Obszerny wywiad z Rijkaardem
Trener Barcelony zakłada sobie stworzenie w niedługim czasie zgranej drużyny, jednak wie, że czeka go jeszcze wiele pracy: ,,To bardzo dobry klub, a Katalonia chce być z niego dumna. Mam skład jaki mam, bardzo ufam chłopakom i liczę na nich''.
Rijkaard to nieśmiały człowiek, ale za to bardzo przyjazny. Często gdy się z nim rozmawia, on po prostu szepcze. W Barcelonie jest od 3 miesięcy, mimo to szybko zaadoptował się z otoczeniem i z wielkim poświęceniem włączył się w projekt Laporty mający na celu odbudowę potęgi Barcy. Przekonuje, że wie czego potrzebuje nowa Barca, a on ma sposób by to osiągnąć. Cieszy się każdą chwilą bo wie, że jest tylko cząstką klubowej historii. Na razie szczęście uśmiecha się do niego, ale on zapewnia iż nie zawsze musi tak być jak do tej pory (raz jest lepiej a raz gorzej - dop. red.).
A oto treść wywiadu udzielonego dziennikarzom katalońskiego 'Sportu' przez Rijkaarda:
Jaka jest najlepsza i najgorsza rzecz jaka przydarzyła się Panu od czasu przybycia do stolicy Katalonii?
Najlepszą rzeczą było przybycie do tak wielkiego i wspaniałego klubu jak FC Barcelona. Obecnie zachodzi wiele zmian, klub ma nowego prezydenta, który swą pracą sprawia, że ludzie ponownie wierzą w drużynę z nadzieją osiągnięcia przez nią jakiegoś sukcesu. A najgorszych nie było bo jestem tu zbyt krótko by dostrzec jakieś minusy. Obecnie jestem tu szczęśliwy.
Co zaważyło na tym, że zdecydował się Pan podpisać kontrakt z Barceloną: historia klubu, pamięć o Cruyffie czy projekt przedstawiony przez Laportę?
Mieszanka tych trzech rzeczy. Jednak głównie plan Laporty, w którym jasno przedstawił swoje idee i przekonał mnie, że pasuję do jego koncepcji zarządzania klubem.
Co Pan czuł, gdy zadzwonił Laporta i poinformował, że chce by poprowadził Pan drużynę?
Na początku byłem bardzo mile zaskoczony. Potem nawiązałem dobry kontakt z prezydentem i Sandro Rosellem, którzy przekonali mnie swoim ambitnym programem.
Bał się Pan przybycia do Barcelony?
To nie był strach tylko respekt przed odpowiedzialnością jaka spadła na mnie po podpisaniu zgody na bycie trenerem. Nie boję się niczego, obawiam się jedynie, że coś złego mogłoby spotkać moją rodzinę.
Znał Pan historię Barcy bo śledził Pan co dzieje się w hiszpańskim futbolu, także wielu Holendrów grało i gra w tej drużynie. Czy rzeczywistość jest taką sama jak wyobrażenia sprzed chociażby kilku miesięcy?
Wiem, że Barcelona to wielki klub, który jest dumą Katalonii. Chcę z tym składem przywrócić Barcy jej świetność, jednak musimy czynić postępy krok po kroku.
Jakiej szkoły trenerskiej jest Pan zwolennikiem?
Wiele lat grałem w Holandii, Włoszech, a nawet Hiszpanii. Z każdej techniki trenerskiej nauczyłem się wiele rzeczy. Jednak najważniejsze jest by wykorzystać te umiejętności, które odpowiadają potrzebą w danej chwili.
Frank Rijkaard jest ostrożny w analizowaniu możliwości zespołu, który właśnie buduje. Skończyły się absurdalne obietnice. Trzeba zejść na ziemię. Przyszłość jest przed Barceloną jednak najpierw trzeba realistycznie ocenić możliwości obecnej drużyny.
Czy prezydent wyznaczył Panu jakieś cele w La Liga?
Tak. Po pierwsze polecił by drużyna uplasowała się w pierwszej czwórce, tak by wystąpić w przyszłym sezonie w Lidze Mistrzów. Jednak nie odpuścimy sobie ani Pucharu UEFA, ani Pucharu Króla. Najważniejsze to zacząć odnosić zwycięstwa bo tylko tak można zdobywać tytuły. Taki klub jak Barcelona musi mierzyć wysoko i zdobywać trofea.
W okresie zmian w jakim znajduje się Barcelona, ważniejsze są wyniki czy spektakl?
Teraz najważniejsze są zwycięstwa. Drużyna musi udowodnić na co ją stać, dzień po dniu grać coraz lepiej a wraz z dobra grą, widowisko przyjdzie samo.
Zdaje Pan sobie sprawę, że przyjście Laporty, Ronaldinho i Pana obudziło w kibicach nowe nadzieje?
Prawda jest taka, że w poprzednim sezonie powstała mała przepaść między drużyną a jej kibicami. Ale będziemy się starać by przywrócić jedność na Camp Nou. Pracujemy ciężko każdego dnia by przywrócić kibicom wiarę i nadzieję. Socios przychodzą na stadion i płacą za możliwość obserwowania zawodników, którzy dają z siebie wszystko dla swojego klubu.
A co Pan sądzi o Ronaldinho?
To zawodnik światowej klasy. Przekroczył wymiar nieosiągalny dla innych zawodników. Weźmy na przykład bramkę strzeloną Sevilli. Była fantastyczna. W dodatku spowodowała wybuch euforii jakiej na Camp Nou dawno nie było. Ja sam podniosłem ręce do góry patrząc jak on to strzelił. To było niesamowite!
Proszę przeanalizować po kolei sześć innych wzmocnień. Zacznijmy od Rustu Recbera.
To świetny bramkarz, dlatego trudno jest mi wybrać pomiędzy nim a Valdesem. Jednak to szczęście dla Barcy, że ma dwóch tak dobrych bramkarzy.
Młody stoper Mario.
To młody gracz, przed którym jest jeszcze przyszłość. Eusebio zna go bardzo dobrze, dlatego był jednym z tych którzy polecili pozyskanie go. Sądzimy, że robimy coraz większe postępy.
Meksykanin Marquez.
To dobry zawodnik, który demonstruje swój charakter na boisku. Jednak nie wrócił jeszcze do pełnej sprawności po kontuzji.
Quaresma może być ,,iskrą'' w składzie?
Jest to zawodnik obdarzony świetną techniką jednak musi nauczyć bronić się na boisku. Bardzo dobrze radzi sobie w pojedynkach jeden na jeden.
Luisa Garcie, który powrócił do klubu, kontuzje nie oszczędzają
Tak to prawda. Współczuję mu tej kontuzji bo to szybki gracz, potrafiący czytać grę a także strzelać gole. On może wnieść wiele ożywienia w grze zespołu, gdy wróci do pełnej sprawności.
W końcu niespodziewany 'Gio', który zadebiutował w meczu z Athletic Bilbao.
Sądzę, że to będzie świetne wzmocnienie drużyny. Zawsze mówiłem, iż potrzebujemy zawodnika o tej charakterystyce na lewą stronę. Cieszy również fakt coraz lepszej gry Oscara Lopeza.
Ma Pan drużynę o jakiej marzył czy chciałby Pan coś jeszcze zmienić?
Mam taką jaką mam i zamierzam z nią pracować. Wszyscy demonstrują ich nadzieję oraz zaangażowanie i to jest najważniejsze.
Nie uważa Pan, że brakuje goli?
Spokojnie gole będą. Jestem o tym przekonany, ponieważ mam w składzie wielu piłkarzy, którzy potrafią strzelać bramki na różny sposób, z wielu pozycji. Musimy tylko się zgrać jak każda prawdziwa drużyna.
Kluivert nie miał jeszcze okazji zadebiutować w La Liga, to efekt zawieszenia, jednak teraz będzie mógł zagrać. Czy ma Pan do niego zaufanie?
Do niego i do wszystkich moich zawodników. To jest dobry piłkarz, podobnie jak pozostali, tak więc mamy szczęście mając ich aż tylu. To zwierz (w dobrym tego słowa znaczeniu - dop.red.) i konkurencja dla innych.
Liczy Pan na wielu młodych zawodników. Co sądzi Pan o ,,młodych wilkach'' Barcy?
Posiadanie kopalni talentów (szkółki - dop. red.) jest bardzo ważne. Obecnie jest kilku zawodników robiących spore postępy, może więc dostaną szansę na grę w pierwszej drużynie. Przyszłościowa polityka klubu musi opierać się na posiadaniu szkółki piłkarskiej, w której będzie szkolić się młodzież tak by pewnego dnia wybiegli w pierwszej 11-tce.
Kto będzie najgroźniejszy w La Liga?
Dla nas każdy. Zremisowaliśmy na swoim terenie z Sevillą, co nasuwa wniosek, że liga jest bardzo wyrównana i nie ma w niej słabeuszy. Nikt nie wygra swoich meczy dużą różnicą bramek. Musimy być przygotowani na cierpienie i walkę pod każdym względem, ponieważ wszystkie spotkania będą bardzo trudne. Hiszpańska liga jest mocna i wyrównana.
Czy chciałby się Pan zapisać złotą czcionką na kartach historii Barcelony, podobnie jak Pana rodak Johan Cruyff?
Mam nadzieję, że uda mi się stworzyć z tych zawodników silną drużynę, która będzie wstanie zdobywać tytuły. To interesuje mnie najbardziej. Naszym celem (jako drużyny - dop. red.) jest zapisać się w historii poprzez zwycięstwa i triumfy.
Rijkaard pożegnał się silnym uściskiem ręki i z uśmiechem na twarzy. To z pewnością zaszczyt pracować z kimś takim jak on w najlepszym klubie świata. Oby osiągnął wiele, ponieważ sukcesy drużyny będą sukcesami wszystkich cules!
[źródło: Sport]
Rijkaard to nieśmiały człowiek, ale za to bardzo przyjazny. Często gdy się z nim rozmawia, on po prostu szepcze. W Barcelonie jest od 3 miesięcy, mimo to szybko zaadoptował się z otoczeniem i z wielkim poświęceniem włączył się w projekt Laporty mający na celu odbudowę potęgi Barcy. Przekonuje, że wie czego potrzebuje nowa Barca, a on ma sposób by to osiągnąć. Cieszy się każdą chwilą bo wie, że jest tylko cząstką klubowej historii. Na razie szczęście uśmiecha się do niego, ale on zapewnia iż nie zawsze musi tak być jak do tej pory (raz jest lepiej a raz gorzej - dop. red.).
A oto treść wywiadu udzielonego dziennikarzom katalońskiego 'Sportu' przez Rijkaarda:
Jaka jest najlepsza i najgorsza rzecz jaka przydarzyła się Panu od czasu przybycia do stolicy Katalonii?
Najlepszą rzeczą było przybycie do tak wielkiego i wspaniałego klubu jak FC Barcelona. Obecnie zachodzi wiele zmian, klub ma nowego prezydenta, który swą pracą sprawia, że ludzie ponownie wierzą w drużynę z nadzieją osiągnięcia przez nią jakiegoś sukcesu. A najgorszych nie było bo jestem tu zbyt krótko by dostrzec jakieś minusy. Obecnie jestem tu szczęśliwy.
Co zaważyło na tym, że zdecydował się Pan podpisać kontrakt z Barceloną: historia klubu, pamięć o Cruyffie czy projekt przedstawiony przez Laportę?
Mieszanka tych trzech rzeczy. Jednak głównie plan Laporty, w którym jasno przedstawił swoje idee i przekonał mnie, że pasuję do jego koncepcji zarządzania klubem.
Co Pan czuł, gdy zadzwonił Laporta i poinformował, że chce by poprowadził Pan drużynę?
Na początku byłem bardzo mile zaskoczony. Potem nawiązałem dobry kontakt z prezydentem i Sandro Rosellem, którzy przekonali mnie swoim ambitnym programem.
Bał się Pan przybycia do Barcelony?
To nie był strach tylko respekt przed odpowiedzialnością jaka spadła na mnie po podpisaniu zgody na bycie trenerem. Nie boję się niczego, obawiam się jedynie, że coś złego mogłoby spotkać moją rodzinę.
Znał Pan historię Barcy bo śledził Pan co dzieje się w hiszpańskim futbolu, także wielu Holendrów grało i gra w tej drużynie. Czy rzeczywistość jest taką sama jak wyobrażenia sprzed chociażby kilku miesięcy?
Wiem, że Barcelona to wielki klub, który jest dumą Katalonii. Chcę z tym składem przywrócić Barcy jej świetność, jednak musimy czynić postępy krok po kroku.
Jakiej szkoły trenerskiej jest Pan zwolennikiem?
Wiele lat grałem w Holandii, Włoszech, a nawet Hiszpanii. Z każdej techniki trenerskiej nauczyłem się wiele rzeczy. Jednak najważniejsze jest by wykorzystać te umiejętności, które odpowiadają potrzebą w danej chwili.
Frank Rijkaard jest ostrożny w analizowaniu możliwości zespołu, który właśnie buduje. Skończyły się absurdalne obietnice. Trzeba zejść na ziemię. Przyszłość jest przed Barceloną jednak najpierw trzeba realistycznie ocenić możliwości obecnej drużyny.
Czy prezydent wyznaczył Panu jakieś cele w La Liga?
Tak. Po pierwsze polecił by drużyna uplasowała się w pierwszej czwórce, tak by wystąpić w przyszłym sezonie w Lidze Mistrzów. Jednak nie odpuścimy sobie ani Pucharu UEFA, ani Pucharu Króla. Najważniejsze to zacząć odnosić zwycięstwa bo tylko tak można zdobywać tytuły. Taki klub jak Barcelona musi mierzyć wysoko i zdobywać trofea.
W okresie zmian w jakim znajduje się Barcelona, ważniejsze są wyniki czy spektakl?
Teraz najważniejsze są zwycięstwa. Drużyna musi udowodnić na co ją stać, dzień po dniu grać coraz lepiej a wraz z dobra grą, widowisko przyjdzie samo.
Zdaje Pan sobie sprawę, że przyjście Laporty, Ronaldinho i Pana obudziło w kibicach nowe nadzieje?
Prawda jest taka, że w poprzednim sezonie powstała mała przepaść między drużyną a jej kibicami. Ale będziemy się starać by przywrócić jedność na Camp Nou. Pracujemy ciężko każdego dnia by przywrócić kibicom wiarę i nadzieję. Socios przychodzą na stadion i płacą za możliwość obserwowania zawodników, którzy dają z siebie wszystko dla swojego klubu.
A co Pan sądzi o Ronaldinho?
To zawodnik światowej klasy. Przekroczył wymiar nieosiągalny dla innych zawodników. Weźmy na przykład bramkę strzeloną Sevilli. Była fantastyczna. W dodatku spowodowała wybuch euforii jakiej na Camp Nou dawno nie było. Ja sam podniosłem ręce do góry patrząc jak on to strzelił. To było niesamowite!
Proszę przeanalizować po kolei sześć innych wzmocnień. Zacznijmy od Rustu Recbera.
To świetny bramkarz, dlatego trudno jest mi wybrać pomiędzy nim a Valdesem. Jednak to szczęście dla Barcy, że ma dwóch tak dobrych bramkarzy.
Młody stoper Mario.
To młody gracz, przed którym jest jeszcze przyszłość. Eusebio zna go bardzo dobrze, dlatego był jednym z tych którzy polecili pozyskanie go. Sądzimy, że robimy coraz większe postępy.
Meksykanin Marquez.
To dobry zawodnik, który demonstruje swój charakter na boisku. Jednak nie wrócił jeszcze do pełnej sprawności po kontuzji.
Quaresma może być ,,iskrą'' w składzie?
Jest to zawodnik obdarzony świetną techniką jednak musi nauczyć bronić się na boisku. Bardzo dobrze radzi sobie w pojedynkach jeden na jeden.
Luisa Garcie, który powrócił do klubu, kontuzje nie oszczędzają
Tak to prawda. Współczuję mu tej kontuzji bo to szybki gracz, potrafiący czytać grę a także strzelać gole. On może wnieść wiele ożywienia w grze zespołu, gdy wróci do pełnej sprawności.
W końcu niespodziewany 'Gio', który zadebiutował w meczu z Athletic Bilbao.
Sądzę, że to będzie świetne wzmocnienie drużyny. Zawsze mówiłem, iż potrzebujemy zawodnika o tej charakterystyce na lewą stronę. Cieszy również fakt coraz lepszej gry Oscara Lopeza.
Ma Pan drużynę o jakiej marzył czy chciałby Pan coś jeszcze zmienić?
Mam taką jaką mam i zamierzam z nią pracować. Wszyscy demonstrują ich nadzieję oraz zaangażowanie i to jest najważniejsze.
Nie uważa Pan, że brakuje goli?
Spokojnie gole będą. Jestem o tym przekonany, ponieważ mam w składzie wielu piłkarzy, którzy potrafią strzelać bramki na różny sposób, z wielu pozycji. Musimy tylko się zgrać jak każda prawdziwa drużyna.
Kluivert nie miał jeszcze okazji zadebiutować w La Liga, to efekt zawieszenia, jednak teraz będzie mógł zagrać. Czy ma Pan do niego zaufanie?
Do niego i do wszystkich moich zawodników. To jest dobry piłkarz, podobnie jak pozostali, tak więc mamy szczęście mając ich aż tylu. To zwierz (w dobrym tego słowa znaczeniu - dop.red.) i konkurencja dla innych.
Liczy Pan na wielu młodych zawodników. Co sądzi Pan o ,,młodych wilkach'' Barcy?
Posiadanie kopalni talentów (szkółki - dop. red.) jest bardzo ważne. Obecnie jest kilku zawodników robiących spore postępy, może więc dostaną szansę na grę w pierwszej drużynie. Przyszłościowa polityka klubu musi opierać się na posiadaniu szkółki piłkarskiej, w której będzie szkolić się młodzież tak by pewnego dnia wybiegli w pierwszej 11-tce.
Kto będzie najgroźniejszy w La Liga?
Dla nas każdy. Zremisowaliśmy na swoim terenie z Sevillą, co nasuwa wniosek, że liga jest bardzo wyrównana i nie ma w niej słabeuszy. Nikt nie wygra swoich meczy dużą różnicą bramek. Musimy być przygotowani na cierpienie i walkę pod każdym względem, ponieważ wszystkie spotkania będą bardzo trudne. Hiszpańska liga jest mocna i wyrównana.
Czy chciałby się Pan zapisać złotą czcionką na kartach historii Barcelony, podobnie jak Pana rodak Johan Cruyff?
Mam nadzieję, że uda mi się stworzyć z tych zawodników silną drużynę, która będzie wstanie zdobywać tytuły. To interesuje mnie najbardziej. Naszym celem (jako drużyny - dop. red.) jest zapisać się w historii poprzez zwycięstwa i triumfy.
Rijkaard pożegnał się silnym uściskiem ręki i z uśmiechem na twarzy. To z pewnością zaszczyt pracować z kimś takim jak on w najlepszym klubie świata. Oby osiągnął wiele, ponieważ sukcesy drużyny będą sukcesami wszystkich cules!
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)