Cenny punkt na Mestalla; Valencia - Barcelona 2:2
Nie udało się powtórzyć dobrej gry (i co ważniejsze - wyniku) ze spotkania z Osasuną. Barcelona po raz drugi w tym sezonie straciła punkty, remisując 2:2 na Mestalla z miejscową Valencią. Gwoli sprawiedliwości oddać należy gospodarzom to, że to wynik w pełni zasłużony.
Co bardziej entuzjastycznie nastawieni kibice Barcelony, po oszałamiającym zwycięstwie z Osasuną mogli oczekiwac równie przekonującej wygranej z Valencią. O tym jakże płonne okazały się ich nadzieje, pokazały pierwsze minuty spotkania. Choć Barcelona starała się zdominować przeciwnika, to jednak popularne Nietoperze nie pozostawały dłużne, odpierając ataki przeciwnika. W tym ostatnim względzie piłkarze Emery'ego okazali się skuteczniejsi, kiedy to już w 11. minucie wyszli na prowadzenie. Wydatnie pomógł w tym Éric Abidal, który próbując interweniować po dośrodkowaniu Mathieu, uprzedził Valdésa i skierował piłkę do własnej bramki. Radość gospodarzy nie potrwała jednak długo. Zaledwie chwilę później podopieczni Guardioli doprowadzili do wyrówania. Konkretnie uczynił to Pedro, który wykorzystał wyśmienite, prostopadłe podanie Messiego.
Dwie szybko strzelone bramki jedynie rozochociły obie drużyny do dalszych ataków. Tempo było bardzo szybkie, a kolejne akcje sunęły raz po raz. Efektem tego była kolejna bramka, niestety znów dla gospodarzy. Raz jeszcze przypomniał o sobie Mathieu, który ponownie dośrodkował piłkę z lewej strony. Futbolówka minęła jeszcze Abidala, a Pablo Hernández nie miał najmniejszych problemów z umieszczeniem jej w bramce. Gol wyraźnie dodał animuszu zawodnikom Valencii, którzy bez kompleksów poczynali sobie z Barceloną. Z czasem gra się wyrównała, a Barça próbowała swoich szans, choć szczelne szeregi defensywy Valencii nie pozwalały na zbyt wiele, skutecznie rozbijając akcje rywala. Należy przy okazji wyróżnić pressing w wykonaniu gospodarzy, którzy ani na krok nie odstępowali podopiecznych Guardioli . W 40. minucie powinno być 3:1. O tym, dlaczego tak się nie stało, warto zapytać Soldado, który z metra nie wpakował piłki do pustej bramki. W tej akcji we znaki dał się ponownie (!) Mathieu, który uciekł obrońcom Barcelony. Chwilę później arbiter zakończył pierwszą - słabą w wykonaniu podopiecznych Guardioli - połowę.
Druga połowa - wbrew oczekiwaniom sympatyków Barçy - nie rozpoczęła się wcale od ataków gości. Bynajmniej. To piłkarze Valencii mieli doskonałą okazję do podwyższenia wyniku. W 51. minucie akcja gospodarzy, tym razem przeprowadzona prawą stroną zakończyła się dobrym dośrodkowaniem i tylko dużemu szczęściu piłkarze Guardioli mogą zawdzięczyć to, że nie stracili kolejnego gola. Niewidoczny był Messi, bezproduktywny Fábregas, słabo współpracowała ze sobą linia pomocy, a obrona wciąż poczynała sobie niepewnie. W odpowiedzi na to Guardiola zdecydował się na zmianę. Strzelca bramki Pedro zastąpił dobrze znany przecież na Mestalla, David Villa. Chwilę później Puyola zmienił Thiago. Po drugiej stronie, zawodnicy Valencii pieczołowicie konstruowali swoje akcje, szanując pilkę i cierpliwie rozgrywając ją między sobą. Nie przekładało się to jednak na kolejne okazje bramkowe.
Wyraźnie spadło też tempo spotkania, trudno się jednak temu dziwić, w końcu podopieczni Emery'ego mieli rezultat, który w pełni ich satysfakcjonował. W 68. minucie świetnie pokazał się Mascherano, który z 30 metrów zdecydował się na uderzenie, niestety piłka tylko musnęła poprzeczkę. Kolejne - dość niemrawe - ataki Barcelony nie przynosiły pożądanego efektu, choć piłkarze ze stolicy Katalonii wraz z upływem kolejnych minut zaczęli dominować nad przeciwnikiem, który nastawił się jedynie na kontry. Taktyka ta mogła się zemścić w 74. minucie, kiedy to przed ogromną szansą stanął Messi. Argentyńczyk otrzymał świetne podanie w środku pola, pognał przed siebie, jednak w ostatniej fazie za daleko wypuścił sobie piłkę, czym umożliwił interwencję bramkarzowi gospodarzy. Co nie udało się Messiemu, dwie minuty później uczynił Fábregas. Ten ostatni wykorzystał kapitalne, pół-górne podanie od ..Messiego i pewnym strzałem pokonał bezradnego Guaitę. W ostatnich minutach to piłkarze Guardioli byli zdecydowanie aktywniejsi i bliżsi zdobycia bramki. Dość powiedzieć, że w 89. minucie trzykrotnie mogli pokonać golkipera gospodarzy. Najbliżej tego był Villa, który stanął oko w oko z Guaitą, górą w tym pojedynku był jednak ten ostatni. Już w doliczonym czasie gry, Valencia zmuszona była grać w osłabieniu po czerwonej kartce dla Alby. Chwilę później arbiter zakończył spotkanie.
Ostatecznie Barcelonie nie udało się odskoczyć Realowi, który dość niespodziewanie zremisował dziś z przedostatnim Racingiem Santander. Beznadziejna w pierwszej połowie Barca, w drugiej części spotkania odrodziła się i uratowała punkt w spotkaniu z Valencią. Niezwykle ciekawe spotkanie na Mestalla zakończyło się sprawiedliwym remisem 2:2.
Bramki:
1:0 Abidal (sam.) 11'
1:1 Pedro 14'
2:1 Pablo 23'
2:2 Fábregas 77'
Valencia CF: Guaita; Miguel, Rami, Víctor Ruiz, Mathieu; Albelda, Banega, Tino Costa, Pablo; Piatti i Soldado
FC Barcelona: Valdés, Alves, Mascherano, Puyol, Abidal, Xavi, Busquets, Keita, Cesc, Messi i Pedro
Rezerwowi: Pinto, Afellay, Adriano, Fontàs, Thiago, Villa, Maxwell
Bramki:
Co bardziej entuzjastycznie nastawieni kibice Barcelony, po oszałamiającym zwycięstwie z Osasuną mogli oczekiwac równie przekonującej wygranej z Valencią. O tym jakże płonne okazały się ich nadzieje, pokazały pierwsze minuty spotkania. Choć Barcelona starała się zdominować przeciwnika, to jednak popularne Nietoperze nie pozostawały dłużne, odpierając ataki przeciwnika. W tym ostatnim względzie piłkarze Emery'ego okazali się skuteczniejsi, kiedy to już w 11. minucie wyszli na prowadzenie. Wydatnie pomógł w tym Éric Abidal, który próbując interweniować po dośrodkowaniu Mathieu, uprzedził Valdésa i skierował piłkę do własnej bramki. Radość gospodarzy nie potrwała jednak długo. Zaledwie chwilę później podopieczni Guardioli doprowadzili do wyrówania. Konkretnie uczynił to Pedro, który wykorzystał wyśmienite, prostopadłe podanie Messiego.
Dwie szybko strzelone bramki jedynie rozochociły obie drużyny do dalszych ataków. Tempo było bardzo szybkie, a kolejne akcje sunęły raz po raz. Efektem tego była kolejna bramka, niestety znów dla gospodarzy. Raz jeszcze przypomniał o sobie Mathieu, który ponownie dośrodkował piłkę z lewej strony. Futbolówka minęła jeszcze Abidala, a Pablo Hernández nie miał najmniejszych problemów z umieszczeniem jej w bramce. Gol wyraźnie dodał animuszu zawodnikom Valencii, którzy bez kompleksów poczynali sobie z Barceloną. Z czasem gra się wyrównała, a Barça próbowała swoich szans, choć szczelne szeregi defensywy Valencii nie pozwalały na zbyt wiele, skutecznie rozbijając akcje rywala. Należy przy okazji wyróżnić pressing w wykonaniu gospodarzy, którzy ani na krok nie odstępowali podopiecznych Guardioli . W 40. minucie powinno być 3:1. O tym, dlaczego tak się nie stało, warto zapytać Soldado, który z metra nie wpakował piłki do pustej bramki. W tej akcji we znaki dał się ponownie (!) Mathieu, który uciekł obrońcom Barcelony. Chwilę później arbiter zakończył pierwszą - słabą w wykonaniu podopiecznych Guardioli - połowę.
Druga połowa - wbrew oczekiwaniom sympatyków Barçy - nie rozpoczęła się wcale od ataków gości. Bynajmniej. To piłkarze Valencii mieli doskonałą okazję do podwyższenia wyniku. W 51. minucie akcja gospodarzy, tym razem przeprowadzona prawą stroną zakończyła się dobrym dośrodkowaniem i tylko dużemu szczęściu piłkarze Guardioli mogą zawdzięczyć to, że nie stracili kolejnego gola. Niewidoczny był Messi, bezproduktywny Fábregas, słabo współpracowała ze sobą linia pomocy, a obrona wciąż poczynała sobie niepewnie. W odpowiedzi na to Guardiola zdecydował się na zmianę. Strzelca bramki Pedro zastąpił dobrze znany przecież na Mestalla, David Villa. Chwilę później Puyola zmienił Thiago. Po drugiej stronie, zawodnicy Valencii pieczołowicie konstruowali swoje akcje, szanując pilkę i cierpliwie rozgrywając ją między sobą. Nie przekładało się to jednak na kolejne okazje bramkowe.
Wyraźnie spadło też tempo spotkania, trudno się jednak temu dziwić, w końcu podopieczni Emery'ego mieli rezultat, który w pełni ich satysfakcjonował. W 68. minucie świetnie pokazał się Mascherano, który z 30 metrów zdecydował się na uderzenie, niestety piłka tylko musnęła poprzeczkę. Kolejne - dość niemrawe - ataki Barcelony nie przynosiły pożądanego efektu, choć piłkarze ze stolicy Katalonii wraz z upływem kolejnych minut zaczęli dominować nad przeciwnikiem, który nastawił się jedynie na kontry. Taktyka ta mogła się zemścić w 74. minucie, kiedy to przed ogromną szansą stanął Messi. Argentyńczyk otrzymał świetne podanie w środku pola, pognał przed siebie, jednak w ostatniej fazie za daleko wypuścił sobie piłkę, czym umożliwił interwencję bramkarzowi gospodarzy. Co nie udało się Messiemu, dwie minuty później uczynił Fábregas. Ten ostatni wykorzystał kapitalne, pół-górne podanie od ..Messiego i pewnym strzałem pokonał bezradnego Guaitę. W ostatnich minutach to piłkarze Guardioli byli zdecydowanie aktywniejsi i bliżsi zdobycia bramki. Dość powiedzieć, że w 89. minucie trzykrotnie mogli pokonać golkipera gospodarzy. Najbliżej tego był Villa, który stanął oko w oko z Guaitą, górą w tym pojedynku był jednak ten ostatni. Już w doliczonym czasie gry, Valencia zmuszona była grać w osłabieniu po czerwonej kartce dla Alby. Chwilę później arbiter zakończył spotkanie.
Ostatecznie Barcelonie nie udało się odskoczyć Realowi, który dość niespodziewanie zremisował dziś z przedostatnim Racingiem Santander. Beznadziejna w pierwszej połowie Barca, w drugiej części spotkania odrodziła się i uratowała punkt w spotkaniu z Valencią. Niezwykle ciekawe spotkanie na Mestalla zakończyło się sprawiedliwym remisem 2:2.
Bramki:
1:0 Abidal (sam.) 11'
1:1 Pedro 14'
2:1 Pablo 23'
2:2 Fábregas 77'
Valencia CF: Guaita; Miguel, Rami, Víctor Ruiz, Mathieu; Albelda, Banega, Tino Costa, Pablo; Piatti i Soldado
FC Barcelona: Valdés, Alves, Mascherano, Puyol, Abidal, Xavi, Busquets, Keita, Cesc, Messi i Pedro
Rezerwowi: Pinto, Afellay, Adriano, Fontàs, Thiago, Villa, Maxwell
Bramki:
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (981)