Sezon czas zacząć; Real - Barcelona 22:00 CET
Już na początku sezonu 2011/2012 kibice na całym świecie obejrzą jeden z najbardziej oczekiwanych spektakli. Co więcej, odbędzie się on w dwóch odsłonach, więc emocji z pewnością nie zabraknie. Pierwsza z nich odbędzie się dziś wieczorem na Estadio Santiago Bernabéu, a aktorami będą piłkarze Realu Madryt i FC Barcelony.
Stawką dwumeczu jest oczywiście Superpuchar Hiszpanii. Jak co roku, o trofeum walczy zdobywca Mistrzostwa Hiszpanii (w tym wypadku Barcelona) oraz zwycięzca krajowego pucharu (Real Madryt). Co ciekawe, w walce o to trofeum obie drużyny zmierzą się po raz piąty w historii, która dla Barcelony jest niestety bolesna - nie udało się jej ani razu zdobyć Superpucharu, grając przeciwko Realowi. Nadszedł chyba najlepszy czas, by tę historię odmienić!
Piłkarze obu ekip traktują Superpuchar niezwykle poważnie, o czym świadczą wypowiedzi kluczowych zawodników zarówno Realu, jak i Barcelony. "Będziemy gotowi na Barcelonę" - powiedział gwiazdor Królewskich, Cristiano Ronaldo. W odpowiedzi Andrés Iniesta dał jasno do zrozumienia, że Barcelona nie zamierza "przejść obok" dwumeczu o Superpuchar Hiszpanii. "Nie odpuścimy na Bernabéu" - przyznał. O solidnym przygotowaniu do dwumeczu mogą świadczyć również wypowiedzi Mourinho czy Guardioli, którzy wypowiadali się o rywalu z szacunkiem, podkreślając jednocześnie własne atuty.
Jakie zatem one są? Czego można spodziewać się po Realu, czego natomiast po Barcelonie? Gospodarz pierwszego meczu, ekipa z Madrytu, imponował formą podczas presezonu. Pewnie wygrał wszystkie swoje spotkania, prezentując świetny futbol. Szczególne słowa uznania należą się Ronaldo oraz Benzemie, którzy potwierdzili w meczach sparingowych, że znajdują się w wyśmienitej dyspozycji. Sęk w tym, że Królewscy rozgrywali swoje sparingi z ekipami zdecydowanie słabszymi niż Barcelona, posiadającymi znacznie gorszą defensywę. Nie znaczy to jednak, że napastników Realu można traktować z przymrużeniem oka - to świetni piłkarze, którzy są w stanie sforsować każdą obronę świata.
Barcelona z kolei prezentowała się w grach sparingowych różnie. Po zwycięstwie w turnieju Audi Cup przyszła pora na wyjazd do USA, gdzie piłkarzom Pepa Guardioli wiodło się ze zmiennym szczęściem. Szkoleniowiec z Santpedor uspokajał jednak, że wyniki są sprawą drugorzędną, a z gry jest zadowolony. Objawieniem presezonu okazał się młody Thiago Alcántara, który przebojem wdarł się do pierwszego składu i pokazał, że za kilka lat, a może znacznie wcześniej, może stać się następcą Xaviego lub Iniesty.
Obie ekipy dokonały w letnim oknie transferowym zakupów. Gospodarze pierwszego meczu ściągnęli do siebie takich graczy jak Coentrão, Şahin czy Altintop. Fani Królewskich mają nadzeję zobaczyć na murawie szczególnie tego pierwszego piłkarza, który wcześniej czarował swoimi zagraniami w lizbońskiej Benfice. Barcelona z kolei dokonała 4 ważnych transferów: dwa z nich, tak zwane transfery wewnętrzne, to miejsce w pierwszej drużynie dla Thiago oraz Fontàsa. Dwa następne to transfery na skalę światową: pozyskanie Alexisa Sáncheza oraz Ceska Fàbregasa. O ile Chilijczyk ma szansę na debiut w drużynie Barcelony, o tyle Fabs z pewnością nie pojawi się dziś na murawie, ponieważ Arsenal wciąż zwleka z oficjalnym potwierdzeniem transferu. Mało prawdopodobne jest również, że obejrzymy go w środowym rewanżu.
Trenerzy obu ekip będą mieli do dyspozycji praktycznie najsilniejsze jedenastki. Do składu Realu załapał się Sergio Ramos, który leczył ostatnio uraz pleców. Jak już pisałem wyżej, szansę na debiut będzie miał nowy nabytek madryckiego klubu, Coentrão. Poza składem znaleźli się Granero oraz dwa inne transfery Realu - Şahin i Altintop. Pep Guardiola zdecydował się natomiast na powołanie wszystkich graczy z pierwszej drużyny oraz trzech piłkarzy Barcelony B. Na liście powołanych są między innymi Puyol i Xavi, których występ stoi pod dość dużym znakiem zapytania.
Jak typują bukmacherzy? Dają oni minimalnie większe szanse na wygraną gospodarzom. Za każdą postawioną na nich złotówkę otrzymać można 2,40 zł. Jeśli zdecydujemy się wytypować zwycięstwo Barcelony, za 1 zł dostaniemy 2,65 zł, natomiast w przypadku remisu otrzymamy 3,25 zł, stawiając złotówkę.
Chociaż historia meczów Barcelony z Realem o Superpuchar Hiszpanii nie jest dla Katalończyków radosna, warto przytoczyć na koniec kilka statystyk, które są jak najbardziej na korzyść Barçy. Otóż z obecnym szkoleniowcem, Josépem Guardiolą, Barcelona nie poległa jeszcze na Santiago Bernabéu. Wszyscy pamiętamy chociażby fantastyczne 2:6 sprzed 2 lat czy wspaniałe 0:2 z zeszłego sezonu. Kolejne dwie statystyki dotyczą już Leo Messiego, największego cracka Katalończyków. Otóż w meczach o Superpuchar Hiszpanii zdobył on już pięć bramek i wraz z José Maríą Bakero dzierży tytuł najskuteczniejszego gracza w historii Barcelony w tych rozgrywkach. Jeśli jutro lub w środę trafi do siatki, obejmie prowadzenie samodzielnie. I jeszcze jedno: w ostatnich czterech meczach na Santiago Bernabéu argentyński gwiazdor Barcelony zdobył aż sześć bramek. To świetny wynik, który pozwala przypuszczać, że również dziś wieczorem Leo Messi znajdzie sposób, by pokonać Ikera Casillasa.
[źródło: Własne/fot.Sport]
Stawką dwumeczu jest oczywiście Superpuchar Hiszpanii. Jak co roku, o trofeum walczy zdobywca Mistrzostwa Hiszpanii (w tym wypadku Barcelona) oraz zwycięzca krajowego pucharu (Real Madryt). Co ciekawe, w walce o to trofeum obie drużyny zmierzą się po raz piąty w historii, która dla Barcelony jest niestety bolesna - nie udało się jej ani razu zdobyć Superpucharu, grając przeciwko Realowi. Nadszedł chyba najlepszy czas, by tę historię odmienić!
Piłkarze obu ekip traktują Superpuchar niezwykle poważnie, o czym świadczą wypowiedzi kluczowych zawodników zarówno Realu, jak i Barcelony. "Będziemy gotowi na Barcelonę" - powiedział gwiazdor Królewskich, Cristiano Ronaldo. W odpowiedzi Andrés Iniesta dał jasno do zrozumienia, że Barcelona nie zamierza "przejść obok" dwumeczu o Superpuchar Hiszpanii. "Nie odpuścimy na Bernabéu" - przyznał. O solidnym przygotowaniu do dwumeczu mogą świadczyć również wypowiedzi Mourinho czy Guardioli, którzy wypowiadali się o rywalu z szacunkiem, podkreślając jednocześnie własne atuty.
Jakie zatem one są? Czego można spodziewać się po Realu, czego natomiast po Barcelonie? Gospodarz pierwszego meczu, ekipa z Madrytu, imponował formą podczas presezonu. Pewnie wygrał wszystkie swoje spotkania, prezentując świetny futbol. Szczególne słowa uznania należą się Ronaldo oraz Benzemie, którzy potwierdzili w meczach sparingowych, że znajdują się w wyśmienitej dyspozycji. Sęk w tym, że Królewscy rozgrywali swoje sparingi z ekipami zdecydowanie słabszymi niż Barcelona, posiadającymi znacznie gorszą defensywę. Nie znaczy to jednak, że napastników Realu można traktować z przymrużeniem oka - to świetni piłkarze, którzy są w stanie sforsować każdą obronę świata.
Barcelona z kolei prezentowała się w grach sparingowych różnie. Po zwycięstwie w turnieju Audi Cup przyszła pora na wyjazd do USA, gdzie piłkarzom Pepa Guardioli wiodło się ze zmiennym szczęściem. Szkoleniowiec z Santpedor uspokajał jednak, że wyniki są sprawą drugorzędną, a z gry jest zadowolony. Objawieniem presezonu okazał się młody Thiago Alcántara, który przebojem wdarł się do pierwszego składu i pokazał, że za kilka lat, a może znacznie wcześniej, może stać się następcą Xaviego lub Iniesty.
Obie ekipy dokonały w letnim oknie transferowym zakupów. Gospodarze pierwszego meczu ściągnęli do siebie takich graczy jak Coentrão, Şahin czy Altintop. Fani Królewskich mają nadzeję zobaczyć na murawie szczególnie tego pierwszego piłkarza, który wcześniej czarował swoimi zagraniami w lizbońskiej Benfice. Barcelona z kolei dokonała 4 ważnych transferów: dwa z nich, tak zwane transfery wewnętrzne, to miejsce w pierwszej drużynie dla Thiago oraz Fontàsa. Dwa następne to transfery na skalę światową: pozyskanie Alexisa Sáncheza oraz Ceska Fàbregasa. O ile Chilijczyk ma szansę na debiut w drużynie Barcelony, o tyle Fabs z pewnością nie pojawi się dziś na murawie, ponieważ Arsenal wciąż zwleka z oficjalnym potwierdzeniem transferu. Mało prawdopodobne jest również, że obejrzymy go w środowym rewanżu.
Trenerzy obu ekip będą mieli do dyspozycji praktycznie najsilniejsze jedenastki. Do składu Realu załapał się Sergio Ramos, który leczył ostatnio uraz pleców. Jak już pisałem wyżej, szansę na debiut będzie miał nowy nabytek madryckiego klubu, Coentrão. Poza składem znaleźli się Granero oraz dwa inne transfery Realu - Şahin i Altintop. Pep Guardiola zdecydował się natomiast na powołanie wszystkich graczy z pierwszej drużyny oraz trzech piłkarzy Barcelony B. Na liście powołanych są między innymi Puyol i Xavi, których występ stoi pod dość dużym znakiem zapytania.
Jak typują bukmacherzy? Dają oni minimalnie większe szanse na wygraną gospodarzom. Za każdą postawioną na nich złotówkę otrzymać można 2,40 zł. Jeśli zdecydujemy się wytypować zwycięstwo Barcelony, za 1 zł dostaniemy 2,65 zł, natomiast w przypadku remisu otrzymamy 3,25 zł, stawiając złotówkę.
Chociaż historia meczów Barcelony z Realem o Superpuchar Hiszpanii nie jest dla Katalończyków radosna, warto przytoczyć na koniec kilka statystyk, które są jak najbardziej na korzyść Barçy. Otóż z obecnym szkoleniowcem, Josépem Guardiolą, Barcelona nie poległa jeszcze na Santiago Bernabéu. Wszyscy pamiętamy chociażby fantastyczne 2:6 sprzed 2 lat czy wspaniałe 0:2 z zeszłego sezonu. Kolejne dwie statystyki dotyczą już Leo Messiego, największego cracka Katalończyków. Otóż w meczach o Superpuchar Hiszpanii zdobył on już pięć bramek i wraz z José Maríą Bakero dzierży tytuł najskuteczniejszego gracza w historii Barcelony w tych rozgrywkach. Jeśli jutro lub w środę trafi do siatki, obejmie prowadzenie samodzielnie. I jeszcze jedno: w ostatnich czterech meczach na Santiago Bernabéu argentyński gwiazdor Barcelony zdobył aż sześć bramek. To świetny wynik, który pozwala przypuszczać, że również dziś wieczorem Leo Messi znajdzie sposób, by pokonać Ikera Casillasa.
[źródło: Własne/fot.Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (306)