Rijkaard - czyli skazany na krytykę
Amsterdam Arena w stolicy Holandii; godzina ok.20.15 Na "wapnie" piłkę ustawia Paul Bosvelt... uderza po ziemi w róg bramki, właśnie tam gdzie rzuca się Francesco Toldo. Euro 2000 dla holendrów dobiegło wówczas końca i nikt nie miał wątpliwości, że głównym winowajcą jest Frank Rijkaard.
Holendrzy przeżyli szok kiedy utytułowany Guus Hiddink w 1998 roku odszedł do Realu Madryt, a jego miejsce zajął trenerski żółtodziób. Po udanym debiucie (2:1 z Peru), przyszła passa 11 meczów bez zwycięstwa. Media krytykowały go za wszystko: za taktykę, wybory personalne(oparł drużynę na byłych kolegach z Ajaksu), a przede wszystkim za brak autorytetu wśród podopiecznych. Na Euro reprezentacja prowadzona prze "Ryjka" przebojem wyszła z grupy(pokonując nawet aktualnych wówczas Mistrzów Świata Francuzów) i doszła do półfinału. Holandia grała futbol totalny i uniknęła konfliktów wewnętrznych właśnie dzięki nieoficjalnej atmosferze (większość piłkarzy holenderskich mówiła do swojego trenera po imieniu). Po Euro 2000 Frank podał się do dymisji. Pomimo fali krytyki ze strony mediów właśnie ten turniej pokazał światu, że Franklin Edmundo Rijkaard na ławce trenerskiej może w przyszłości osiągać duże sukcesy.
Zapewne myśleli tak włodarze Sparty Rotterdam, którzy zatrudnili go w roli pierwszego trenera drużyny w 2001 roku. Srogo się zawiedli, gdyż ich zespół spadł wówczas do drugiej ligi.
Wszyscy z pewnością pamiętamy rok 2003 kiedy to zaczęły się zmiany w F.C. Barcelonie; najważniejszą z nich było zatrudnienie w roli pierwszego trenera Rijkaarda. Joan Laporta dał budować nowy zespół człowiekowi młodemu i raczej mało doświadczonemu.
Okazało się, iż Frank doskonale sobie radził tworząc nowy zespół, wprowadzając nowych zawodników i już po roku mógł świętować wicemistrzostwo Hiszpanii; póżniej dwa lata z rzędu Mistrzostwo, a w 2006 roku mógł radować się ze zwycięstwa LM. Co wtedy robili jego krytycy? Srogo pomyliłby się ten kto stwierdziłby, że milczeli. Dla nich prawdziwym trenerem Barçy był ówczesny asystent Franka: Henk Ten Cate. Szkoleniowiec ten odnosił sukcesy w Eredivisie z Spartą Rotterdam( tak tak właśnie tam gdzie nic nie zdziałał Rijkaard), Vitessą Arnhem i z NAC Breda. Teoria, iż to właśnie Henk jest głównym autorem sukcesów katalońskiej drużyny stała się bardzo popularna również w Polsce. Niedowiarkowie niech przypomną sobie studio w TVP po ostatnim finale LM, gdzie Jacek Gmoch poparł tą teorię i stwierdził, że Barcelonie będzie bardzo trudno obejść się bez niego w następnym sezonie.(Henk Ten Cate pracuje obecnie jako trener Ajaxu Amsterdam).
Krytyka nieco uciszyła się w przerwie między sezonami 2005/2006 i 2006/2007, wówczas wydawało się że najlepsza drużyna starego kontynentu będzie jeszcze lepsza za sprawą spektakularnych transferów. Jednak to co nadeszło w pierwszej części sezonu 2006/2007, media(w większości) tak streszczały:
Mecz o Superpuchar Europy okazał się totalną klapą, podczas której Sevilla rozniosła drużynę, która miał ustanawiać rekordy w liczbie zdobytych trofeów. W LM F.C. Barcelona przegrała zdecydowanie z Chelsea( mającą 3 bramkarza między słupkami) i męczyła się z przeciętnym Werderem. W La Liga zajęła pierwsze miejsce na półmetku ale tylko z punktem przewagi na drugą Sevillą i nie wygrywając żadnego ważnego meczu( z Sewillą i z Valencią) oraz przegrywając Gran Derbi. Jednym słowem potwierdzała się teoria o Henku Ten Cate.
A jak jest naprawdę? Rijkaard ma małe doświadczenie trenerskie, a jeszcze mniejsze jeśli chodzi o drużyny klubowe. Jednak warto dodać, że miał wspaniałych mentorów takich jak Guus Hidink czy wspominany wcześniej Henk Ten Cate. Dodatkowo na plus naszego trenera można zaliczyć to że szybko się uczy, wystarczy porównać starcia z Chelsea w1/8finału LM z sezonów 2004/2005 i z 2005/2006. Barça dojrzewała jako drużyna i unikała konfliktów wewnętrznych dzięki umiejętnej polityce transferowej. Holender oczyścił Barcelone z... Holendrów, a później zaczął tworzyć młody zespół.
Jednak drużyna w obecnym sezonie coraz częściej gra schematycznie, a plaga kontuzji, jest widoczna w grze Barcelony. Niektórzy twierdzą nawet, iż cały pomysł naszego trenera legnie w gruzach, kiedy nie ma przebłysku geniuszu czy to ze strony R10 czy innego piłkarza. Trudno się z tym nie zgodzić przypominając sobie co poniektóre mecze( choćby pierwsze starcie z Werderem w obecnej edycji LM). Kolejnym minusem Mistera jest zbyt mały respekt u piłkarzy. Wystarczy wrócić pamięcią do "występku" Eto'o, kiedy to zdjęty z boiska, obraził się i.... pojechał do domu przed zakończeniem meczu. Na pierwszym treningu po tym zdarzeniu to nie Holender przeprowadził rozmowę z Kameruńczykiem, ale zrobili to za niego kapitanowie Blaugrany. Potwierdzałoby to tezę, mówiącą, że obecna F.C. Barcelona potrzebuje trenera, który przede wszystkim.... nie będzie przeszkadzał piłkarzom. Być może tak właśnie jest, a może po prostu Rijkaard jest skazany na krytykę... dożywotnio.
Holendrzy przeżyli szok kiedy utytułowany Guus Hiddink w 1998 roku odszedł do Realu Madryt, a jego miejsce zajął trenerski żółtodziób. Po udanym debiucie (2:1 z Peru), przyszła passa 11 meczów bez zwycięstwa. Media krytykowały go za wszystko: za taktykę, wybory personalne(oparł drużynę na byłych kolegach z Ajaksu), a przede wszystkim za brak autorytetu wśród podopiecznych. Na Euro reprezentacja prowadzona prze "Ryjka" przebojem wyszła z grupy(pokonując nawet aktualnych wówczas Mistrzów Świata Francuzów) i doszła do półfinału. Holandia grała futbol totalny i uniknęła konfliktów wewnętrznych właśnie dzięki nieoficjalnej atmosferze (większość piłkarzy holenderskich mówiła do swojego trenera po imieniu). Po Euro 2000 Frank podał się do dymisji. Pomimo fali krytyki ze strony mediów właśnie ten turniej pokazał światu, że Franklin Edmundo Rijkaard na ławce trenerskiej może w przyszłości osiągać duże sukcesy.
Zapewne myśleli tak włodarze Sparty Rotterdam, którzy zatrudnili go w roli pierwszego trenera drużyny w 2001 roku. Srogo się zawiedli, gdyż ich zespół spadł wówczas do drugiej ligi.
Wszyscy z pewnością pamiętamy rok 2003 kiedy to zaczęły się zmiany w F.C. Barcelonie; najważniejszą z nich było zatrudnienie w roli pierwszego trenera Rijkaarda. Joan Laporta dał budować nowy zespół człowiekowi młodemu i raczej mało doświadczonemu.
Okazało się, iż Frank doskonale sobie radził tworząc nowy zespół, wprowadzając nowych zawodników i już po roku mógł świętować wicemistrzostwo Hiszpanii; póżniej dwa lata z rzędu Mistrzostwo, a w 2006 roku mógł radować się ze zwycięstwa LM. Co wtedy robili jego krytycy? Srogo pomyliłby się ten kto stwierdziłby, że milczeli. Dla nich prawdziwym trenerem Barçy był ówczesny asystent Franka: Henk Ten Cate. Szkoleniowiec ten odnosił sukcesy w Eredivisie z Spartą Rotterdam( tak tak właśnie tam gdzie nic nie zdziałał Rijkaard), Vitessą Arnhem i z NAC Breda. Teoria, iż to właśnie Henk jest głównym autorem sukcesów katalońskiej drużyny stała się bardzo popularna również w Polsce. Niedowiarkowie niech przypomną sobie studio w TVP po ostatnim finale LM, gdzie Jacek Gmoch poparł tą teorię i stwierdził, że Barcelonie będzie bardzo trudno obejść się bez niego w następnym sezonie.(Henk Ten Cate pracuje obecnie jako trener Ajaxu Amsterdam).
Krytyka nieco uciszyła się w przerwie między sezonami 2005/2006 i 2006/2007, wówczas wydawało się że najlepsza drużyna starego kontynentu będzie jeszcze lepsza za sprawą spektakularnych transferów. Jednak to co nadeszło w pierwszej części sezonu 2006/2007, media(w większości) tak streszczały:
Mecz o Superpuchar Europy okazał się totalną klapą, podczas której Sevilla rozniosła drużynę, która miał ustanawiać rekordy w liczbie zdobytych trofeów. W LM F.C. Barcelona przegrała zdecydowanie z Chelsea( mającą 3 bramkarza między słupkami) i męczyła się z przeciętnym Werderem. W La Liga zajęła pierwsze miejsce na półmetku ale tylko z punktem przewagi na drugą Sevillą i nie wygrywając żadnego ważnego meczu( z Sewillą i z Valencią) oraz przegrywając Gran Derbi. Jednym słowem potwierdzała się teoria o Henku Ten Cate.
A jak jest naprawdę? Rijkaard ma małe doświadczenie trenerskie, a jeszcze mniejsze jeśli chodzi o drużyny klubowe. Jednak warto dodać, że miał wspaniałych mentorów takich jak Guus Hidink czy wspominany wcześniej Henk Ten Cate. Dodatkowo na plus naszego trenera można zaliczyć to że szybko się uczy, wystarczy porównać starcia z Chelsea w1/8finału LM z sezonów 2004/2005 i z 2005/2006. Barça dojrzewała jako drużyna i unikała konfliktów wewnętrznych dzięki umiejętnej polityce transferowej. Holender oczyścił Barcelone z... Holendrów, a później zaczął tworzyć młody zespół.
Jednak drużyna w obecnym sezonie coraz częściej gra schematycznie, a plaga kontuzji, jest widoczna w grze Barcelony. Niektórzy twierdzą nawet, iż cały pomysł naszego trenera legnie w gruzach, kiedy nie ma przebłysku geniuszu czy to ze strony R10 czy innego piłkarza. Trudno się z tym nie zgodzić przypominając sobie co poniektóre mecze( choćby pierwsze starcie z Werderem w obecnej edycji LM). Kolejnym minusem Mistera jest zbyt mały respekt u piłkarzy. Wystarczy wrócić pamięcią do "występku" Eto'o, kiedy to zdjęty z boiska, obraził się i.... pojechał do domu przed zakończeniem meczu. Na pierwszym treningu po tym zdarzeniu to nie Holender przeprowadził rozmowę z Kameruńczykiem, ale zrobili to za niego kapitanowie Blaugrany. Potwierdzałoby to tezę, mówiącą, że obecna F.C. Barcelona potrzebuje trenera, który przede wszystkim.... nie będzie przeszkadzał piłkarzom. Być może tak właśnie jest, a może po prostu Rijkaard jest skazany na krytykę... dożywotnio.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)