Po prymat na całym świecie…

Rozwad

17 grudnia 2011, 12:36

256 komentarzy

Już jutro (niedziela) o godzinie 11.30 (CET) na stadionie Yokohama Stadium w Japonii odbędzie się finał Klubowych Mistrzostw Świata, w którym zmierzą się FC Barcelona (zdobywca Ligi Mistrzów) oraz Santos FC (zdobywca Copa Libertadores). Najlepsze drużyny dwóch najbardziej piłkarskich kontynentów na świecie staną naprzeciwko siebie w walce o prymat na całej kuli ziemskiej i wbrew opinii ignorantów, z pewnością nie będzie to łatwy mecz dla piłkarzy Guardioli. Jednak zacznijmy od początku…

FC Barcelona z każdym kolejnym dniem udowadnia wszystkim sympatykom futbolu, że jest najlepszą drużyną na świecie. Po jednodniowej niedyspozycji, po której pojawiają się głosy zwątpienia, piłkarze Guardioli natychmiastowo z dokładnością chirurga wyjaśniają w jak wielkim błędzie byli ludzie słabej wiary, ludzie, którzy mieli czelność podważyć ich umiejętności, motywację do gry i pragnienie zwycięstwa. Co więcej, z niebywałą skrupulatnością i bezwzględnością Barcelona ery Guardioli wpaja w umysły nawet największych jej przeciwników, że jest jedną z najlepszych drużyn w historii, a być może w niedalekiej przyszłości nawet tą najwspanialszą w dziejach piłki kopanej.

Jednak aby tego dokonać trzeba ponownie udowodnić wszystkim wyższość nad rywalem. W tym miejscu ktoś może podnieść głos i z oburzeniem wykrzyczeć: „Barca wygrała już wszystko strzelając rywalom grad bramek! Wygrywała z Anglikami w Anglii, z Królewskimi w Madrycie i z każdą inna drużyną, nawet w najdalszych i najbardziej niebezpiecznych zakątkach świata. Z pewnością nie musi już niczego nikomu udowadniać!”. Zgoda, lecz droga do na sam szczyt historii często jest kręta, niebezpieczna oraz pełna ludzi, którzy zrobią wszystko, aby w trakcie kroczenia tą ścieżką zabłądzić, poddać się, upaść na kolana.

Jedni głoszą – Barcelona jest najdoskonalszą drużyną na świecie, ponieważ prezentuje futbol wyjęty z opowieści fantasy, gdzie piłka jak zaczarowana krąży od nogi do nogi, będąc rozkołysana w karuzeli podań. Inni odpowiadają – o wielkości drużyny świadczą zdobywane tytuły, już nie jedni grali pięknie i przegrywali. W przypadku Barcelony ta dyskusja traci na wartości, ponieważ piłkarze Guardioli zgrabnie łączą oba kryteria wielkości. Jednak, aby zamknąć usta drugiej ze wspomnianych „grup rozumowania futbolu” FC Barcelona musi pokonać brazylijski Santos. Tylko wtedy będzie w przeświadczeniu kibiców, ale również na przysłowiowym papierze „najlepszą drużyną na świecie”. W innym wypadku wielu z przekąsem będzie mówiło, że to klub Pele i Neymara jest najwspanialszy na globie, jak kiedyś Jose Mourinho, który wyrzucił z siebie: „Jaka hegemonia Barcelony? Hegemonia Barçy nie istnieje, przecież oni nie są mistrzemi świata czy nawet mistrzemi Europy. Są tylko mistrzami Hiszpanii”.

Brazylijczycy zmorą Dumy Katalonii

Wielu nieświadomych kibiców jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek ‘z urzędu’ przypisuje zwycięstwo w turnieju drużynie z Europy. Skąd taka buta i pycha w postawie Europejczyków? Marzeniem każdego piłkarza jest gra na Starym Kontynencie, dlatego, że to właśnie tutaj zastanie się najlepsze drużyny, największe pieniądze i prestiż. Europę śmiało można nazwać kolebką futbolu i sercem układu krwionośnego piłki nożnej na całym świecie. Jednak te „mało znane i mało znaczące” drużyny z pozostałych kontynentów również potrafią świetnie grać w piłkę. „Ludzie często niedoceniają pozostałych zespołów występujących w Klubowych Mistrzostw Świata, ponieważ ich nie znają. Jednak żadna z tych drużyn nie znalazła się tutaj przypadkowo”, powiedział pełen pokory i szacunku do rywala, Javier Mascherano. Święta racja, Szefuńciu! A Barcelona już nie raz się o tym przekonała…

Jeśli powyższy akapit nie przekonał pewnych siebie Culés, co do poziomu trudności jutrzejszej potyczki, to z pewnością uczynią to następujące fakty. FC Barcelona w przeszłości dwukrotnie grała z brazylijskimi zespołami w finale Pucharu Interkontynentalnego i Klubowych Mistrzostw Świata odpowiednio z  Sao Paulo i Internacionalem Porto Alegre i… oba te spotkania przegrała. Co ciekawsze oba turnieje ze wspomnianymi niefortunnymi finałami odbywały się w Japonii.

W 1992 roku Dream Team po zwycięstwie w Lidze Mistrzów wystąpił w Pucharze Interkontynentalnym, lecz w finale turnieju

target="_blank">przegrał z Sao Paulo (1:2). Mimo prowadzenia, które dał Christo Stoiczkow, Brazylijczycy zdołali odpowiedzieć dwoma trafieniami Raia. W 2006 roku podczas turnieju rozgrywanego w nowej formule i pod nazwą Klubowych Mistrzostw Świata, klub z Brazylii ponownie stanął na drodze Barçy w finale. Katalończycy z Ronaldinho i Eto’o w składzie
target="_blank">przegrali z Internacionalem (1:0) po bramce Adriano w 81. minucie. Czas zmienić bieg historii i przełamać brazylijsko-japońską klątwę!

„Wygramy to trofeum dla Davida!”

Środowisko FC Barcelony w erze pełnej sukcesów doświadcza również wielu przykrości, na które niestety nie ma wpływu. „W naturze musi zostać zachowana równowaga” - niestety ponownie przekonali się o tym piłkarze i sympatycy Dumy Katalonii. To już trzeci przypadek traumatycznego wydarzenia w „barcelońskiej rodzinie” w bieżącym roku. Podczas dwóch poprzednich wydarzeń zespół potrafił się otrząsnąć, zjednoczyć i złość przeciw zdradliwemu losowi przełożyć na jeszcze lepsza grę na boisku. Po wykryciu nowotworu wątroby u Erica Abidala drużyna zdołała pokonać Real Madryt oraz Manchester United i zdobyć Ligę Mistrzów. Po zdiagnozowaniu nowotworu w Tito Vilanovy gracze Barcelony ponownie pokazali ogromną wewnętrzną siłę i mimo nieprzychylności losu pokonali Real Madryt na Bernabeu (3:1) zatrzymując odjeżdżający mistrzowski pociąg.   

Teraz koszmarnej kontuzji doznał David Villa, który po złamaniu kości piszczelowej w czwartkowym meczu z Al-Sadd (4:0) prawdopodobnie nie zagra już do końca sezonu. Czy to nie za dużo dla całego środowiska FC Barcelony? Piłkarze zgodnie zapowiadają, że wygrają to trofeum dla El Guaje, już teraz wiadomo, że na jutrzejszy mecz wyjdą w okazyjnych koszulkach mających na celu wsparcie Villi. Miejmy nadzieję, że po raz kolejny cała Barcelona okaże się silna i ponowne tragiczne wydarzenie zmotywuje ją do jeszcze lepszej gry. Początek meczu z Santosem jutro o godzinie 11.30 i to wtedy się wszystko okaże. Tak więc Barcelono, zdobądź to trofeum! Dla Davida, dla Culés, dla całego Barcelonismo, na przekór klątwie, przeciwnościom losu, na sam szczyt piłkarskiego świata, żeby Pep Guardiola znów miał powód do

target="_blank">uronienia łez szczęścia!

Tak Barça Guardioli wygrała pierwsze w historii Klubowe Mistrzostwo Świata

FC Barcelona - Estudiantes: pierwsza i druga połowa

FC Barcelona - Estudiantes: dogrywka i celebracja

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (256)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze