Oceny za mecz w Gijón
Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Xavi 7, a Messi 5.5".
Oceniający:SZUMI, challenger
Tytułem wstępu
Prawdą jest, że cała drużyna zagrała przeraźliwie słaby mecz, a szybko strzelona bramka przez gospodarzy uniemożliwiła plan wygrania najmniejszym nakładem siły. Szczerze powiedziawszy, Barça "zaczęła grać" dopiero w ostatnim kwadransie, udało się zdobyć jedną bramkę, grająca znakomite spotkanie obrona Sportingu nie pozwoliła na więcej.
Wypada cieszyć się z tego jednego punktu zdobytego w tak niesprzyjającym miejscu i warunkach. W styczniu Blaugrana bez problemu ogrywała rywali, pomimo grania co 3-4 dni, lecz gdy większość zawodników pierwszej drużyny rozjeżdża się po świecie na przerwę reprezentacyjną, trudniej jest o punkty z każdym rywalem. Zmęczenia nie da się oszukać. Sporting zagrał bardzo konsekwentnie pod względem taktycznym i był bliski zwycięstwa, na które zasłużył. Remis uzyskany w takich okolicznościach świadczy wyłącznie o tym, że Barça ma w składzie wielu reprezentantów swych krajów i nikt nie powinien brać tego wyniku za oznakę kryzysu. Przyczyna i skutek. Nic więcej.
Jednak zrzucenie wszystkiego na karb wirusa FIFA byłoby jawną niesprawiedliwością wobec piłkarzy sobotnich rywali Barcelony. Graczom Sportingu należą się gromkie brawa, natomiast podopieczni Guardioli okazję na zwycięstwo będą mieli już w najbliższą środę. Wydaje się, że to odpowiednia ilość czasu na zregenerowanie sił, a zimny prysznic na pewno doda chęci do walki o zwycięstwo na Emirates Stadium.
Valdés - 5 - Gdy jedyny strzał rywali w światło bramki przez całe 90 minut kończy się golem po prostu nie ma za co chwalić bramkarza. Ocena wyjściowa.
Alves - 6 - Jak cała drużyna, wyglądał na zmęczonego. Efekty widać było gołym okiem: więcej strat (6), słabsza gra w obronie, mniejsza efektywność na połowie rywala, nieskuteczność. Gdyby w kilku sytuacjach pod koniec meczu nie zabrakło mu precyzji pod bramką rywali, wynik mógłby być inny. Nie zmienia to faktu, że dyspozycję fizyczną tego dnia Dani próbował nadrabiać walecznością, przez co był jednym z zawodników, którzy tego wieczora zawiedli najmniej.
Piqué - 3 - Niepewny przy wielu okazjach, ale za akcję bramkową gospodarzy można mieć do niego szczególne pretensje. Miał kilka okazji, by zakończyć tę akcję, ale mu się to nie udało. Niestety, tę samą nieporadność i nieskuteczność oglądaliśmy niemal przez pełne 90 minut. Uzbierał sporo przechwytów (11), ale poza blokiem na Barralu (30') nie były to sytuacje wiążące się z bezpośrednim zagrożeniem pod bramką Valdésa i tym samym przekładające się na wynik. Wyjątkowo słabo wyglądała jego współpraca z Gaby'm Milito, więc liczymy, iż na Emirates Stadium zobaczymy parę stoperów Abidal- Piqué.
Milito - 2 - Nie jest to sezon Gaby'ego. Tak słabo nie grał nigdy w barwach Barçy, nawet gdy w minionym sezonie wracał do składu po swej długotrwałej kontuzji. Statystyka przechwytów (8) i strat (2) przemawia na jego korzyść, ale absolutnie nie oddaje mankamentów jego występu na El Molinon. Zamiast zagrodzić drogę do bramki Barralowi najpierw dał się obiec, a później... się potknął. Tak złego obrazu swej gry nie zmazał już do końca meczu, a jego poczynania cechowały wyjątkowe niezdecydowanie i wysoki współczynnik wpadkowości.
Maxwell - 3 - Największe rozczarowanie meczu, którego w dodatku nic nie usprawiedliwia. Bez obciążenia związanego z przerwą reprezentacyjną, Maxwell na wiele sposobów przyczynił się do niekorzystnego dla Barçy rezultatu. Dawał się łatwo ogrywać rywalom, spóźniał się w obronie, psuł akcje ofensywne. Podjął całe mnóstwo złych decyzji i jego ocena nie może być wyższa.
Mascherano - 5 - Trudno winić go za to, że nie kleiła się gra z przodu (współpraca z kolegami w tym aspekcie wychodzi mu nawet coraz lepiej), ale trzeba zaznaczyć, że Argentyńczykowi zabrakło większej skuteczności poczynań w grze obronnej. Spóźnienia ratował dwukrotnie faulem, ale poza akcją bramkową przerwał niejedną szarżę gospodarzy. Dość szybko zarobił zasłużoną żółtą kartkę, co mogło szybko doprowadzić do jego wykluczenia, jednak Argentyńczyk zaczął po prostu grać bardziej zachowawczo.
Xavi - 5 - Jego występ można podsumować bardzo krótko: zmęczenie. Notatki obydwu oceniających próbują przekonać, iż był na boisku, jednakże organ wzroku raz po raz poszukiwał kreatora gry Barcelony na boisku. Ocena wyjściowa.
Iniesta - 5 - - Ewidentnie szukał swojego rytmu, lecz nie wychodziły mu dryblingi, podania, strzały. Gdy słabszy dzień zdarza się jemu, Xaviemu i Messiemu jednocześnie - musi mieć to przełożenie na wynik. Na szczęście rachunek prawdopodobieństwa oraz układ gwiazd podpowiadają, że kolejny taki raz nie zdarzy się do kwietnia 2013.
Afellay - 3 - Holender zaliczył najsłabszy występ w barwach Blaugrana. Nie nadążał za poczynaniami kolegów, w grze pod presją był nieskuteczny, a wiele akcji toczyło się bez jego aktywnego udziału. Bardzo źle wyglądała jego współpraca, a bardziej nieudolne jej próby, z Danim Alvesem. Trudno go szczególnie winić, bo to w Barcelonie wciąż piłkarz "na dorobku" ale taki występ musi mieć swoje odbicie w ocenie. Może w drugiej połowie jego gra wyglądałaby lepiej, nie otrzymał jednak na to szansy od Pepa.
Villa - 6 - Niemal cały mecz grał wręcz beznadziejnie, ale bramka będąca w 200% zasługą błysku jego geniuszu musi skutkować oceną pozytywną. Każda inna byłaby zbrodnią.
Messi - 3 - Nie miał tak słabego meczu od niepamiętnych czasów. Prócz asysty do Villi nie wychodziło mu tego dnia kompletnie nic. Był jakby graczem z innej bajki, niż zwyczajowa opowieść o losach filigranowego geniusza z Santa Fe . Okazuje się, że nawet Leo może mieć słabszy dzień.
Rezerwowi:
Pedro - 5 - Wniósł trochę ożywienia w poczynania zespołu, ale jego gra też toczyła się na niższym biegu niż zwykle. Zmarnował najlepszą okazję Barçy na zwycięstwo, ale warto nadmienić, iż nie była to łatwa piłka.
Keita - 5 - Spełnił swoją rolę uspokojenia gry w defensywie, ale poza tym był nad wyraz niewidoczny.
Bojan - 4 - Wprowadzenie Bojana dla ratowania wyniku wyglądało na akt totalnej desperacji ze strony Guardioli. Niestety, potwierdziło się to na boisku. Widzieliśmy bezpłciowy kwadrans młodego napastnika w momencie, gdy walczącej o zwycięstwo drużynie potrzebne było więcej zaangażowania i walki w przedniej formacji.
[źródło: własne/ fot. fcbarcelona.cat]
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Xavi 7, a Messi 5.5".
Oceniający:SZUMI, challenger
Tytułem wstępu
Prawdą jest, że cała drużyna zagrała przeraźliwie słaby mecz, a szybko strzelona bramka przez gospodarzy uniemożliwiła plan wygrania najmniejszym nakładem siły. Szczerze powiedziawszy, Barça "zaczęła grać" dopiero w ostatnim kwadransie, udało się zdobyć jedną bramkę, grająca znakomite spotkanie obrona Sportingu nie pozwoliła na więcej.
Wypada cieszyć się z tego jednego punktu zdobytego w tak niesprzyjającym miejscu i warunkach. W styczniu Blaugrana bez problemu ogrywała rywali, pomimo grania co 3-4 dni, lecz gdy większość zawodników pierwszej drużyny rozjeżdża się po świecie na przerwę reprezentacyjną, trudniej jest o punkty z każdym rywalem. Zmęczenia nie da się oszukać. Sporting zagrał bardzo konsekwentnie pod względem taktycznym i był bliski zwycięstwa, na które zasłużył. Remis uzyskany w takich okolicznościach świadczy wyłącznie o tym, że Barça ma w składzie wielu reprezentantów swych krajów i nikt nie powinien brać tego wyniku za oznakę kryzysu. Przyczyna i skutek. Nic więcej.
Jednak zrzucenie wszystkiego na karb wirusa FIFA byłoby jawną niesprawiedliwością wobec piłkarzy sobotnich rywali Barcelony. Graczom Sportingu należą się gromkie brawa, natomiast podopieczni Guardioli okazję na zwycięstwo będą mieli już w najbliższą środę. Wydaje się, że to odpowiednia ilość czasu na zregenerowanie sił, a zimny prysznic na pewno doda chęci do walki o zwycięstwo na Emirates Stadium.
Valdés - 5 - Gdy jedyny strzał rywali w światło bramki przez całe 90 minut kończy się golem po prostu nie ma za co chwalić bramkarza. Ocena wyjściowa.
Alves - 6 - Jak cała drużyna, wyglądał na zmęczonego. Efekty widać było gołym okiem: więcej strat (6), słabsza gra w obronie, mniejsza efektywność na połowie rywala, nieskuteczność. Gdyby w kilku sytuacjach pod koniec meczu nie zabrakło mu precyzji pod bramką rywali, wynik mógłby być inny. Nie zmienia to faktu, że dyspozycję fizyczną tego dnia Dani próbował nadrabiać walecznością, przez co był jednym z zawodników, którzy tego wieczora zawiedli najmniej.
Piqué - 3 - Niepewny przy wielu okazjach, ale za akcję bramkową gospodarzy można mieć do niego szczególne pretensje. Miał kilka okazji, by zakończyć tę akcję, ale mu się to nie udało. Niestety, tę samą nieporadność i nieskuteczność oglądaliśmy niemal przez pełne 90 minut. Uzbierał sporo przechwytów (11), ale poza blokiem na Barralu (30') nie były to sytuacje wiążące się z bezpośrednim zagrożeniem pod bramką Valdésa i tym samym przekładające się na wynik. Wyjątkowo słabo wyglądała jego współpraca z Gaby'm Milito, więc liczymy, iż na Emirates Stadium zobaczymy parę stoperów Abidal- Piqué.
Milito - 2 - Nie jest to sezon Gaby'ego. Tak słabo nie grał nigdy w barwach Barçy, nawet gdy w minionym sezonie wracał do składu po swej długotrwałej kontuzji. Statystyka przechwytów (8) i strat (2) przemawia na jego korzyść, ale absolutnie nie oddaje mankamentów jego występu na El Molinon. Zamiast zagrodzić drogę do bramki Barralowi najpierw dał się obiec, a później... się potknął. Tak złego obrazu swej gry nie zmazał już do końca meczu, a jego poczynania cechowały wyjątkowe niezdecydowanie i wysoki współczynnik wpadkowości.
Maxwell - 3 - Największe rozczarowanie meczu, którego w dodatku nic nie usprawiedliwia. Bez obciążenia związanego z przerwą reprezentacyjną, Maxwell na wiele sposobów przyczynił się do niekorzystnego dla Barçy rezultatu. Dawał się łatwo ogrywać rywalom, spóźniał się w obronie, psuł akcje ofensywne. Podjął całe mnóstwo złych decyzji i jego ocena nie może być wyższa.
Mascherano - 5 - Trudno winić go za to, że nie kleiła się gra z przodu (współpraca z kolegami w tym aspekcie wychodzi mu nawet coraz lepiej), ale trzeba zaznaczyć, że Argentyńczykowi zabrakło większej skuteczności poczynań w grze obronnej. Spóźnienia ratował dwukrotnie faulem, ale poza akcją bramkową przerwał niejedną szarżę gospodarzy. Dość szybko zarobił zasłużoną żółtą kartkę, co mogło szybko doprowadzić do jego wykluczenia, jednak Argentyńczyk zaczął po prostu grać bardziej zachowawczo.
Xavi - 5 - Jego występ można podsumować bardzo krótko: zmęczenie. Notatki obydwu oceniających próbują przekonać, iż był na boisku, jednakże organ wzroku raz po raz poszukiwał kreatora gry Barcelony na boisku. Ocena wyjściowa.
Iniesta - 5 - - Ewidentnie szukał swojego rytmu, lecz nie wychodziły mu dryblingi, podania, strzały. Gdy słabszy dzień zdarza się jemu, Xaviemu i Messiemu jednocześnie - musi mieć to przełożenie na wynik. Na szczęście rachunek prawdopodobieństwa oraz układ gwiazd podpowiadają, że kolejny taki raz nie zdarzy się do kwietnia 2013.
Afellay - 3 - Holender zaliczył najsłabszy występ w barwach Blaugrana. Nie nadążał za poczynaniami kolegów, w grze pod presją był nieskuteczny, a wiele akcji toczyło się bez jego aktywnego udziału. Bardzo źle wyglądała jego współpraca, a bardziej nieudolne jej próby, z Danim Alvesem. Trudno go szczególnie winić, bo to w Barcelonie wciąż piłkarz "na dorobku" ale taki występ musi mieć swoje odbicie w ocenie. Może w drugiej połowie jego gra wyglądałaby lepiej, nie otrzymał jednak na to szansy od Pepa.
Villa - 6 - Niemal cały mecz grał wręcz beznadziejnie, ale bramka będąca w 200% zasługą błysku jego geniuszu musi skutkować oceną pozytywną. Każda inna byłaby zbrodnią.
Messi - 3 - Nie miał tak słabego meczu od niepamiętnych czasów. Prócz asysty do Villi nie wychodziło mu tego dnia kompletnie nic. Był jakby graczem z innej bajki, niż zwyczajowa opowieść o losach filigranowego geniusza z Santa Fe . Okazuje się, że nawet Leo może mieć słabszy dzień.
Rezerwowi:
Pedro - 5 - Wniósł trochę ożywienia w poczynania zespołu, ale jego gra też toczyła się na niższym biegu niż zwykle. Zmarnował najlepszą okazję Barçy na zwycięstwo, ale warto nadmienić, iż nie była to łatwa piłka.
Keita - 5 - Spełnił swoją rolę uspokojenia gry w defensywie, ale poza tym był nad wyraz niewidoczny.
Bojan - 4 - Wprowadzenie Bojana dla ratowania wyniku wyglądało na akt totalnej desperacji ze strony Guardioli. Niestety, potwierdziło się to na boisku. Widzieliśmy bezpłciowy kwadrans młodego napastnika w momencie, gdy walczącej o zwycięstwo drużynie potrzebne było więcej zaangażowania i walki w przedniej formacji.
[źródło: własne/ fot. fcbarcelona.cat]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)