Zwyciężyć dla Tito! Milan vs Barça 20.45

IceMan

22 listopada 2011, 18:31

247 komentarzy

Spotkanie Milanu z Barceloną jest zdecydowanie jednym z najciekawiej zapowiadających się meczów piątej kolejki Ligi Mistrzów. Stawką pojedynku pomiędzy Mistrzem Włoch a Mistrzem Hiszpanii jest pierwsze miejsce w grupie H i rozstawienie podczas losowania par 1/8 finału Champions League. Jak zapowiedział Andoni Zubizarreta: „Zwycięstwo zadedykujemy Vilanovie."

Wspomnień czar - niezapomniany półfinał z 2006 roku

Sezon 2005/06 dla kibiców Barcelony był istnym snem na jawie. Kolejny tytuł Mistrza Hiszpanii, wspaniała wygrana w Lidze Mistrzów - o tym Culés zmartwieni brakiem sukcesów marzyli od lat. Katalończycy jak burza przeszli przez fazę grupową Champions League, gromadząc na swym koncie 16 punktów i wyprzedzając drugi w tabeli Werder Brema, który rywalizację skończył z 7 oczkami na koncie.

W 1/8 finału Barça trafiła na piekielnie mocną Chelsea Londyn ze znienawidzonym w Katalonii Jose Mourinho na ławce trenerskiej. W pierwszym meczu na kartoflisku znanym również jako Stamford Bridge, gracze Rijkaarda wygrali 2:1 po bramkach... Terry'ego i Eto'o. W rewanżu padł remis 1:1, a goście bramkę wyrównującą strzelili dopiero w doliczonym czasie gry. Dla Barçy trafił niezawodny Ronaldinho. W ćwierćfinale Mistrzowie Hiszpanii bez większych problemów uporali się z Benfiką Lizbona, wygrywając dwumecz w stosunku 2:0. W półfinale na pięknie grającą Dumę Katalonii czekał już włoski Milan.

Starcie dwóch gigantów europejskiego futbolu zapowiadało się ekscytująco i takie też było. Pierwszy pojedynek odbył się 18 kwietnia na San Siro. Obie drużyny grały otwarty, ofensywny futbol. Stroną przeważającą w pierwszej połowie byli gospodarze, którzy mieli kilka szans na pokonanie Valdésa. Na nasze szczęście, na drodze piłki do bramki stawał słupek (strzał Gilardinho) lub sam Valdés, który wtedy jeszcze nosił fryzurę a'la David Villa. Nieskutecznością grzeszył nawet Andrij Szewczenko, przyjezdni ograniczali się do gry z kontry. Jedna z nich mogła zakończyć się bramką, ale strzał Ronaldinho zza pola karnego zatrzymał się na słupku bramki strzeżonej przez Didę. Decydujący moment nadszedł w 57. minucie. Fenomenalnym zagraniem (jak to miał w zwyczaju) popisał się El Crack Total, do piłki w polu karnym dopadł mały ciałem, wielki duchem Ludo Giuly i potężnym strzałem z woleja dał Barcelonie prowadzenie, a jak się później okazało, także i wygraną oraz awans do wielkiego finału.

W rewanżu zdecydowanym faworytem byli więc gracze Blaugrany. Camp Nou zapełnione do ostatniego miejsca oglądało świetną grę obu drużyn, która tym razem nie przyniosła żadnych bramek. Skutecznością raził nie do upilnowania tego dnia Samuel Eto'o, nie trafiał Larsson, kapitalnie bronił Dida. Bezradny był nawet bohater z San Siro, mała torpeda ganiająca na prawej flance. Po pasjonującym półfinale Barça awansowała do wielkiego finału, w którym zmierzyła się z Arsenalem Londyn.

Wynik starcia na Stad de France pamięta każdy szanujący się Culé, więc przypomnę tylko, że do łez szczęścia doprowadzili nas wtedy Juliano Belletti (był to jego jedyny gol w całej karierze w Barcelonie) oraz niezapomniany Henrik Larsson. Wspaniały sezon okraszony nieziemską grą mitycznego Ronaldinho Gaucho i jego kolegów.

Pierwsze starcie obecnego sezonu na remis

Rewanż po latach. Wszyscy kibice zacierali ręce na samą myśl o pojedynkach Milanu z Barceloną i pasjonującej walce obu zespołów o pierwsze miejsce w grupie H. Mecz zapowiadał się arcyciekawie nie tylko ze względu na klasę obu drużyn, ale i również ze względu na osobę Zlatana Ibrahimovicia, który w bardzo brzydki sposób pożegnał się z drużyną Barcelony. Niestety Zlatana w pierwszym meczu, na Camp Nou zabrakło, oficjalnie... z powodu kontuzji, w którą wierzył tylko ten, kto wierzyć chciał. Faworytem spotkania była Barça, która broni mistrzowskiego tytułu.

Nieoczekiwanie to jednak podopieczni Allegriego wyszli na prowadzenie. Już w 1. minucie spotkania obronę Blaugrany ośmieszył Alexandre Pato, którego nie zatrzymał nawet Victor Valdés. Po stracie bramki, gracze Guardioli ruszyli do natychmiastowych ataków. Barça osiągnęła ogromną przewagę jednak piłka przez długi czas nie mogła wpaść do bramki. Albo pecha miał Messi (dwa słupki), albo brakowało skuteczności i wykończenia. Wreszcie w 35. minucie wyrównał Pedro, po świetnej asyście Messiego, który niczym walec przejechał się po defensywie przyjezdnych. Leo kolejny raz udowodnił swoją klasę, robiąc z rywalami, to co w Pucharze Świata robi z Kubańczykami czy innymi Serbami Paweł Zagumny. Rodriguezowi nie pozostało nic innego, jak wpakować piłkę do pustej bramki. W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie. Barcelona zdecydowanie przeważała, Milan ograniczał się do sporadycznych kontrataków. Prowadzenie dla Katalończyków wspaniałym golazo z rzutu wolnego dał David Villa. Abbiati mógł tylko stać i podziwiać, ale na wszelki wypadek się rzucił, oczywiście bez efektu. Po zdobyciu drugiej bramki Xavi i spółka grali spokojniej i gdy wydawało się, iż obrońcy tytułu jak najbardziej zasłużenie zwyciężą, w doliczonym czasie gry gola wyrównującego strzelił strzałem głową Thiago Silva.

na remis nie zasłużył, ale futbol bywa nieprzewidywalny.

Po czterech rozegranych kolejkach Barcelona ma na swoim koncie 10 punktów, o dwa więcej aniżeli Rossoneri. Azulgranę teoretycznie zadowoliłby remis, ale podopieczni Guardioli na San Siro jadą po 3 punkty i zapewnienie sobie wygrania grupy na kolejkę przed końcem fazy grupowej.

Bez Alvesa, Iniesty, Adriano, Afellaya i Tito

Do pełni zdrowia powrócili Alexis Sanchez oraz Pedro Rodriguez, jednak do Mediolanu kataloński zespołu poleciał bez Alvesa, Iniesty, Adriano i Afellaya. Dani pauzuje ze względu na kartki, w pojedynku przeciwko Viktorii Pilzno zobaczył trzecie ‘żółtko' w obecnej edycji Champions League i w najbliższym meczu zagrać nie może. Andres Iniesta doznał urazu stłuczenia mięśnia lewego uda i będzie pauzował kilka dni. Kontuzja pomocnika nie jest groźna, jednak sztab szkoleniowy podjął decyzję o kilkudniowej przerwie by nie ryzykować jego zdrowia. Na San Siro nie zagra również Adriano, który podczas zgrupowania reprezentacji Brazylii naciągnął mięsień czterogłowy uda i wróci do gry najprawdopodobniej na spotkanie z Getafe. Ibrahim Afellay przechodzi rehabilitację po zerwaniu więzadeł i jego powrót na boisko przewidywany jest dopiero na marzec. Przykra wiadomość nadeszła dzisiejszego ranka, kiedy poinformowano, iż Tito Vilanova został poddany operacji nowotworu. Asystent Pepa Guardioli najbliższy czas spędzi w szpitalu.

Ibracadabra...

No właśnie. Jutrzejszy pojedynek będzie dość specyficzny. O ile oczywiście gość z największymi jajami na świecie nie dozna ‘kontuzji'. Tak, tak, spotkanie Zlatana z Pepem wzbudza nie lada emocje i nie ma się czemu dziwić. Szwed w swojej autobiografii skrytykował szkoleniowca Dumy Katalonii i szczegółowo opisał odczucia związane z zespołem Mistrza Hiszpanii. Popularny Ibra wyjawił m.in., iż po meczu z Villarreal powiedział do Mistera „Nie masz jaj! Przy Mourinho jest gów***." Snajper Milanu zakpił także z atmosfery w samym zespole, w którym panuje spokój i harmonia, a sam szkoleniowiec jest zdecydowanie najważniejszą osobą. Nie mniej kontrowersji wzbudziło ujawienie informacji jakoby niepokorny piłkarz chciał uderzyć Guardiolę w przypadku, gdyby nie zezwolono na jego transfer do klubu ze stolicy mody. Wydaje się, iż swoich zachowaniem i publikacją książki, Ibrahimovic stracił resztki szacunku, jakie miał u Culés, jednak środowe spotkanie będzie meczem prawdy. Czy obaj Panowie podadzą sobie ręce? Pep Guardiola już udowodnił, że ma jaja, na konferencji prasowej z wielką klasą odpowiadał na pytania dotyczące zarzutów Ibrahimovica. Jakby się nic nie stało, jakby go nikt nie obraził. Wielka klasa, skromność i pokora - taki jest Pep Guardiola, a swoje cechy charakteru wpoił swoim podopiecznym. Czy Zlatan zrozumie swoje zachowanie i przywita się z byłymi kolegami i trenerem? Wypadałoby.

Jesteśmy w formie

O formę bordowo-granatowych raczej nie musimy się martwić. Dobitnie pokazał to mecz z Realem Saragossa, z którym Mistrzowie Hiszpanii zmierzyli się po meczach reprezentacyjnych. Katalończycy rozbili rywali z Aragonii 4:0 po bramkach Pique, Messiego, Puyola i Villi. Wygrana Barcelony mogła być jeszcze wyższa, gdyby Leo i spółka wykorzystali wszystkie wypracowane sytuacje, jednak taka wygrana zwłaszcza po przyjeździe z zgrupowań musi cieszyć. Pamiętajmy, że wirus FIFA zarażał podopiecznych niejednokrotnie. Oczywiście, Milan to nie Saragossa, jednak o dyspozycję poszczególnych zawodników powinniśmy być spokojni. W równie wysokiej dyspozycji są gracze Milanu. Co prawda w ostatni weekend bezbramkowo zremisowali, jednak wcześniej wygrali w Serie A cztery mecze z rzędu. Najlepszym strzelcem Rossonerich w obecnym sezonie jest Zlatan Ibrahimovic, który zdobył 5 bramek w lidze, kolejne 3 dołożył w Champions League.

Barça faworytem bukmacherów

Według bukmacherów, faworytem jutrzejszego meczu są zawodnicy FC Barcelony. Za każdą postawioną na Blaugranę złotówkę, możemy otrzymać 1.70 zł. Typując poprawnie remis można wygrać 3,65 zł, natomiast za każdą postawioną na Milan złotówkę, w przypadku wygranej Rossonerich można wygrać 4,75 zł.

Duma Katalonii przystąpi do pojedynku na San Siro podwójnie zmotywowana. Jest bowiem rzecz ważniejsza niż wygrana w grupie i rozstawienie w kolejnej fazie. To zdrowie Tito. Oby miał tyle szczęścia, co Abidal. Zwyciężmy dla Vilanovy! Vamos Barça!

Przewidywane składy:

AC Milan: Abbiati, Abate, Nesta, Thiago Silva, Antonini, Aquilani, Ambrosini, Nocerino, Seedorf, Robinho, Ibrahimovic.

FC Barcelona: Valdes, Puyol, Mascherano, Pique, Abidal, Busquets, Fabregas, Xavi, Alexis, Villa, Messi.

Typ FCBarca.com: 1:2

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (247)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy