Jestem w małej euforii. Takiej, która udziela się przy wyhaczeniu designerskiej koszulki Calvina Kleina w outlecie za 7 dolarów, polówki Ralpha w sklepie firmowym za 25, koszuli Zary na hiszpańskiej przecenie za 6 euro czy casualowych Levi'sów w Factory za 49,99 PLN. Szczególny i specyficzny rodzaj euforii, który towarzyszyć może wyłącznie udanym zakupom. Lubię zakupy - jakkolwiek nie jest to typowe dla ludzi pozbawionych macicy, zawsze oznaczało punkty dodatnie w oczach potencjalnych i faktycznych partnerek - i cecha ta jest chyba jedyną, którą dzielę z Florentino Pérezem. Różnica polega tylko na tym, że sięgam do portfela jedynie, gdy a) czegoś potrzebuję, b) mam na to pieniądze c) i jeszcze mi się coś podoba. Pérez nie ma takich dylematów.
Barça ma. Chyba między innymi dlatego potrafimy się nawzajem dobrze rozumieć.
Kim jest Afellay?
Usłyszawszy o kwocie, śmiałem się długo i głośno. Nie wierzyłem w ten transfer, skoro mowa o tak absurdalnych sumach. To niemożliwe - myślałem sobie - na rynku, gdzie po 5-10 milionów euro "chodzą" gracze przeciętni, za 3 sprzedano Radka Matusiaka, a za wiecznie kontuzjowanego Jonathana Woodgate'a na przestrzeni lat zapłacono łącznie astronomiczną kwotę 46 milionów funtów! OK, kończący się kontrakt itd., ale... 3 mln za Afellay'a?!
Mówimy tu bowiem o "najważniejszym piłkarzu" (jak słusznie rzekł Gabri) może nie: wielkiego, ale: dużego, europejskiego klubu. Mówimy o istotnym członku reprezentacji Holandii. Mówimy o wicemistrzu świata. Mówimy o wielkim talencie, który może grać na 4 różnych pozycjach: jako prawoskrzydłowy, lewoskrzydłowy, napastnik, ofensywny pomocnik. O 4-krotnym mistrzu Holandii mówimy... Niby nieźle - ale wystarczy oglądnąć jakikolwiek mecz PSV z tego sezonu, by uświadomić sobie faktyczną wartość tego chłopaka i tego, co daje on drużynie. I stwierdzić, że jest lepiej niż "nieźle".
Afellay jako biznesowy majstersztyk...
Wielu kibiców rozpatruje kwestię transferów w kontekście doraźnych potrzeb sportowych zespołu, subiektywnej opinii o klasie piłkarza, bramkostrzelności i tego, co przeczyta na onecie. "Lubię to" albo nie lubię. Nie, nie, nie. Futbol się zmienił i dziś to tak nie działa. Konkurencyjny rynek i przyczajeni rywale nie wybaczają wpadek. Kryteria wyboru są szersze niż kiedyś. Warto bliżej się im przyjrzeć.
Po pierwsze, liczy się sportowa tożsamość samego zespołu. To, co w stolicy Katalonii nazywają "DNA Barçy". Śledzę karierę Afellay'a od jakiegoś czasu, niemalże debiutu w kadrze ("Oranjes" byliby "od zawsze" moim drugim ulubionym piłkarskim klubem, gdyby nie byli reprezentacją). I absolutnie zgadzam się z Zubim. Afellay DNA Barçy ma, co rozwinę za moment. Tymczasem, zwróćmy uwagę na niewątpliwe zalety czyniące z młodego Holendra znakomitą inwestycję.
W sporcie należy rozpatrywać potrzeby sportowe kategoriami długookresowymi (vide Real czy Milan). Xavi się starzeje, sensowna alternatywa na lewym skrzydle się przyda. Ponadto, metryczka (24 lata) czyni Afellay'a piłkarzem młodym i wciąż perspektywicznym. Siedem lat w pierwszej drużynie czołowego klubu Holandii, z 40 meczami w europejskich pucharach*, daje piłkarza doświadczonego, jak na swój wiek. Umiejętność (i to jaka! tu odsyłam na youtube'a) gry obiema nogami czyni go piłkarzem wszechstronnym. Gra w Eredivisie oznacza natomiast, że pasuje do La Liga lepiej niż, gdyby przychodził z Włoch, Niemiec czy Anglii. Kończący się kontrakt czyni go piłkarzem potencjalnie niedrogim. I wreszcie, wynegocjowana ostatecznie cena - czyni go piłkarzem praktycznie za darmo. Powtórzmy razem: ZA-DAR-MO. OK, faktycznym kosztem jest pensja. Jestem jednak zdania, że takiemu piłkarzowi za taką cenę klub będzie ją wypłacał z przyjemnością. Tym bardziej, że raczej nie zagrozi ona stabilności budżetu - stawek w pobliżu 10 mln rocznie spodziewać się nie należy.
... i, przy okazji, uzdolniony piłkarz
Kiedyś (gdy był młodszy i przeważnie ustawiany na skrzydle) "Ibi" nasuwał mi skojarzenia wyłącznie z Giovanim dos Santosem, ale od 1-2 sezonów to kompletnie inny piłkarz. Grający ofensywnie, odpowiedzialnie, dojrzale, mądrze, ładnie dla oka. Jego gra podporządkowana jest drużynie. To 24-letni lider środka pola, którego boiskowe decyzje potrafią być nad wyraz dojrzałe i inteligentne. Duża dokładność podań, chętnie dzieli się piłką. Wyrósł już z tego, z czego mogą nigdy nie wyrosnąć Cristiano Ronaldo czy Nani. Z gwiazdorzenia. Zubi, Cocu i Reiziger podkreślają też "dobre wychowanie" i "profesjonalizm" Afellay'a. Te nie powszechne cechy młodego, utalentowanego piłkarza mają znaczenie szczególnie w Barcelonie i szczególnie u Josepa Guardioli. DNA pasuje.
Afellay ma też inne zalety. Jest szybki na dłuższym dystansie i dynamiczny na krótszym. Potrafi uwolnić się z krycia dryblingiem, prezentuje dobre wyszkolenie techniczne, umie grać na jeden kontakt. Dodatkowo, mocny i precyzyjny strzał z dystansu czyni go piłkarzem, którego Barcelona nie ma. Ani w pierwszym zespole, ani w canterze.
Oczywiście, to nie jest supergwiazda, jak Messi, Xavi, Iniesta, Villa, Piqué czy Alves. Dopuszczam myśl, że może nigdy im nie dorównać. Ale niewątpliwie Ibrahim Afellay jest bardzo dobrym piłkarzem, który przy trudach sezonu, krótkiej ławce i kłopotach zdrowotnych Xaviego może bardzo pomóc tej drużynie. Klub dostrzegł te potrzeby, zauważył znakomitą okazję na rynku i bezzwłocznie przeszedł do konkretów. To bardzo obiecująca decyzja strategiczna Rosella, Zubiego i Guardioli. Może nawet genialna? W każdym razie, euforia moja i wielu innych culés jest zrozumiała.
Wszystko pięknie, tylko co z wychowankami?
Oczywiście, głosy sceptycyzmu czy wręcz niezadowolenia z transferu Afellay'a będą miały miejsce. Już się pojawiają tu i ówdzie. Brzmi to trochę jak jęczenie starej baby, które nie jest konstruktywne ni racjonalne. Guardiola nigdy nie da canteranos zginąć, o czym mówi w swoim ostatnim tekście Johan Cruyff [KLIK]. Doświadczenie, odwaga i intuicja Pepa we wprowadzaniu wychowanków do pierwszej drużyny nie pozwoli klubowi zmarnować talentu żadnego z nich.
Cruyff dodaje, że wychowankowie powinni być wprowadzani do gry ostrożnie, bez pośpiechu. Zgadzam się z tym. Pep obserwuje ich na co dzień, oceniając na bieżąco ich zdolność do gry w pierwszej drużynie. Poza tym, on sam zdecydował o "klepnięciu" transferu Afellay'a, nikt nie dokonał go bez wiedzy trenera. Dlatego o canteranos martwić się nie musimy, niezależnie od tego czy mówimy o Afellay'u czy wszelkich innych zakupach klubu w przyszłości. Jeśli młodzież Barçy będzie spełniała poziom pierwszej drużyny - na pewno nic nie zaszkodzi rozwojowi ich karier w tym kierunku. Nie w tym klubie i nie z tym trenerem.
Pamiętajmy, że różnica pomiędzy 24-letnim 4-krotnym mistrzem ligi, a 19- i 20-letnimi chłopakami ze szkółki to w świecie profesjonalnego futbolu lata świetlne. Do poziomu, na jakim już dziś (!) gra Holender, zarówno Thiago, jak i innym canteranos, może być jeszcze daleko; przykład Assulina pokazuje, że każdy zdolny nastolatek może zawieść pokładane w nim nadzieje. Szczególnie z tak specyficznej pozycji, jak ofensywny pomocnik.
Okazja, ale także polisa ubezpieczeniowa
Mówiło się nie tak dawno, że Barça wypuściła z garści znakomitą okazję, jaką był Mesut Özil. Nie ukrywam, że byłem trochę zawiedziony zignorowaniem tej oferty przez Blaugranę. Rach-ciach, inni działali sprawniej, trafił Özil do Realu. Zawiść? Nie. Cieszy mnie, że mogę oglądać zdolnego piłkarza w wielkim klubie, w ciekawej drużynie. To diamencik. Cieszę się tak samo, jak wtedy, gdy widzę na ulicy stare Ferrari, z którego oglądania czerpać mogę estetyczną przyjemność, pomimo faktu, że jeszcze nie jest moje... Wobec tego łatwo sobie wyobrazić, jak zdecydowanie-kolosalnie bardziej cieszy mnie, że Barça uczy się na błędach i tym razem ona - a nie rywal do tytułów - potrafi na wyprzedaży wygrzebać swój diament. Jestem spokojny, że okaże się błyszczący i wartościowy.
Poza tym, Afellay może stanowić sensowne zabezpieczenie na wypadek tego, jak potoczy się "Operacja Fàbregas". Zależy to od poziomu występów "Ibiego" w barwach blau i grana, ale nie jest wykluczone. A wtedy - o Cesku od Rosella możemy latem nie usłyszeć. Przy środku pola obsadzonym dziś wystarczająco, mająca takie czy inne problemy finansowe Barça może cierpliwie czekać na koniec kontraktu Fàbregasa z londyńczykami. Gdy będzie mógł trafić na Camp Nou za darmo.
Pamiętajmy o tym, oceniając przydatność Afellay'a. Guardiola nie podejmuje żadnych decyzji transferowych bez powodu.
* Dane aktualne na 17.11.2010
W ciszy stadionu. Na zakupy w listopadzie!
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (37)