Sid Lowe: Sergio Busquets, Barçy najlepszy aktor drugoplanowy (cz. 1)

challenger

14 czerwca 2011, 11:59

52 komentarze
Poniżej pierwsza część felietonu Sida Lowe'a* o najszerzej komentowanym uczestniku niedawnego finału LM, Sergio Busquetsie. Artykuł ukazał się w przededniu meczu, 27.05.


Podstawowy pomocnik hiszpańskich Mistrzów Świata jest dumny, że w klubie może zabezpieczać swoich kolegów, nad grą których zachwyca się obecnie cały świat. Duma ta sprawia, że Busquetsowi nie przeszkadza, że jego gra i wkład w triumfy drużyny wywołuje znacznie mniej emocji.


Większość ludzi nie lubi Sergio Busquetsa. Ale Pep Guardiola i Vicente del Bosque, jego trenerzy w klubie i reprezentacji, nie są "większością ludzi". Podobnie jak jego klubowi partnerzy z Barcelony. Na Camp Nou opinia większości nikogo nie obchodzi. A już na pewno nie samego piłkarza, nie w przededniu finału Ligi Mistrzów, na który wraz z kolegami ciężko pracował przez cały sezon.

"Musisz być bardzo szczęśliwy, że po tym wszystkim możesz spokojnie przygotowywać się do tego finału Ligi Mistrzów?" Zapytany Katalończyk nie zwleka z odpowiedzią: "Sí, muy contento." Nie mówi nic więcej, lecz surowym wzrokiem wpatruje się gdzieś daleko.

Busquets nie chce mówić o teatrze ani rasizmie, o wniosku Realu Madryt ani decyzji UEFA. Nie chce dyskutować o dochodzeniu europejskiej federacji, którego efekt końcowy mógł odebrać pomocnikowi Barçy grę w najważniejszym meczu sezonu, ani o tym, że powód zakończenia postępowania w jego sprawie dotyczącej domniemanego nazwania Brazylijczyka Marcelo "mono", "małpą" - określono jako "brak dowodów". Nie zamierza komentować pomówień ani oskarżeń.

Teraz Sergio Busquets jest tylko zadowolony, że może grać. Nie jest w tym jedyny - spokojniejsi są jego koledzy z drużyny i fani. Stosunek klubu do zaistniałej sytuacji - walka o udowodnienie trybunałowi UEFA, że zarzucane piłkarzowi słowa nie padły - mógłby być mniej gorliwy, gdyby na szali nie było finału Ligi Mistrzów... Albowiem jedną z niewielu rzeczy, których o Busquetsie nie powiedziano w ostatnim czasie, jest ta, która w sobotni wieczór będzie tak naprawdę najistotniejsza - że to bardzo dobry piłkarz. Prawdę powiedziawszy, dla swojej drużyny, absolutnie kluczowy.

Jeśli wielu nie znosi Busquetsa, to z pewnością nie należą do nich ci, którzy z młodym pomocnikiem współpracują. Mało tego, oni go podziwiają. Szanują i doceniają. Del Bosque i Guardiola długo go bronili i wierzyli w jego umiejętności jeszcze w czasach, gdy wątpiono nie tylko w boiskową osobowość Busquetsa, ale przede wszystkim w jego umiejętności. Widzieli w nim coś, czego nie dostrzegali inni. Nawet dziś to najmniej i najrzadziej chwalony piłkarz Barcelony.

Tylko do momentu, gdy o opinię zapytasz jego kolegów z boiska.

Swoje zadania na boisku precyzyjnie opisuje sam Busquets: "Ludzie, którzy nie rozumieją futbolu, nie doceniają i nie lubią mojej gry, ale ja ją lubię. Reszta drużyny widzi, jakie mam zadania, i docenia to. To, co robię na boisku, jest konieczne." Owszem, "konieczne", "każda drużyna potrzebuje takiego piłkarza" itd. - ale słowa te nie oddają nawet w połowie znaczenia Busquetsa w zespole Guardioli.

Sergio, syn byłego bramkarza Dream Teamu i trenera bramkarzy, Carlosa, rozpoczął sezon 2008-2009 w Santa Eulalia, na przygotowaniach z Barceloną B. Skończył go w Rzymie, wznosząc Puchar Mistrzów jako członek podstawowego składu mistrzowskiej drużyny. Było to trzecie trofeum w tym wyjątkowym Tryplecie, pierwszym w historii hiszpańskiej piłki. Kolejnego lata Busi znalazł się w samolocie lecącym do RPA będąc członkiem ekipy zmierzającej na Mundial. Przed rozpoczęciem turnieju, bardzo niewiele osób widziało młodego pomocnika w podstawowym składzie - a już na pewno nie obok Xabiego Alonso. Powszechnie sądzono, że w drużynie jednego z faworytów mistrzostw, mającej doskonałego bramkarza i znakomitą linię obrony - nie ma potrzeby grania dwoma defensorami w środku pola. Del Bosque nie podzielał tej opinii. Busquets opuszczał turniej jako mistrz świata. Może jego postawa w turnieju to za mało do zostania bożyszczem tłumów (aczkolwiek zdaniem wielu komentatorów był najlepszym zawodnikiem turnieju młodego pokolenia), ale wystarczyło, by uciszyć wątpiących w jego talent.

"Gdybym mógł być jakimkolwiek piłkarzem świata, chciałbym być Sergio Busquetsem", stwierdził Del Bosque na samym początku turnieju. "On potrafi zrobić na boisku wszystko, a przy tym zawsze gra dla drużyny. Pomaga gdzie tylko może, chętnie dzieli się piłką, jako pierwszy daje kolegom impuls do ataku. Z nim gra całej drużyny wygląda spójniej. Gdy Busquets jest na boisku, nasz futbol jest lepszy."

Rolę Sergio Xavi Hernández opisuje jako "fundamentalną". Dodaje: "Busi dostrzega Cię szybko, a przy tym zawsze wybiera najprostszą opcję. Wyśmienicie czyta grę i precyzyjnie dystrybuuje piłkę, w jak najmniejszej ilości dotknięć jak to tylko możliwe."

"To skarb dla każdego trenera. Tempo jego podań jest doskonałe, jest poza tym typem piłkarza, któremu nie musisz tłumaczyć wiele. Wystawiasz go na jego pozycji, a on po prostu gra", mówi Johan Cruyff. Trudno o lepszy komplement. Cruyff to przecież ojciec dzisiejszego modelu i stylu gry Barçy, a jako trener dokonał z Guardiolą tego, co Guardiola zrobił z Busquetsem. Bez żadnych wątpliwości wprowadził młodego pomocnika do pierwszej drużyny.



* Simon "Sid" Lowe, PhD - angielski dziennikarz sportowy. Pisze dla The Guardian, Sports Illustrated, World Soccer, FourFourTwo i The Telegraph. Jeden z najbardziej opiniotwórczych znawców ligi hiszpańskiej, fragmenty jego artykułów z uznaniem cytują m.in. goal.com i ESPN.com. Współprowadzi bądź regularnie gości w magazynach piłkarskich emitowanych przez telewizje hiszpańskie, amerykańskie i azjatyckie. Zdobywca nagrody dla Najlepszego Dziennikarza Piłkarskiego 2010 portalu Soccerlens za "wybitne relacjonowanie w minionym roku wydarzeń w hiszpańskim futbolu". Udziela się niekiedy dla Real Madrid TV, był też tłumaczem Steve'a McManamana, Davida Beckhama, Michaela Owena i Thomasa Gravesena w Realu. Od wielu lat mieszka w Madrycie.


/Część druga ukaże się pod koniec tygodnia/


[źródło: Guardian.co.uk; Foto: Reuters]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (52)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze