Przypominamy, 5-10-15 to seria, w której będziemy prezentować spotkania Barcelony z danym rywalem, w danej rundzie 5-10-15 lat temu. Tym razem bez "5" i "10", gdyż w sezonach 2001/02 i 2006/07 Sporting grał w Segunda División.
1996/97: Sporting Gijón – FC Barcelona 0:0
04.11.1996, 11. kolejka
Po dzisięciu kolejkach prowadząca w tabeli Barcelona ma już cztery punkty przewagi nad drugim Realem Madryt i trzecim Deportivo la Coruña. Z kolei Sporting okupuje zaledwie szesnastą pozycję i ma trzy punkty przewagi nad osiemnastym SD Compostela (drużyna zajmujące osiemnaste miejsce zagra w barażach o grę w Primera División z trzecią ekipą Segunda División, zespoły z miejsc 19-22 zostaną zdegradowane). Katalończycy podejdą do meczu bez swojego najlepszego strzelca, Ronaldo, który jest kontuzjowany. Brazylijczyk jest najlepszym strzelcem w rozgrywkach ligowych - zdobył już 12 goli. To o cztery więcej niż ma na swoim koncie drugi najlepszy napastnik w Hiszpanii - Davor Šuker grający dla Królewskich.
Barcelona zaczyna mecz od trzech dobrych sytuacji w pierwszych dzisięciu minutach meczu - Giovanni niedokładnie uderza głową i nie trafia w bramkę, a dwa strzały Juana Antonio Pizziego wybrania Juan Carlos Ablanedo. Ale gospodarze dość szybko odpowiadają. Najpierw Marcos Vales trafia w słupek, następnie Josep Guardiola ratuje zespół w sytuacji Julio Salinasa, w końcu Vítor Baía rozpoczyna swój fenomenalny mecz od obrony strzału Ricardo Bango. Goście jednak dominują. Do czasu. W 35. minucie Miguel Ángel Nadal przepycha się z Igorem Lediachowem i obaj gracze dostają po żółtej kartce. Pięć minut później Hiszpan fauluje Rosjanina i otrzymuje drugą żółtą kartkę - Barça musi grać dalej w osłabieniu. Jeszcze przed przerwą okazję na zdobycie gola dla Sportingu ma Tomás, ale po raz kolejny świetnie interweniuje portugalski bramkarz.
W pierwszej części drugiej połowy trener Benito Floro postanawia zdjąć z boiska Lediachowa, gdyż jego gra jest coraz ostrzejsza i w każdej chwili może zostać wyrzucony z boiska. Także Bobby Robson przeprowadza zmianę - z murawy schodzi Pizzi, a jego miejsce zajmuje Fernando Couto. Oznacza to, że w barwach Barcelony nie ma teraz żadnego napastnika. Do końca meczu dominują Asturyjczycy z Ronaldem Gómezem na czele, ale mistrzowska forma Baíi nie pozwala Kotarykańczykowi na zdobycie bramki. Goście próbują kontrować, ale niewiele z tego wynika. Starcie kończy się bezbramkowym remisem.
Barça utrzymuje prowadzenie w tabeli, ale rywale zbliżają się na odległość zaledwie dwóch punktów. Real Madryt pokonał na wyjeździe Compostelę 2:1. Dokładnie tak samo Deportivo pokonało Real Saragossę.
Sporting Gijón – FC Barcelona 0:0
Sporting: Ablanedo, Pablo (87’ Oliete), Giner, Nikiforow, Villarroya, Vales, Bango, Bouzas (64’ Gómez), Tomás, Lediachow (58’ Eloy), Salinas; Trener: Benito Floro
Barcelona: Baía, Abelardo, Blanc, Nadal, Sergi, Guardiola, Popescu, Figo, Giovanni (65’), Roger (69’ de la Peña), Pizzi (60’ Couto); Trener: Bobby Robson
Żółte kartki: Lediachow (35’), Pablo (60’) – Nadal (35’), de la Peña (79’)
Czerwona kartka: Nadal (40’ – druga żółta kartka)
Arbiter: José Manuel Andradas Asurmendi
Stadion / widzów: El Molinón / 18.000
Komentarze (8)