Raport z La Liga - 8. kolejka
Zwycięstwa Barcelony i Realu Madryt
Ósma kolejka hiszpańskiej ekstraklasy rozpoczęła się na La Romareda, gdzie miejscowy Real Saragossa zmierzył się z Barceloną. Rywal Blaugrany nie wygrał w La Liga jeszcze ani jednego meczu, czego skutkiem była ostania pozycja Dumy Aragonii w ligowej tabeli. Niemniej jednak Pep Guardiola przestrzegał swoich podopiecznych, mówiąc, iż będzie to trudne spotkanie. Barcelona od początku narzuciła swoje tempo gry i nie spuściła z tonu aż do końcowego gwizdka sędziego. Efektem dużej przewagi Barcelony były dwie bramki Messiego, który znów wraca do swojej normalnej i zarazem wysokiej dyspozycji. Blaugrana zrobiła to, co miała zrobić i trzy punkty pojechały na Camp Nou, aczkolwiek w grze podopiecznych Guardioli widoczny był aż nadto brak Xaviego.
Real Madryt zagrał na Santiago Bernabéu z szesnastym w ligowej tabeli Racingiem Santander, który w poprzedniej kolejce wygrał na własnym stadionie 1:0 z Almerią. Los Blancos byli niekwestionowanym faworytem tego meczu, tym bardziej, iż przystępowali do ligowej potyczki podbudowani wygraną 2:0 z AC Milan. Niespodzianki nie było - Real Madryt rozegrał już drugie w tym sezonie spotkanie w La Liga, w którym zaaplikował swojemu rywalowi sześć bramek. Podopieczni Mourinho całkowicie zdominowali swojego rywala i kontrolowali przebieg meczu. Bohaterem spotkania był C. Ronaldo, który zdobył cztery gole (jeden z karnego). Widać wyraźnie, iż Real Madryt staje się kolektywnym zespołem składający się z gwiazd, a nie zbiorowiskiem wybitnych piłkarzy, dla których gra zespołowa była tylko dodatkiem do ich wielkości - tak jak to było w poprzednim sezonie za czasów Manuela Pellegriniego, który nie radził sobie z zespołem Królewskich
Nieoczekiwana porażka Valencii, grad goli na Ramón Sánchez Pizjuán
Sobotnią serię spotkań kończyło spotkanie Valencii z Mallorcą, która nie radzi już sobie tak imponująco jak w poprzednim sezonie; dwa zwycięstwa, dwie porażki i trzy remisy i jedenaste miejsce w ligowej tabeli przed tą kolejką. Głównym celem Valencii było pewne zwycięstwo, by nie zacząć tracić kontaktu z czołówką La Liga. Niemiej jednak rzeczywistość boiskowa okazała się zupełnie odmienna. Mallorca wygrała (2:1) na Mestalla, czym potwierdziła, iż potrafi osiągać dobre rezultaty z czołowymi klubami Primera División (remisy z Realem Madryt na własnym stadionie i z Barceloną na Camp Nou). Odnosząc się do Valencii, to zespół ten, jakby nie patrzeć, odniósł drugą porażkę z rzędu (tydzień temu przegrana 1:2 na Camp Nou z Barceloną). Niemniej jednak o początku kryzysu będzie można mówić dopiero wtedy, gdy podopieczni Unai Emery'ego zawiodą w Copa del Rey i stracą punkty w następnej kolejce La Liga. Nie można również nie wspomnieć o niecodzienny wyniku, który padł na Ramón Sánchez Pizjuán, gdzie miejscowa Sevilla pokonała 4:3 po emocjonującym meczu Athletic Bilbao.
Villarreal nadal wiceliderem La Liga
Villarreal, wicelider hiszpańskiej ekstraklasy, stracił w poprzedniej kolejce szansę na objęcie pozycji lidera, ponieważ jedynie zremisował z Hérculésem na wyjeździe. Tym razem podopiecznych Juana Carlosa Garrido czekał mecz z na własnym stadionie z Atlético Madryt, które nie radzi sobie dobrze w meczach wyjazdowych (zwycięstwo z Athletikiem Bilbao, remis z Valencią i porażka z Sevillą). Słaba dyspozycja Atlético Madryt w spotkaniach wyjazdowych potwierdziła się również i tym razem - Los Colchoneros przegrali 0:2. Tym samym podopieczni Juana Carlosa Garrido wrócili kosztem Barcelony na forel wicelidera La Liga.
Osasuna opuszcza strefę spadkową
Deportivo La Coruña to jedyny zespół (oprócz Realu Saragossa), który nie wygrał meczu w La Liga. Swoich pierwszych trzech punktów w sezonie piłkarze SuperDepor będą szukać na Anoeta w spotkaniu z Realem Sociedad. Niemniej jednak mecz ten zostanie rozegrany w poniedziałek o godzinie 21. Trzecim zespołem znajdującym się w strefie spadkowej przed tą kolejką była Osasuna Pampeluna, która zagrała z Málagą na własnym stadionie. Osasuna nie dała szans swojemu rywalowi, wygrała 3:0, i odniosła swoje drugie zwycięstwo w tym sezonie, wydostając się tym samym ze strefy spadkowej.
Ósma kolejka hiszpańskiej ekstraklasy rozpoczęła się na La Romareda, gdzie miejscowy Real Saragossa zmierzył się z Barceloną. Rywal Blaugrany nie wygrał w La Liga jeszcze ani jednego meczu, czego skutkiem była ostania pozycja Dumy Aragonii w ligowej tabeli. Niemniej jednak Pep Guardiola przestrzegał swoich podopiecznych, mówiąc, iż będzie to trudne spotkanie. Barcelona od początku narzuciła swoje tempo gry i nie spuściła z tonu aż do końcowego gwizdka sędziego. Efektem dużej przewagi Barcelony były dwie bramki Messiego, który znów wraca do swojej normalnej i zarazem wysokiej dyspozycji. Blaugrana zrobiła to, co miała zrobić i trzy punkty pojechały na Camp Nou, aczkolwiek w grze podopiecznych Guardioli widoczny był aż nadto brak Xaviego.
Real Madryt zagrał na Santiago Bernabéu z szesnastym w ligowej tabeli Racingiem Santander, który w poprzedniej kolejce wygrał na własnym stadionie 1:0 z Almerią. Los Blancos byli niekwestionowanym faworytem tego meczu, tym bardziej, iż przystępowali do ligowej potyczki podbudowani wygraną 2:0 z AC Milan. Niespodzianki nie było - Real Madryt rozegrał już drugie w tym sezonie spotkanie w La Liga, w którym zaaplikował swojemu rywalowi sześć bramek. Podopieczni Mourinho całkowicie zdominowali swojego rywala i kontrolowali przebieg meczu. Bohaterem spotkania był C. Ronaldo, który zdobył cztery gole (jeden z karnego). Widać wyraźnie, iż Real Madryt staje się kolektywnym zespołem składający się z gwiazd, a nie zbiorowiskiem wybitnych piłkarzy, dla których gra zespołowa była tylko dodatkiem do ich wielkości - tak jak to było w poprzednim sezonie za czasów Manuela Pellegriniego, który nie radził sobie z zespołem Królewskich
Nieoczekiwana porażka Valencii, grad goli na Ramón Sánchez Pizjuán
Sobotnią serię spotkań kończyło spotkanie Valencii z Mallorcą, która nie radzi już sobie tak imponująco jak w poprzednim sezonie; dwa zwycięstwa, dwie porażki i trzy remisy i jedenaste miejsce w ligowej tabeli przed tą kolejką. Głównym celem Valencii było pewne zwycięstwo, by nie zacząć tracić kontaktu z czołówką La Liga. Niemiej jednak rzeczywistość boiskowa okazała się zupełnie odmienna. Mallorca wygrała (2:1) na Mestalla, czym potwierdziła, iż potrafi osiągać dobre rezultaty z czołowymi klubami Primera División (remisy z Realem Madryt na własnym stadionie i z Barceloną na Camp Nou). Odnosząc się do Valencii, to zespół ten, jakby nie patrzeć, odniósł drugą porażkę z rzędu (tydzień temu przegrana 1:2 na Camp Nou z Barceloną). Niemniej jednak o początku kryzysu będzie można mówić dopiero wtedy, gdy podopieczni Unai Emery'ego zawiodą w Copa del Rey i stracą punkty w następnej kolejce La Liga. Nie można również nie wspomnieć o niecodzienny wyniku, który padł na Ramón Sánchez Pizjuán, gdzie miejscowa Sevilla pokonała 4:3 po emocjonującym meczu Athletic Bilbao.
Villarreal nadal wiceliderem La Liga
Villarreal, wicelider hiszpańskiej ekstraklasy, stracił w poprzedniej kolejce szansę na objęcie pozycji lidera, ponieważ jedynie zremisował z Hérculésem na wyjeździe. Tym razem podopiecznych Juana Carlosa Garrido czekał mecz z na własnym stadionie z Atlético Madryt, które nie radzi sobie dobrze w meczach wyjazdowych (zwycięstwo z Athletikiem Bilbao, remis z Valencią i porażka z Sevillą). Słaba dyspozycja Atlético Madryt w spotkaniach wyjazdowych potwierdziła się również i tym razem - Los Colchoneros przegrali 0:2. Tym samym podopieczni Juana Carlosa Garrido wrócili kosztem Barcelony na forel wicelidera La Liga.
Osasuna opuszcza strefę spadkową
Deportivo La Coruña to jedyny zespół (oprócz Realu Saragossa), który nie wygrał meczu w La Liga. Swoich pierwszych trzech punktów w sezonie piłkarze SuperDepor będą szukać na Anoeta w spotkaniu z Realem Sociedad. Niemniej jednak mecz ten zostanie rozegrany w poniedziałek o godzinie 21. Trzecim zespołem znajdującym się w strefie spadkowej przed tą kolejką była Osasuna Pampeluna, która zagrała z Málagą na własnym stadionie. Osasuna nie dała szans swojemu rywalowi, wygrała 3:0, i odniosła swoje drugie zwycięstwo w tym sezonie, wydostając się tym samym ze strefy spadkowej.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (4)