "Liga Mistrzów sprawia mi szczególną przyjemność. Po pierwsze dlatego, że miałem wielką szansę zdobyć ten tytuł pięć lat temu. Byliśmy blisko wygranej, przegraliśmy minimalnie z Barceloną Ronaldinho, Eto'o, Puyola... Po drugie, dlatego, że jest to najbardziej ceniony tytuł przez piłkarzy", wyznał.
Komentarze (9)