Carles Puyol, decyzją trenera, nie został włączony do składu na przegrany mecz przeciwko Getafe. Guardiola zdecydował, że zawodnik powinien odpocząć po wyczerpującym meczu na San Siro. Nie zagrał też Andrés Iniesta, którego Guardiola oszczędził ze względu na ostatnią, niegroźną na szczęście, kontuzję. Barça wielokrotnie wygrywała bez ich udziału, ale fakt faktem, że wszyscy fani czują się znacznie pewniej, kiedy widzą tę dwójkę na boisku.
W zeszły piątek, Guardiola odnosząc się do statystyk, przypomniał: "Nie przegraliśmy żadnego meczu grając systemem 3-4-3". Statystyki pokazują też, że kapitana Barçy zabrakło w składzie, gdy drużyna poniosła siedem ostatnich porażek Azulgrany. Ostatni raz, kiedy Puyol był "częścią" przegranej, miał miejsce 20 kwietnia 2010 w Mediolanie przeciwko Interowi (3:1). Od tamtej pory, z kapitanem zarządzającym obroną, Guardiola zebrał 35 zwycięstw i siedem remisów. Potem, już bez udziału Puyola, było znacznie gorzej. Na 48 spotkań Barça wygrała 31, dziesięć zremisowała i siedem przegrała.
Iniesta, nieobecny ostatnio z powodu stłuczenia mięśnia lewego uda, wydaje się być kolejnym niezastąpionym zawodnikiem. Dwa sezony temu, duża część marzeń o finale w Lidze Mistrzów na Bernabéu zniknęła w momencie, kiedy Iniesta nie zagrał w półfinale przeciwko Interowi. Licząc tę porażkę, przeciwko drużynie prowadzonej wówczas przez Jose Mourinho, okazuje się, że Iniesta jest prawie tak samo ważny dla zespołu, jak Puyol. Crack z Fuentealbilli na osiem ostatnich porażek Barçy, nie wziął udziału w pięciu. Nieprzewidywalny dla przeciwnika, jest gwarantem na przyspieszenie gry, szczególnie w tak "zablokowanych autobusem" meczach, jak w sobotę przeciwko Getafe.
W tym sezonie Iniesta kontuzje odniósł w meczu na Camp Nou z Milanem, w momencie kiedy błyszczał formą w najlepsze. Tamtej nocy Barça zremisowała (2:2). Tydzień później, pod nieobecność Iniesty w Walencji, drużyna znowu straciła punkty (2:2). Także w meczu na Anoeta przeciwko Real Sociedad (2:2), zawodnik został oszczędzony aż do 80 minuty, kiedy nie było już prawie czasu, aby odwrócić losy meczu. Jego powrót na jutrzejsze spotkanie przeciwko Rayo Vallecano, na jedenaście dni przed wyjazdem na Santiago Bernabéu, będzie jak balsam na zbolałe serca wszystkich kibiców.
Tak samo jak Iniesta, Puyol to także gwarancja lepszej gry i sukcesu. Warto przypomnieć, że w zeszłym sezonie, po trzech miesiącach kontuzji i leczenia, kapitan przesunął termin swojej operacji tylko po to, żeby pojawić się na chwilę w finale na Wembley i doprowadzić Barçę do końcowego gwizdka. Był także obecny przez 57 minut na Bernabéu (1:1) i w dwóch meczach półfinałowych Ligi Mistrzów przeciwko Realowi. Biorąc pod uwagę ile tych dwóch wnosi do drużyny, byłoby niezrozumiałe, jeśli nie zobaczylibyśmy ich 10 grudnia w Madrycie.
Komentarze (30)