Oceny za mecz z Athletikiem Bilbao
Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Villa 7, a Pedro 5.5".
Oceniający: SZUMI, Blazeq,
Pinto - 6 - Kiedy Lloriente skierował piłkę głową w stronę bramki, to wydawało się, że utrata gola jest nieunikniona. Wtedy jednak znakomitą paradą popisał się właśnie Pinto. Poza tym spektakularnym epizodem, golkiper Barcelony niczym szczególnym się nie wsławił. Brak skutecznej interwencji przy rzucie karnym nie może wpłynąć na ocenę. Niezły mecz.
Alves - 8 - Powrót "Diabła tasmańskiego" w najlepszej swojej wersji. Co z tego, że parę razy zawiódł przy powrocie, czy zagrał kilka niedokładnych podań? Od czego jest na boisku pokazał w tym spotkaniu. Nie tylko dwie asysty, z których zwłaszcza pierwsza była najwyższych lotów, pokazują jego unikalność. Prawdę powiedziawszy, to on był najgroźniejszym zawodnikiem Barcelony w ofensywie. W pierwszej połowie był najlepszy na boisku wraz z Davidem Villą i o ile w drugich 45-ciu minutach wychowanek Sportingu Gijon zgasł, Brazylijczyk wciąż był wyróżniającą się postacią pojedynku z Baskami. Pod koniec spotkania mógł zachować się mniej altruistycznie i spróbować porządnie "kropnąć". Ciężko pracuje na nowy, lepszy kontrakt.
Busquets - 6 - Znowu na pozycji, na której nie jest specjalistą. Faul przy karnym był wypadkową nieprzyzwyczajenia do gry w polu karnym oraz przede wszystkim błędu Abidala. Poza tym bardzo wysoko przerywał akcje Bilbao (11 odbiorów), często zapędzał się przed samo pole karne przeciwników, raz nawet (55. minuta) stanął przed szansą na bramkę, po wyjątkowo ofensywnym wyjściu. Dobrze, choć sprokurowany karny rzuca cień na jego występ.
Piqué - 3 - Kilka razy świetnie zatrzymał Llorente, ale w 10. minucie Bask po prostu ośmieszył Gerarda. Zaraz po straconej bramce popełnił totalnego "kalafiora", po którym ratując się faulem, mógł spokojnie obejrzeć czerwoną kartkę. Kilkanaście minut później Toquero, którego mocną stroną jest siła i gra o górne piłki, obiegł go z taką łatwością, że chyba sam był tym faktem zaskoczony. Można silić się na złośliwości i przywoływać mniej lub bardziej wyszukane komentarze z pewną kolumbijską piosenkarką w roli głównej, ale po co? Nawet 10 odbiorów nie zmieni faktu, że Gerard od pewnego czasu gra najczęściej słabo lub bardzo słabo.
Abidal - 6 - Jeśli chodzi o grę w defensywie, to Francuz był najbardziej zapracowanym i skutecznym obrońcą w szeregach Barcelony. Zdecydowanie przerywał akcje Basków (9 odbiorów), świetnie asekurował partnerów i ... popełnił fatalny błąd, kierując niedokładne i nieuzasadnione podanie do Busquetsa. W tak trudnym meczu mogło się to skończyć niedobrze dla całej drużyny. Na szczęście był to tylko jednorazowy wybryk, a koledzy z formacji ofensywnej zdołali zdobyć jedną bramkę więcej od rywali.
Mascherano - 5 - Argentyńczyk chyba zjadł zbyt skromne śniadanie, bo był wyjątkowo ospały i mało agresywny. A jeśli w jakimś meczu taka gra nie jest wskazana, to właśnie w pojedynku z Baskami. Nie popełnił większych błędów, ale zaledwie trzy odbiory przy takiej samej liczbie strat to wynik słaby. Javiera stać na zdecydowanie lepszą grę.
Xavi - 8 - Nie był bardzo widoczny, ale zaliczył trzy genialne podania. Dwa z nich do Daniego Alvesa na skrzydła, które zakończyły się asystami Brazylijczyka. Ostatnie z efektownych zagrań w 69. minucie powinno zakończyć się drugą bramką Villi. Na wysoką ocenę zasłużył jednak przede wszystkim mrówczą pracą, jaką wykonał w środku pola. Przez niego przechodziła ogromna liczba piłek, a Xavi futbolówkę stracił zaledwie cztery razy. Przy tak agresywnie grającym rywalu, ta statystyka wydaje się nieprawdopodobna. Wspomnijmy jeszcze, że odebrał prawie trzy razy więcej piłek (8) niż Mascherano. Występ Xaviego można ocenić tylko pozytywnie.
Iniesta - 7 - Podobnie do Messiego, w pierwszej polowie miał dużo akcji zakończonych stratami. Ponadto był bardzo często faulowany. W drugich 45-ciu minutach przedstawił kibicom cały festiwal wspaniałych akcji, a sposób w jaki spenetrował obronę z Bilbao w 84. minucie, po prostu musiał wywołać uśmiech na twarzach liczne zgromadzonych na Camp Nou kibiców. Zabrakło jedynie nieco wyższego lobu, a padłaby bramka-marzenie. Teraz powinno być już tylko lepiej.
Pedro - 3 - Bardzo słabe spotkanie "ptaszka kanaryjskiego". Niewidoczny, a gdy pojawił się w kadrze, tracił lub źle podawał. O ile w początkowej fazie meczu pojawiał się na zmianę na skrzydłach, o tyle w dalszej części gry nie było go w zasadzie na boisku. Co więcej, zaskakiwało iż po startach zwyczajowo zamiast wracać, odpuszczał akcję lub pozwalał zaasekurować się Alvesowi. Bez charakterystycznej dla siebie ambicji. Miejmy nadzieję, że to tylko chwilowa obniżka formy.
Messi - 7 - Aż do 44. minuty na boisku był niewidoczny, a jeśli już brał ciężar gry na siebie, to popełniał błędy i tracił piłki. Wtedy zaliczył bardzo "estetyczny" rajd zakończony faulem. Po przewie wyszedł o wiele bardziej zmotywowany i skupiony na grze. Kilka razy, niczym dobrze naostrzony nóż, przeszył obronę gości (58', 66', 81', 86', 90'+2), a przynajmniej w 58. minucie jego akcja powinna zakończyć się karnym dla Barcelony. W innych sytuacjach źle strzelał lub na posterunku był Gorka Iraizoz. Najważniejsze jednak stało się w 76. minucie, kiedy zdobył zwycięską dla Barcelony bramkę. Słaby początek, świetna końcówka.
Villa - 7 - Najlepszy napastnik pierwszej połowy, brylował zwłaszcza w pierwszym kwadransie, kiedy wypracował sobie kilka okazji bramkowych oraz zdobył bramkę po idealnym odegraniu Alvesa. Szkoda że w 25. minucie genialny lob zakończył swoja trajektorię na poprzeczce, bo zaliczyłby jedną z piękniejszych bramek tego sezonu w la Liga. Przez 45 minut w zasadzie w ofensywie grał jedynie z Danim i sporadycznie z Messim. Po przewie nieco zniknął, ale ogólnie bardzo dobry występ.
Rezerwowi:
Maxwell - 5 - Bardzo dobrze wszedł w mecz, dał drużynie nowe możliwości, zwłaszcza w ofensywie. Niestety dwiema głupimi stratami mógł bardzo zaszkodzić drużynie. Podsumowując - dał przeciętną zmianę.
Keita oraz Afellay - bez oceny - Grali za krótko.
Oceny za mecz z Arsenalem ukażą się niebawem.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Villa 7, a Pedro 5.5".
Oceniający: SZUMI, Blazeq,
Pinto - 6 - Kiedy Lloriente skierował piłkę głową w stronę bramki, to wydawało się, że utrata gola jest nieunikniona. Wtedy jednak znakomitą paradą popisał się właśnie Pinto. Poza tym spektakularnym epizodem, golkiper Barcelony niczym szczególnym się nie wsławił. Brak skutecznej interwencji przy rzucie karnym nie może wpłynąć na ocenę. Niezły mecz.
Alves - 8 - Powrót "Diabła tasmańskiego" w najlepszej swojej wersji. Co z tego, że parę razy zawiódł przy powrocie, czy zagrał kilka niedokładnych podań? Od czego jest na boisku pokazał w tym spotkaniu. Nie tylko dwie asysty, z których zwłaszcza pierwsza była najwyższych lotów, pokazują jego unikalność. Prawdę powiedziawszy, to on był najgroźniejszym zawodnikiem Barcelony w ofensywie. W pierwszej połowie był najlepszy na boisku wraz z Davidem Villą i o ile w drugich 45-ciu minutach wychowanek Sportingu Gijon zgasł, Brazylijczyk wciąż był wyróżniającą się postacią pojedynku z Baskami. Pod koniec spotkania mógł zachować się mniej altruistycznie i spróbować porządnie "kropnąć". Ciężko pracuje na nowy, lepszy kontrakt.
Busquets - 6 - Znowu na pozycji, na której nie jest specjalistą. Faul przy karnym był wypadkową nieprzyzwyczajenia do gry w polu karnym oraz przede wszystkim błędu Abidala. Poza tym bardzo wysoko przerywał akcje Bilbao (11 odbiorów), często zapędzał się przed samo pole karne przeciwników, raz nawet (55. minuta) stanął przed szansą na bramkę, po wyjątkowo ofensywnym wyjściu. Dobrze, choć sprokurowany karny rzuca cień na jego występ.
Piqué - 3 - Kilka razy świetnie zatrzymał Llorente, ale w 10. minucie Bask po prostu ośmieszył Gerarda. Zaraz po straconej bramce popełnił totalnego "kalafiora", po którym ratując się faulem, mógł spokojnie obejrzeć czerwoną kartkę. Kilkanaście minut później Toquero, którego mocną stroną jest siła i gra o górne piłki, obiegł go z taką łatwością, że chyba sam był tym faktem zaskoczony. Można silić się na złośliwości i przywoływać mniej lub bardziej wyszukane komentarze z pewną kolumbijską piosenkarką w roli głównej, ale po co? Nawet 10 odbiorów nie zmieni faktu, że Gerard od pewnego czasu gra najczęściej słabo lub bardzo słabo.
Abidal - 6 - Jeśli chodzi o grę w defensywie, to Francuz był najbardziej zapracowanym i skutecznym obrońcą w szeregach Barcelony. Zdecydowanie przerywał akcje Basków (9 odbiorów), świetnie asekurował partnerów i ... popełnił fatalny błąd, kierując niedokładne i nieuzasadnione podanie do Busquetsa. W tak trudnym meczu mogło się to skończyć niedobrze dla całej drużyny. Na szczęście był to tylko jednorazowy wybryk, a koledzy z formacji ofensywnej zdołali zdobyć jedną bramkę więcej od rywali.
Mascherano - 5 - Argentyńczyk chyba zjadł zbyt skromne śniadanie, bo był wyjątkowo ospały i mało agresywny. A jeśli w jakimś meczu taka gra nie jest wskazana, to właśnie w pojedynku z Baskami. Nie popełnił większych błędów, ale zaledwie trzy odbiory przy takiej samej liczbie strat to wynik słaby. Javiera stać na zdecydowanie lepszą grę.
Xavi - 8 - Nie był bardzo widoczny, ale zaliczył trzy genialne podania. Dwa z nich do Daniego Alvesa na skrzydła, które zakończyły się asystami Brazylijczyka. Ostatnie z efektownych zagrań w 69. minucie powinno zakończyć się drugą bramką Villi. Na wysoką ocenę zasłużył jednak przede wszystkim mrówczą pracą, jaką wykonał w środku pola. Przez niego przechodziła ogromna liczba piłek, a Xavi futbolówkę stracił zaledwie cztery razy. Przy tak agresywnie grającym rywalu, ta statystyka wydaje się nieprawdopodobna. Wspomnijmy jeszcze, że odebrał prawie trzy razy więcej piłek (8) niż Mascherano. Występ Xaviego można ocenić tylko pozytywnie.
Iniesta - 7 - Podobnie do Messiego, w pierwszej polowie miał dużo akcji zakończonych stratami. Ponadto był bardzo często faulowany. W drugich 45-ciu minutach przedstawił kibicom cały festiwal wspaniałych akcji, a sposób w jaki spenetrował obronę z Bilbao w 84. minucie, po prostu musiał wywołać uśmiech na twarzach liczne zgromadzonych na Camp Nou kibiców. Zabrakło jedynie nieco wyższego lobu, a padłaby bramka-marzenie. Teraz powinno być już tylko lepiej.
Pedro - 3 - Bardzo słabe spotkanie "ptaszka kanaryjskiego". Niewidoczny, a gdy pojawił się w kadrze, tracił lub źle podawał. O ile w początkowej fazie meczu pojawiał się na zmianę na skrzydłach, o tyle w dalszej części gry nie było go w zasadzie na boisku. Co więcej, zaskakiwało iż po startach zwyczajowo zamiast wracać, odpuszczał akcję lub pozwalał zaasekurować się Alvesowi. Bez charakterystycznej dla siebie ambicji. Miejmy nadzieję, że to tylko chwilowa obniżka formy.
Messi - 7 - Aż do 44. minuty na boisku był niewidoczny, a jeśli już brał ciężar gry na siebie, to popełniał błędy i tracił piłki. Wtedy zaliczył bardzo "estetyczny" rajd zakończony faulem. Po przewie wyszedł o wiele bardziej zmotywowany i skupiony na grze. Kilka razy, niczym dobrze naostrzony nóż, przeszył obronę gości (58', 66', 81', 86', 90'+2), a przynajmniej w 58. minucie jego akcja powinna zakończyć się karnym dla Barcelony. W innych sytuacjach źle strzelał lub na posterunku był Gorka Iraizoz. Najważniejsze jednak stało się w 76. minucie, kiedy zdobył zwycięską dla Barcelony bramkę. Słaby początek, świetna końcówka.
Villa - 7 - Najlepszy napastnik pierwszej połowy, brylował zwłaszcza w pierwszym kwadransie, kiedy wypracował sobie kilka okazji bramkowych oraz zdobył bramkę po idealnym odegraniu Alvesa. Szkoda że w 25. minucie genialny lob zakończył swoja trajektorię na poprzeczce, bo zaliczyłby jedną z piękniejszych bramek tego sezonu w la Liga. Przez 45 minut w zasadzie w ofensywie grał jedynie z Danim i sporadycznie z Messim. Po przewie nieco zniknął, ale ogólnie bardzo dobry występ.
Rezerwowi:
Maxwell - 5 - Bardzo dobrze wszedł w mecz, dał drużynie nowe możliwości, zwłaszcza w ofensywie. Niestety dwiema głupimi stratami mógł bardzo zaszkodzić drużynie. Podsumowując - dał przeciętną zmianę.
Keita oraz Afellay - bez oceny - Grali za krótko.
Oceny za mecz z Arsenalem ukażą się niebawem.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)