Podsumowanie stycznia: pomoc i atak
Kontynuując ponownie zainicjowany na łamach fcbarca.com cykl podsumowań miesiąca przez Hering i Szafarza, przechodzimy do przekroju dokonań pomocników i napastników.
Autor: Hering
Edycja: challenger
POMOC
Ustawienia pomocy:
02.01.2011 - FC Barcelona 2:1 Levante UD - Mascherano (50' Thiago), Xavi, Iniesta; 64' Keita
05.01.2011 - Athletic Club 1:1 FC Barcelona - Busquets, Xavi, Keita; 61' Iniesta
08.01.2011 - Deportivo La Coruña 0:4 FC Barcelona - Mascherano, Iniesta (81' Thiago), Keita
12.01.2011 - FC Barcelona 5:0 Real Betis - Busquets, Xavi, Iniesta; 74' Keita
16.01.2011 - FC Barcelona 4:1 Málaga CF - Busquets, Xavi, Iniesta (81' Afellay)
19.01.2011 - Real Betis 3:1 FC Barcelona - Mascherano, Xavi (78' Busquets), Keita
22.01.2011 - FC Barcelona 3:0 Racing Santander - Busquets, Xavi (68' Keita), Iniesta
26.01.2011 - FC Barcelona 5:0 UD Almería - Mascherano, Xavi (73' Keita), Iniesta
29.01.2011 - Hércules Alicante 0:3 FC Barcelona - Busquets, Xavi (88' Keita), Iniesta (89' Afellay)
Czyściciele:
Busquets - ocena: 6.67; na boisku: 553 min.
Mascherano - ocena: 6.5; na boisku: 319 min.
Keita - ocena: 5.86; na boisku: 353 min.
Styczeń zakończył się sfinalizowaniem jednego ze strategicznych planów transferowych Dumy Katalonii, a konkretnie: przedłużeniem kontraktu z jej podstawowym pivotem, Sergio Busquetsem. Jeśli chodzi o grę, na przestrzeni miesiąca obyło się bez fajerwerków ze strony tego wciąż młodego wychowanka. Należy wyróżnić nad wyraz efektywną postawę w meczu przeciwko Levante, w którym udało mu się zupełnie zdominować środek pola. Kilka dni później przyszło jednak starcie z Bilbao, w którym Baskowie dobitnie wykazali, dlaczego do zespołu - w ramach przeciwwagi dla młodziana - został sprowadzony Javier Mascherano, pauzujący w tym spotkaniu z powodu grypy. Argentyńczyk jest w pewnych elementach absolutną antytezą protegowanego Guardioli. Lata występów w Premier League nauczyły go bez zająknięcia znosić szturchnięcia i kopniaki, jego interwencje są też o wiele bardziej zdecydowane.
W przypadku tych dwóch zawodników jedynym słusznym przymiotnikiem wydaje się być jednak "różny", ponieważ obaj bez wątpienia należą do światowej czołówki defensywnych pomocników, ale... inaczej. Jak przyznaje sam Mascherano, wiele jeszcze może, a wręcz musi nauczyć się od młodszego kolegi, by być w pełni przystosowanym do stylu gry Blaugrany. W obliczu zbliżającej się wielkimi krokami fazy pucharowej Ligi Mistrzów cieszy fakt, że nie postanowiono promować canteranos za wszelką cenę. Pozwalało to kolekcjonować minuty byłemu graczowi Liverpoolu, co może okazać się bezcenne w kontekście bezpardonowej walki o najwyższe cele w końcowej fazie sezonu - twardości w grze defensywnej uczyć może z kolei on Busquetsa. Najlepszym występem Javiera w styczniu był z pewnością mecz na El Riazor, w którym popularny "Masche" dzielił i rządził w środku pola. Dwa kolejne spotkania nie pozostawiły złudzeń, kto jest w zespole rezerwowym - Argentyńczyk nie powąchał nawet murawy. Przy okazji należy zwrócić ogromną uwagę na fakt, że w porównaniu z jesienią, argentyński defensywny pomocnik gra dużo bardziej odpowiedzialnie, styczniu nie otrzymał żadnej żółtej kartki. Busquets uzbierał w tym samym czasie aż trzy żółte kartoniki.
Z kolei Malijczyk Seydou Keita wydaje się czuć na boisku znacznie pewniej, kiedy zaczyna mecz w podstawowym składzie. Bohater - obok Abidala i Pedro - boju na San Mamés świetnie wywiązywał się ze swoich zadań również w rywalizacji z Deportivo. Natomiast w przypadku porażki w Sewilli zawiodły po prostu wszystkie elementy barcelońskiej układanki. Kiedy Seudou wchodzi z ławki, znacznie ciężej jest mu wykazać się swoim największym atutem - pracowitością. Przychodzą jednak spotkania, kiedy to Malijczyk jest wentylem bezpieczeństwa katalońskiej machiny, aniołem-stróżem niewysokich magików, specem od tej najbardziej niewdzięcznej, bo niewidocznej roboty. Co ciekawe, jako zmiennik Malijczyk dwukrotnie dopełniał manity, strzelając na Camp Nou najpierw Betisowi po asyście Iniesty, później zaś niczym rasowy snajper kończąc piękne podanie Messiego przeciwko Almeríi. To dobry prognostyk na pozostałą część sezonu
Kreatorzy:
Xavi - ocena: 6.57; na boisku: 652 min.
Iniesta - ocena: 7.13; na boisku: 640 min.
Trudno opisać postawę Xaviego Hernándeza w styczniu inaczej niż słowem "efektywność". Mimo widocznych na początku nowego roku niemal w każdym ruchu oznak przemęczenia, kataloński rozgrywający zdołał uciułać sześć asyst, dorównując w tym elemencie na przestrzeni miesiąca Alvesowi i Messiemu. W żadnym spotkaniu nie schodził poniżej swojego standardowego poziomu, włączając w to nieudany dla większości kolegów mecz w Sewilli. Albowiem mężczyznę poznaje się jednak po tym jak kończy, a nie jak zaczyna, Generał najlepszą formę zachował na ostatnie dni miesiąca, będąc niewątpliwym bohaterem wyjazdowych potyczek z Almeríą i Hérculesem. Nie wypada też pozostawić bez echa faktu pobicia przez Xaviego klubowego rekordu wszech czasów jeśli chodzi o liczbę występów w barwach blaugrana, a także konieczności częstszego noszenia kapitańskiej opaski pod nieobecność Puyola. Obowiązki kapitana pełnił Hernández z dobrym skutkiem, nie raz stając przed arbitrami w roli rzecznika interesów drużyny.
Jeśli styczniowy Xavi to synonim efektywności, Andrés Iniesta był tym, który dbał o fajerwerki. Prócz dużej skuteczności gry, czarował niemal każdym dotknięciem piłki. Pod nieobecność urodzonego w Terassie kolegi cofał się na jego pozycję w głębi boiska i poczynał sobie bardzo efektownie. Jego boiskowa inteligencja umożliwia nie tylko świetne rozgrywanie piłki, ale też jej bardzo ważne odbiory w istotnych momentach meczu. To po nich Andrés zaczynał w styczniu niejeden taniec z piłką. Popisy Don Andrésa w styczniu osiągnęły punkt kulminacyjny w spotkaniu z Málagą. Człowiek-orkiestra. Ogólnie rzecz ujmując, Iniesta był obecny na murawie we wszystkich meczach ligowych, stanowiąc w każdym z nich szczególnie ważne ogniwo zespołu.
Młodzi gniewni:
Thiago - ocena: 7.0: na boisku; 50 min.
Afellay - ocena: 6.5: na boisku; 131 min.
Jeden młody wiekiem, drugi raczej stażem. Mowa oczywiście o Thiago Alcantarze i najnowszym nabytku klubu, Ibrahimie Afellay'u. Ten drugi bywa różnie ustawiany przez Guardiolę, jednak jego tendencja do wracania się po piłkę i operowania w bardzo różnych rejonach boiska pozwala umieścić go w niniejszym gronie.
Potomek Mazinho dobrą postawą na początku nowego roku wywalczył sobie obietnicę włączenia do pierwszego zespołu, bardzo korzystnie prezentując się podczas 40 minut spędzonych na murawie w meczu przeciwko Levante. Wszedł też z ławki w końcówce spotkania na El Riazor, lecz tego wieczora nie udało mu się błysnąć. Kibicom pozostaje tylko mieć nadzieję, że jaki pierwszy mecz, taki cały rok.
Wszechstronny Holender zdążył zaliczyć już kilka debiutów. Szansę na bramkę chciał sobie wypracować od razu w tym oficjalnym, podczas dziewięciu minut rozegranych w A Corunii. W późniejszych meczach Guardiola był wierny swojej filozofii - w spotkaniach z Betisem i Málagą, Ibrahim ponownie przebywał na boisku około dziesięciu minut. Premierowy występ Afellay'a od pierwszej minuty przypadł na najsłabsze ze styczniowych spotkań, czyli na rewanżowy blamaż w Sewilli. Na tle kolegów spisał się Holender więcej niż nieźle. Z pewnością nie można mu odmówić ambicji, chęci i aktywności. Ze szczególnie dobrej strony pokazał się wchodząc z ławki w pierwszym meczu z Almeríą. Jeśli Ibi utrzyma tempo progresu, ma szansę błyskawicznie zdobyć serca cules. I, miejmy nadzieję, zapaść im w pamięć na długo.
ATAK
Ustawienia ataku:
02.01.2011 - FC Barcelona 2:1 Levante UD - Pedro, Bojan (64' Keita), Villa
05.01.2011 - Athletic Club 1:1 FC Barcelona - Messi, Villa (90' Afelllay), Pedro
08.01.2011 - Deportivo La Coruña 0:4 FC Barcelona - Pedro (81' Afellay), Messi, Villa (70' Bojan)
12.01.2011 - FC Barcelona 5:0 Real Betis - Pedro (79' Afellay), Messi (86' Jeffrén), Villa (74' Keita)
16.01.2011 - FC Barcelona 4:1 Málaga CF - Pedro (81' Bojan), Messi, Villa
19.01.2011 - Real Betis 3:1 FC Barcelona - Afellay (78' Abidal), Bojan (86' Jeffrén), Messi
22.01.2011 - FC Barcelona 3:0 Racing Santander - Pedro (80' Bojan), Messi, Villa
26.01.2011 - FC Barcelona 5:0 UD Almería - Pedro, Messi, Villa (66' Afellay)
29.01.2011 - Hércules Alicante 0:3 FC Barcelona - Pedro, Villa (88' Nolito), Messi
MVP:
Messi - ocena: 7.13 - na boisku: 715 min.
Pedro - ocena: 7.13 - na boisku: 682 min.
Villa - ocena: 6.13 - na boisku: 657 min.
Gdzieś w sercu Katalonii żyje sobie skromny chłopak, którego możliwości wydają się nieograniczone, a komentatorom i ekspertom piłkarskim zaczyna powoli brakować słów na określenie skali jego talentu i opisanie rzeczy, których dokonuje na boisku. Po powrocie z obejmującego potyczkę w Walencji urlopu, w styczniu Leo Messi opuścił murawę tylko na ostatnie pięć minut wygranego 5:0 spotkania z Betisem na Camp Nou, już w glorii strzelca trzech bramek. Dziesięć goli i sześć asyst w ośmiu meczach to całkiem imponująca statystyka, należy jednak zaznaczyć, że obok występów fenomenalnych miał nieduży Argentyńczyk i słabsze momenty. Można wręcz - o dziwo! - zauważyć pewną zależność między dyspozycją najlepszego piłkarza świata a postawą zespołu. Jego geniuszu zabrakło, a raczej nie wystarczyło, w dwóch niewygranych pucharowych rewanżach. Niemniej, w każdym ze swoich występów miał Messi wymierny udział w zdobyciu przynajmniej jednej bramki, notując asystę lub gola. Styczeń okrasił też fantastycznym trafieniem z rzutu wolnego w spotkaniu z Deportivo La Coruña.
Niekwestionowany bohater pierwszego noworocznego meczu i żywy dowód na to, jak wiele można zyskać, stawiając na młodzież. Mowa oczywiście o Pedro Rodriguezie, który w każdym styczniowym meczu dawał z siebie sto dwadzieścia procent. Oprócz dwóch decydujących bramek przeciwko Levante, młodzian zaprezentował się z bardzo dobrej strony w batalii na San Mames. Również w jego przypadku dało o sobie znać zmęczenie. W spotkaniu z Deportivo i pierwszej rundzie pojedynku z Betisem koledzy radzili sobie jakoś bez jego pomocy, a skrzydłowy rodem z Teneryfy nawet będąc mniej widoczny strzelał wtedy bramki. Nieznaczny spadek formy szybko został zatarty przez ligowe trafienia w kolejnych czterech spotkaniach. Don Pedro utrzymuje wysoką skuteczność strzelecką, z ośmioma golami plasując się w styczniu na drugim miejscu, tuż za plecami Messiego.
Człowiek o jego reputacji i metce cenowej rozliczany jest głównie z bramek, lecz gdy te mimo wielu prób nie przychodzą, rośnie presja. A z nią - frustracja. Styczeń był dla Davida Villi umiarkowanie łaskawy. Strzelał często, trafiał raczej rzadko. W starciach z Levante i Athletikiem Asturyjczyk zawodził na całej linii, by w kolejnych meczach dwukrotnie asystować, a w końcu zdobyć dwie bramki w popisowym meczu z Málagą. Zaangażowanie drużyny takie, jak w tamtym spotkaniu chcielibyśmy, notabene, obserwować zawsze. Blamaż w Sewilli były gracz Valencii obserwował z ławki rezerwowych, a jego nominalny zmiennik nie dał mu najmniejszych powodów do niepokoju. Ten brak konkurencji również należy uznać za ważny czynnik wpływający na postawę "El Guaje". Ponadto, w styczniu David umocnił się na trzeciej pozycji w klasyfikacji Pichichi i na niekwestionowanym prowadzeniu w rankingu spalonych.
Wieczny talent i najdalsi ławkowicze:
Bojan - ocena: 4.0; na boisku: 189 min.
Jeffrén - ocena: bez oceny; na boisku: 8 min.
Nolito - ocena: bez oceny; na boisku: 2 min.
Styczeń definitywnie nie był miesiącem Bojana Krkicia. Pod nieobecność Messiego młody napastnik dostał szansę występu od pierwszej minuty przeciwko Levante, jednak przez ponad godzinę niewiele zdołał zdziałać. Dał solidną zmianę na El Riazor, zagrał ogony z Málagą i Racingiem, należy go także uczynić współodpowiedzialnym za porażkę z Betisem. Młody Katalończyk wciąż zbyt często jest bezproduktywny i dokonuje nie najlepszych wyborów - decyduje się na indywidualne akcje wtedy, kiedy lepiej byłoby piłkę rozegrać, a unika odpowiedzialności, gdy przydałby się przebłysk. Jak na barcelońską ‘9' zdecydowanie zbyt słabo trzyma się na nogach, brakuje mu też zawziętości.
Całkiem efektowne kilka minut w samej końcówce meczu z Hérculesem Alicante rozegrał Nolito. Z kolei w dwumeczu z Betisem kilka efektownych zagrań widzieliśmy w wykonaniu Jeffréna. Nie zmienia to faktu, że obaj przesiadują na samym końcu barcelońskiej ławki - Guardiola woli stawiać tylko na Bojana.
Pierwszą część Podsumowania stycznia poświęconą obronie znajdziecie tutaj [KLIK!].
Autor: Hering
Edycja: challenger
POMOC
Ustawienia pomocy:
02.01.2011 - FC Barcelona 2:1 Levante UD - Mascherano (50' Thiago), Xavi, Iniesta; 64' Keita
05.01.2011 - Athletic Club 1:1 FC Barcelona - Busquets, Xavi, Keita; 61' Iniesta
08.01.2011 - Deportivo La Coruña 0:4 FC Barcelona - Mascherano, Iniesta (81' Thiago), Keita
12.01.2011 - FC Barcelona 5:0 Real Betis - Busquets, Xavi, Iniesta; 74' Keita
16.01.2011 - FC Barcelona 4:1 Málaga CF - Busquets, Xavi, Iniesta (81' Afellay)
19.01.2011 - Real Betis 3:1 FC Barcelona - Mascherano, Xavi (78' Busquets), Keita
22.01.2011 - FC Barcelona 3:0 Racing Santander - Busquets, Xavi (68' Keita), Iniesta
26.01.2011 - FC Barcelona 5:0 UD Almería - Mascherano, Xavi (73' Keita), Iniesta
29.01.2011 - Hércules Alicante 0:3 FC Barcelona - Busquets, Xavi (88' Keita), Iniesta (89' Afellay)
Czyściciele:
Busquets - ocena: 6.67; na boisku: 553 min.
Mascherano - ocena: 6.5; na boisku: 319 min.
Keita - ocena: 5.86; na boisku: 353 min.
Styczeń zakończył się sfinalizowaniem jednego ze strategicznych planów transferowych Dumy Katalonii, a konkretnie: przedłużeniem kontraktu z jej podstawowym pivotem, Sergio Busquetsem. Jeśli chodzi o grę, na przestrzeni miesiąca obyło się bez fajerwerków ze strony tego wciąż młodego wychowanka. Należy wyróżnić nad wyraz efektywną postawę w meczu przeciwko Levante, w którym udało mu się zupełnie zdominować środek pola. Kilka dni później przyszło jednak starcie z Bilbao, w którym Baskowie dobitnie wykazali, dlaczego do zespołu - w ramach przeciwwagi dla młodziana - został sprowadzony Javier Mascherano, pauzujący w tym spotkaniu z powodu grypy. Argentyńczyk jest w pewnych elementach absolutną antytezą protegowanego Guardioli. Lata występów w Premier League nauczyły go bez zająknięcia znosić szturchnięcia i kopniaki, jego interwencje są też o wiele bardziej zdecydowane.
W przypadku tych dwóch zawodników jedynym słusznym przymiotnikiem wydaje się być jednak "różny", ponieważ obaj bez wątpienia należą do światowej czołówki defensywnych pomocników, ale... inaczej. Jak przyznaje sam Mascherano, wiele jeszcze może, a wręcz musi nauczyć się od młodszego kolegi, by być w pełni przystosowanym do stylu gry Blaugrany. W obliczu zbliżającej się wielkimi krokami fazy pucharowej Ligi Mistrzów cieszy fakt, że nie postanowiono promować canteranos za wszelką cenę. Pozwalało to kolekcjonować minuty byłemu graczowi Liverpoolu, co może okazać się bezcenne w kontekście bezpardonowej walki o najwyższe cele w końcowej fazie sezonu - twardości w grze defensywnej uczyć może z kolei on Busquetsa. Najlepszym występem Javiera w styczniu był z pewnością mecz na El Riazor, w którym popularny "Masche" dzielił i rządził w środku pola. Dwa kolejne spotkania nie pozostawiły złudzeń, kto jest w zespole rezerwowym - Argentyńczyk nie powąchał nawet murawy. Przy okazji należy zwrócić ogromną uwagę na fakt, że w porównaniu z jesienią, argentyński defensywny pomocnik gra dużo bardziej odpowiedzialnie, styczniu nie otrzymał żadnej żółtej kartki. Busquets uzbierał w tym samym czasie aż trzy żółte kartoniki.
Z kolei Malijczyk Seydou Keita wydaje się czuć na boisku znacznie pewniej, kiedy zaczyna mecz w podstawowym składzie. Bohater - obok Abidala i Pedro - boju na San Mamés świetnie wywiązywał się ze swoich zadań również w rywalizacji z Deportivo. Natomiast w przypadku porażki w Sewilli zawiodły po prostu wszystkie elementy barcelońskiej układanki. Kiedy Seudou wchodzi z ławki, znacznie ciężej jest mu wykazać się swoim największym atutem - pracowitością. Przychodzą jednak spotkania, kiedy to Malijczyk jest wentylem bezpieczeństwa katalońskiej machiny, aniołem-stróżem niewysokich magików, specem od tej najbardziej niewdzięcznej, bo niewidocznej roboty. Co ciekawe, jako zmiennik Malijczyk dwukrotnie dopełniał manity, strzelając na Camp Nou najpierw Betisowi po asyście Iniesty, później zaś niczym rasowy snajper kończąc piękne podanie Messiego przeciwko Almeríi. To dobry prognostyk na pozostałą część sezonu
Kreatorzy:
Xavi - ocena: 6.57; na boisku: 652 min.
Iniesta - ocena: 7.13; na boisku: 640 min.
Trudno opisać postawę Xaviego Hernándeza w styczniu inaczej niż słowem "efektywność". Mimo widocznych na początku nowego roku niemal w każdym ruchu oznak przemęczenia, kataloński rozgrywający zdołał uciułać sześć asyst, dorównując w tym elemencie na przestrzeni miesiąca Alvesowi i Messiemu. W żadnym spotkaniu nie schodził poniżej swojego standardowego poziomu, włączając w to nieudany dla większości kolegów mecz w Sewilli. Albowiem mężczyznę poznaje się jednak po tym jak kończy, a nie jak zaczyna, Generał najlepszą formę zachował na ostatnie dni miesiąca, będąc niewątpliwym bohaterem wyjazdowych potyczek z Almeríą i Hérculesem. Nie wypada też pozostawić bez echa faktu pobicia przez Xaviego klubowego rekordu wszech czasów jeśli chodzi o liczbę występów w barwach blaugrana, a także konieczności częstszego noszenia kapitańskiej opaski pod nieobecność Puyola. Obowiązki kapitana pełnił Hernández z dobrym skutkiem, nie raz stając przed arbitrami w roli rzecznika interesów drużyny.
Jeśli styczniowy Xavi to synonim efektywności, Andrés Iniesta był tym, który dbał o fajerwerki. Prócz dużej skuteczności gry, czarował niemal każdym dotknięciem piłki. Pod nieobecność urodzonego w Terassie kolegi cofał się na jego pozycję w głębi boiska i poczynał sobie bardzo efektownie. Jego boiskowa inteligencja umożliwia nie tylko świetne rozgrywanie piłki, ale też jej bardzo ważne odbiory w istotnych momentach meczu. To po nich Andrés zaczynał w styczniu niejeden taniec z piłką. Popisy Don Andrésa w styczniu osiągnęły punkt kulminacyjny w spotkaniu z Málagą. Człowiek-orkiestra. Ogólnie rzecz ujmując, Iniesta był obecny na murawie we wszystkich meczach ligowych, stanowiąc w każdym z nich szczególnie ważne ogniwo zespołu.
Młodzi gniewni:
Thiago - ocena: 7.0: na boisku; 50 min.
Afellay - ocena: 6.5: na boisku; 131 min.
Jeden młody wiekiem, drugi raczej stażem. Mowa oczywiście o Thiago Alcantarze i najnowszym nabytku klubu, Ibrahimie Afellay'u. Ten drugi bywa różnie ustawiany przez Guardiolę, jednak jego tendencja do wracania się po piłkę i operowania w bardzo różnych rejonach boiska pozwala umieścić go w niniejszym gronie.
Potomek Mazinho dobrą postawą na początku nowego roku wywalczył sobie obietnicę włączenia do pierwszego zespołu, bardzo korzystnie prezentując się podczas 40 minut spędzonych na murawie w meczu przeciwko Levante. Wszedł też z ławki w końcówce spotkania na El Riazor, lecz tego wieczora nie udało mu się błysnąć. Kibicom pozostaje tylko mieć nadzieję, że jaki pierwszy mecz, taki cały rok.
Wszechstronny Holender zdążył zaliczyć już kilka debiutów. Szansę na bramkę chciał sobie wypracować od razu w tym oficjalnym, podczas dziewięciu minut rozegranych w A Corunii. W późniejszych meczach Guardiola był wierny swojej filozofii - w spotkaniach z Betisem i Málagą, Ibrahim ponownie przebywał na boisku około dziesięciu minut. Premierowy występ Afellay'a od pierwszej minuty przypadł na najsłabsze ze styczniowych spotkań, czyli na rewanżowy blamaż w Sewilli. Na tle kolegów spisał się Holender więcej niż nieźle. Z pewnością nie można mu odmówić ambicji, chęci i aktywności. Ze szczególnie dobrej strony pokazał się wchodząc z ławki w pierwszym meczu z Almeríą. Jeśli Ibi utrzyma tempo progresu, ma szansę błyskawicznie zdobyć serca cules. I, miejmy nadzieję, zapaść im w pamięć na długo.
ATAK
Ustawienia ataku:
02.01.2011 - FC Barcelona 2:1 Levante UD - Pedro, Bojan (64' Keita), Villa
05.01.2011 - Athletic Club 1:1 FC Barcelona - Messi, Villa (90' Afelllay), Pedro
08.01.2011 - Deportivo La Coruña 0:4 FC Barcelona - Pedro (81' Afellay), Messi, Villa (70' Bojan)
12.01.2011 - FC Barcelona 5:0 Real Betis - Pedro (79' Afellay), Messi (86' Jeffrén), Villa (74' Keita)
16.01.2011 - FC Barcelona 4:1 Málaga CF - Pedro (81' Bojan), Messi, Villa
19.01.2011 - Real Betis 3:1 FC Barcelona - Afellay (78' Abidal), Bojan (86' Jeffrén), Messi
22.01.2011 - FC Barcelona 3:0 Racing Santander - Pedro (80' Bojan), Messi, Villa
26.01.2011 - FC Barcelona 5:0 UD Almería - Pedro, Messi, Villa (66' Afellay)
29.01.2011 - Hércules Alicante 0:3 FC Barcelona - Pedro, Villa (88' Nolito), Messi
MVP:
Messi - ocena: 7.13 - na boisku: 715 min.
Pedro - ocena: 7.13 - na boisku: 682 min.
Villa - ocena: 6.13 - na boisku: 657 min.
Gdzieś w sercu Katalonii żyje sobie skromny chłopak, którego możliwości wydają się nieograniczone, a komentatorom i ekspertom piłkarskim zaczyna powoli brakować słów na określenie skali jego talentu i opisanie rzeczy, których dokonuje na boisku. Po powrocie z obejmującego potyczkę w Walencji urlopu, w styczniu Leo Messi opuścił murawę tylko na ostatnie pięć minut wygranego 5:0 spotkania z Betisem na Camp Nou, już w glorii strzelca trzech bramek. Dziesięć goli i sześć asyst w ośmiu meczach to całkiem imponująca statystyka, należy jednak zaznaczyć, że obok występów fenomenalnych miał nieduży Argentyńczyk i słabsze momenty. Można wręcz - o dziwo! - zauważyć pewną zależność między dyspozycją najlepszego piłkarza świata a postawą zespołu. Jego geniuszu zabrakło, a raczej nie wystarczyło, w dwóch niewygranych pucharowych rewanżach. Niemniej, w każdym ze swoich występów miał Messi wymierny udział w zdobyciu przynajmniej jednej bramki, notując asystę lub gola. Styczeń okrasił też fantastycznym trafieniem z rzutu wolnego w spotkaniu z Deportivo La Coruña.
Niekwestionowany bohater pierwszego noworocznego meczu i żywy dowód na to, jak wiele można zyskać, stawiając na młodzież. Mowa oczywiście o Pedro Rodriguezie, który w każdym styczniowym meczu dawał z siebie sto dwadzieścia procent. Oprócz dwóch decydujących bramek przeciwko Levante, młodzian zaprezentował się z bardzo dobrej strony w batalii na San Mames. Również w jego przypadku dało o sobie znać zmęczenie. W spotkaniu z Deportivo i pierwszej rundzie pojedynku z Betisem koledzy radzili sobie jakoś bez jego pomocy, a skrzydłowy rodem z Teneryfy nawet będąc mniej widoczny strzelał wtedy bramki. Nieznaczny spadek formy szybko został zatarty przez ligowe trafienia w kolejnych czterech spotkaniach. Don Pedro utrzymuje wysoką skuteczność strzelecką, z ośmioma golami plasując się w styczniu na drugim miejscu, tuż za plecami Messiego.
Człowiek o jego reputacji i metce cenowej rozliczany jest głównie z bramek, lecz gdy te mimo wielu prób nie przychodzą, rośnie presja. A z nią - frustracja. Styczeń był dla Davida Villi umiarkowanie łaskawy. Strzelał często, trafiał raczej rzadko. W starciach z Levante i Athletikiem Asturyjczyk zawodził na całej linii, by w kolejnych meczach dwukrotnie asystować, a w końcu zdobyć dwie bramki w popisowym meczu z Málagą. Zaangażowanie drużyny takie, jak w tamtym spotkaniu chcielibyśmy, notabene, obserwować zawsze. Blamaż w Sewilli były gracz Valencii obserwował z ławki rezerwowych, a jego nominalny zmiennik nie dał mu najmniejszych powodów do niepokoju. Ten brak konkurencji również należy uznać za ważny czynnik wpływający na postawę "El Guaje". Ponadto, w styczniu David umocnił się na trzeciej pozycji w klasyfikacji Pichichi i na niekwestionowanym prowadzeniu w rankingu spalonych.
Wieczny talent i najdalsi ławkowicze:
Bojan - ocena: 4.0; na boisku: 189 min.
Jeffrén - ocena: bez oceny; na boisku: 8 min.
Nolito - ocena: bez oceny; na boisku: 2 min.
Styczeń definitywnie nie był miesiącem Bojana Krkicia. Pod nieobecność Messiego młody napastnik dostał szansę występu od pierwszej minuty przeciwko Levante, jednak przez ponad godzinę niewiele zdołał zdziałać. Dał solidną zmianę na El Riazor, zagrał ogony z Málagą i Racingiem, należy go także uczynić współodpowiedzialnym za porażkę z Betisem. Młody Katalończyk wciąż zbyt często jest bezproduktywny i dokonuje nie najlepszych wyborów - decyduje się na indywidualne akcje wtedy, kiedy lepiej byłoby piłkę rozegrać, a unika odpowiedzialności, gdy przydałby się przebłysk. Jak na barcelońską ‘9' zdecydowanie zbyt słabo trzyma się na nogach, brakuje mu też zawziętości.
Całkiem efektowne kilka minut w samej końcówce meczu z Hérculesem Alicante rozegrał Nolito. Z kolei w dwumeczu z Betisem kilka efektownych zagrań widzieliśmy w wykonaniu Jeffréna. Nie zmienia to faktu, że obaj przesiadują na samym końcu barcelońskiej ławki - Guardiola woli stawiać tylko na Bojana.
Pierwszą część Podsumowania stycznia poświęconą obronie znajdziecie tutaj [KLIK!].
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)