Da Silva: Barça będzie dominować w Europie przez 10 lat
Mimo że w delikatnym uśmiechu pokazuje swoją bliznę na lewej kostce, nie chce wracać do okropnego faulu Martína Taylora z Birmingham, który wyeliminował go na dłuższy czas z gry w Arsenalu. Za kilka dni skończy 28 lat. Ten Brazylijczyk grający dla reprezentacji Chorwacji jest obecnie liderem ataku w Szachtarze Donieck, który zapłacił a niego Arsenalowi 7,5 miliona euro.
Cayetano Ros, Artur Balaguer (El País): Jak żyje się chłopakowi z Rio de Janeiro w Doniecku?
Eduardo da Silva: Jestem tu zaledwie sześć miesięcy. Latem mieliśmy temperaturę sięgającą 42 stopni, jak w Hiszpanii.Zimą mieliśmy miesiąc wakacji i pojechaliśmy do domów. Mieszkałem osiem lat w Chorwacji, gdzie także jest zimno czy w Zjednoczonym Królestwie.
Dorastałeś w faweli?
Moja matka przeniosła się do jednej, gdy miałem 7 lat. Byliśmy tam do czasy, kiedy przeprowadziłem się Europy w wieku 16 lat. Dla urodzonych w faweli nie jest ciężko, bo od małego się przyzwyczaja. Od razu wiesz, że nie będziesz miał telewizora plazmowego czy telefonu komórkowego. Nawet fajnie było tam mieszkać. Teraz byłoby mi bardzo ciężko zaadoptować się.
Jak przyszłą oferta z Dinama Zagrzeb?
Musiałem zerkać na mapę, aby wiedzieć, gdzie jest Chorwacja. A ludzie z mojego otoczenia myśleli, że dalej trwa tam wojna. Dostałem się tam dzięki mediacjom pewnego brazylijskiego biznesmena, który miał kontakty w Dinamie i przeniosłem się w 2000 roku w wieku 16 lat. Rok wcześniej Chorwacja była trzecia podczas Mundialu we Francji w 1998 roku. Wszyscy znaliśmy Prosinečkiego, Bobana, Šukera, Bilicia. Najtrudniejszy był język i mróz. Nigdy wcześniej nie widziałem śniegu i nie mogłem sobie wyobrazić, że istnieje temperatura niższa niż zero. Teraz żyję przy minus sześciu stopniach i świetnie mówię po chorwacku.
Jak się definiujesz?
Teraz piłka się zmienia. Zawsze grałem jako drugi napastnik, to moja preferowana pozycja. Ale Barça gra z trzema z przodu, co próbuje naśladować wiele drużyn. W tym nasza. W tym systemie muszę grać z boku albo bardziej z tyłu. Określam się jako łowca bramek. Zawsze strzelałem gole, od małego, nawet głową pomimo mojego wzrostu. Ustawienie także jest ważne dla snajpera (w sezonie 2006/07 strzelił 34 bramki w 32 meczach, czym poprawił rekord ligowy Gorana Vlaovicia z sezonu 1993/94 - dop. red.). Wszystkie ligi bałkańskie są skomplikowane, twarde, ze stadionami w kiepskiej kondycji i niewielką publicznością na trybunach.
Kto jest twoim idolem?
Romário. Pierwszy raz zobaczyłem go podczas Mundialu w Stanach Zjednoczonych w 1994 roku. Moją ulubioną drużyną jest także Vasco da Gama. Podobała mi się jego przebojowość i zdolność do adaptacji.
A twoje doświadczenia w Arsenalu (przeniósł do Anglii z Dinama za 25 milionów euro - dop. red.)?.
Miałem szczęście, że przeniosłem się drużyny z zawodnikami, którzy nie mieli dużych warunków fizycznych, mieli po 70 kilogramów jak Cesc Fàbregas, którzy chcieli mieć piłkę, aby grać po ziemi. I z szalonym przywiązaniem do futbolu. Żyłem dla tego sportu. W Anglii pierwsza drużyna gra z ostatnią i stadion jest pełny. W lidze ukraińskiej średnia frekwencja to 30-35 tysięcy ludzi.
Jakie były twoje relacje z Arsène Wengerem?
Rozmawia dużo z zawodnikami, zarówno jeśli jest jakiś problem, jak i wtedy gdy go nie ma. Zawsze ci tłumaczy, dlaczego nie grasz albo nie jesteś w pierwszym składzie. Wprowadził do elity średni angielski klub, jakim był Arsenal. Rozumiem, że wymaga się od niego tytułów, bo przez sześć lat klub nie zdobył niczego, ale polityka Arsenalu jest inna. Nigdy nie kupować wielkich nazwisk, nigdy nie wydawać dużych pieniędzy. Sprowadzać młodych graczy, ukształtować ich. To jedna z najważniejszych rzeczy.
Jak traktuje juniorów?
Dużo uczy. Przybyłem do klubu w wieku 23 lat i zmienił moją mentalność. Nauczyłem się jak grać z takimi zawodnikami jak Cesc. I przede wszystkim skoncentrowałem się na futbolu. Moja relacja z tym sportem zmieniła się kompletnie w porównaniu z czasem spędzonym w Zagrzebiu. Praca, wyżywienie... Zmienił mnie w wielkiego profesjonalistę.
Arsenal dojrzał do pojedynku z Barceloną?
To trudne. Barcelona będzie dominować w Europie przynajmniej przez 10 lat. Styl gry czyni ich wielkimi. Grałem przez 20 minut w poprzednim sezonie, gdy Messi strzelił cztery gole i jest duża różnica pomiędzy tymi zespołami. Bramkarz musi mieć dobry dzień i bronić wszystkie strzały. Jeśli nie, można stracić u siebie wiele goli.
Którego zawodnika najbardziej lubisz w Barcelonie?
Xaviego. Trzech zawodników Barcelona zasługiwało na Złotą Piłkę.
Denilson powiedział, że Fàbregas nie jest liderem.
Tak młody zawodnik, który rozegrał więcej niż 300 spotkań w barwach Arsenalu, mający doświadczenie gracza 33-letniego, musi być liderem. Wielkim liderem. Zawsze próbuje być pozytywnie nastawionym. Jeśli drużyna przegrywa, organizuje kolacje, zaprasza na kręgle... Dba o dobrą atmosferę.
Wilshere - co o nim sądzisz?
Kiedy rozpoczął treningi z pierwszą drużyną, powiedziałem kolegom, że będzie jednym z najlepszych w Anglii.
I dlaczego nie zostałeś w Arsenalu?
Przez rok byłem kontuzjowany po wejściu Martín Taylora. Wróciłem do grania i znowu przytrafiła mi się mała kontuzja. Zagrałem tylko w jednym spotkaniu pod koniec sezonu. Wenger powiedział, że jest zadowolony z mojej postawy, ale czułem się słabo i chciał dać szanse innym.
Taylor cię przeprosił?
Nigdy nie miałem z nim bezpośredniego kontaktu. Nigdy ze mną nie rozmawiał. Kiedy wróciłem do gry po kontuzji, do klubu przyszedł e-mail, w którym pisał, że cieszy się z mojego powrotu na stadiony.
Futbol angielski jest zbyt twardy?
Każdy kto idzie do ligi angielskiej musi się na to przygotować psychicznie. Nie ma wielu fauli, a styl ten jest podtrzymywany przez arbitrów. Musisz być twardy, nie toleruje się wymuszania kartek na przeciwnikach. Przez blisko półtora roku nie grałem przez to wejście, bo miałem jeszcze problemy z mięśniami. Nie chcę nigdy oglądać tego faulu.
Ciężko było odchodzić z Arsenalu?
Tak, ponieważ miałem tam wielu przyjaciół, również w klubie. W Arsenalu jest trzech niezastąpionych graczy, wśród nich jest Cesc, którzy zawsze grają i było to skomplikowane. Zdecydowałem się odejść.
Jakie są nastroje przed meczem z Romą?
Potrzebujemy meczów, bo nie jesteśmy ograni. Wszyscy sądzą, że Roma nas wyeliminuje. Nasze nastawienie jest takie same jak Barcelony czy Arsenalu.
Jakim trenerem jest Lucescu?
Ma duże doświadczenie. Można go pod tym względem porównać z Wengerem. Szachtar wygrał Puchar UEFA, ligę ukraińską oraz puchar tego kraju, ale jeszcze nigdy nie grał w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Będzie 55 tysięcy widzów na naszym stadionie. Będzie pięknie.
A twoje doświadczenie w reprezentacji Chorwacji?
To honor grać z reprezentację w Mistrzostwach Europy i na Mundialu. Jestem pewien, że pewnego dnia Chorwacja zagra w jakimś finale. Z Modriciem czy Kranjčarem (Tottenham) albo Srną (Szachtar), który jest kapitanem i jednym z najlepszych prawych obrońców w Europie, możemy osiągnąć wielki rzeczy.
[źródło: El País]
Cayetano Ros, Artur Balaguer (El País): Jak żyje się chłopakowi z Rio de Janeiro w Doniecku?
Eduardo da Silva: Jestem tu zaledwie sześć miesięcy. Latem mieliśmy temperaturę sięgającą 42 stopni, jak w Hiszpanii.Zimą mieliśmy miesiąc wakacji i pojechaliśmy do domów. Mieszkałem osiem lat w Chorwacji, gdzie także jest zimno czy w Zjednoczonym Królestwie.
Dorastałeś w faweli?
Moja matka przeniosła się do jednej, gdy miałem 7 lat. Byliśmy tam do czasy, kiedy przeprowadziłem się Europy w wieku 16 lat. Dla urodzonych w faweli nie jest ciężko, bo od małego się przyzwyczaja. Od razu wiesz, że nie będziesz miał telewizora plazmowego czy telefonu komórkowego. Nawet fajnie było tam mieszkać. Teraz byłoby mi bardzo ciężko zaadoptować się.
Jak przyszłą oferta z Dinama Zagrzeb?
Musiałem zerkać na mapę, aby wiedzieć, gdzie jest Chorwacja. A ludzie z mojego otoczenia myśleli, że dalej trwa tam wojna. Dostałem się tam dzięki mediacjom pewnego brazylijskiego biznesmena, który miał kontakty w Dinamie i przeniosłem się w 2000 roku w wieku 16 lat. Rok wcześniej Chorwacja była trzecia podczas Mundialu we Francji w 1998 roku. Wszyscy znaliśmy Prosinečkiego, Bobana, Šukera, Bilicia. Najtrudniejszy był język i mróz. Nigdy wcześniej nie widziałem śniegu i nie mogłem sobie wyobrazić, że istnieje temperatura niższa niż zero. Teraz żyję przy minus sześciu stopniach i świetnie mówię po chorwacku.
Jak się definiujesz?
Teraz piłka się zmienia. Zawsze grałem jako drugi napastnik, to moja preferowana pozycja. Ale Barça gra z trzema z przodu, co próbuje naśladować wiele drużyn. W tym nasza. W tym systemie muszę grać z boku albo bardziej z tyłu. Określam się jako łowca bramek. Zawsze strzelałem gole, od małego, nawet głową pomimo mojego wzrostu. Ustawienie także jest ważne dla snajpera (w sezonie 2006/07 strzelił 34 bramki w 32 meczach, czym poprawił rekord ligowy Gorana Vlaovicia z sezonu 1993/94 - dop. red.). Wszystkie ligi bałkańskie są skomplikowane, twarde, ze stadionami w kiepskiej kondycji i niewielką publicznością na trybunach.
Kto jest twoim idolem?
Romário. Pierwszy raz zobaczyłem go podczas Mundialu w Stanach Zjednoczonych w 1994 roku. Moją ulubioną drużyną jest także Vasco da Gama. Podobała mi się jego przebojowość i zdolność do adaptacji.
A twoje doświadczenia w Arsenalu (przeniósł do Anglii z Dinama za 25 milionów euro - dop. red.)?.
Miałem szczęście, że przeniosłem się drużyny z zawodnikami, którzy nie mieli dużych warunków fizycznych, mieli po 70 kilogramów jak Cesc Fàbregas, którzy chcieli mieć piłkę, aby grać po ziemi. I z szalonym przywiązaniem do futbolu. Żyłem dla tego sportu. W Anglii pierwsza drużyna gra z ostatnią i stadion jest pełny. W lidze ukraińskiej średnia frekwencja to 30-35 tysięcy ludzi.
Jakie były twoje relacje z Arsène Wengerem?
Rozmawia dużo z zawodnikami, zarówno jeśli jest jakiś problem, jak i wtedy gdy go nie ma. Zawsze ci tłumaczy, dlaczego nie grasz albo nie jesteś w pierwszym składzie. Wprowadził do elity średni angielski klub, jakim był Arsenal. Rozumiem, że wymaga się od niego tytułów, bo przez sześć lat klub nie zdobył niczego, ale polityka Arsenalu jest inna. Nigdy nie kupować wielkich nazwisk, nigdy nie wydawać dużych pieniędzy. Sprowadzać młodych graczy, ukształtować ich. To jedna z najważniejszych rzeczy.
Jak traktuje juniorów?
Dużo uczy. Przybyłem do klubu w wieku 23 lat i zmienił moją mentalność. Nauczyłem się jak grać z takimi zawodnikami jak Cesc. I przede wszystkim skoncentrowałem się na futbolu. Moja relacja z tym sportem zmieniła się kompletnie w porównaniu z czasem spędzonym w Zagrzebiu. Praca, wyżywienie... Zmienił mnie w wielkiego profesjonalistę.
Arsenal dojrzał do pojedynku z Barceloną?
To trudne. Barcelona będzie dominować w Europie przynajmniej przez 10 lat. Styl gry czyni ich wielkimi. Grałem przez 20 minut w poprzednim sezonie, gdy Messi strzelił cztery gole i jest duża różnica pomiędzy tymi zespołami. Bramkarz musi mieć dobry dzień i bronić wszystkie strzały. Jeśli nie, można stracić u siebie wiele goli.
Którego zawodnika najbardziej lubisz w Barcelonie?
Xaviego. Trzech zawodników Barcelona zasługiwało na Złotą Piłkę.
Denilson powiedział, że Fàbregas nie jest liderem.
Tak młody zawodnik, który rozegrał więcej niż 300 spotkań w barwach Arsenalu, mający doświadczenie gracza 33-letniego, musi być liderem. Wielkim liderem. Zawsze próbuje być pozytywnie nastawionym. Jeśli drużyna przegrywa, organizuje kolacje, zaprasza na kręgle... Dba o dobrą atmosferę.
Wilshere - co o nim sądzisz?
Kiedy rozpoczął treningi z pierwszą drużyną, powiedziałem kolegom, że będzie jednym z najlepszych w Anglii.
I dlaczego nie zostałeś w Arsenalu?
Przez rok byłem kontuzjowany po wejściu Martín Taylora. Wróciłem do grania i znowu przytrafiła mi się mała kontuzja. Zagrałem tylko w jednym spotkaniu pod koniec sezonu. Wenger powiedział, że jest zadowolony z mojej postawy, ale czułem się słabo i chciał dać szanse innym.
Taylor cię przeprosił?
Nigdy nie miałem z nim bezpośredniego kontaktu. Nigdy ze mną nie rozmawiał. Kiedy wróciłem do gry po kontuzji, do klubu przyszedł e-mail, w którym pisał, że cieszy się z mojego powrotu na stadiony.
Futbol angielski jest zbyt twardy?
Każdy kto idzie do ligi angielskiej musi się na to przygotować psychicznie. Nie ma wielu fauli, a styl ten jest podtrzymywany przez arbitrów. Musisz być twardy, nie toleruje się wymuszania kartek na przeciwnikach. Przez blisko półtora roku nie grałem przez to wejście, bo miałem jeszcze problemy z mięśniami. Nie chcę nigdy oglądać tego faulu.
Ciężko było odchodzić z Arsenalu?
Tak, ponieważ miałem tam wielu przyjaciół, również w klubie. W Arsenalu jest trzech niezastąpionych graczy, wśród nich jest Cesc, którzy zawsze grają i było to skomplikowane. Zdecydowałem się odejść.
Jakie są nastroje przed meczem z Romą?
Potrzebujemy meczów, bo nie jesteśmy ograni. Wszyscy sądzą, że Roma nas wyeliminuje. Nasze nastawienie jest takie same jak Barcelony czy Arsenalu.
Jakim trenerem jest Lucescu?
Ma duże doświadczenie. Można go pod tym względem porównać z Wengerem. Szachtar wygrał Puchar UEFA, ligę ukraińską oraz puchar tego kraju, ale jeszcze nigdy nie grał w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Będzie 55 tysięcy widzów na naszym stadionie. Będzie pięknie.
A twoje doświadczenie w reprezentacji Chorwacji?
To honor grać z reprezentację w Mistrzostwach Europy i na Mundialu. Jestem pewien, że pewnego dnia Chorwacja zagra w jakimś finale. Z Modriciem czy Kranjčarem (Tottenham) albo Srną (Szachtar), który jest kapitanem i jednym z najlepszych prawych obrońców w Europie, możemy osiągnąć wielki rzeczy.
[źródło: El País]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)